FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Skończyła się najcieplejsza i najmniej śnieżna zima w Polsce przynajmniej od 240 lat. „Klimat szaleje”

Od kiedy tylko na ziemiach polskich prowadzi się obserwacje pogody, nigdy nie było tak ciepłej i bezśnieżnej zimy, która nie przyniosła tęgich mrozów, w dodatku w wielu miejscach śnieg nie zdołał się utrzymać nawet przez chwilę. Za to nie brakowało oznak wiosny, nawet w styczniu.

Fot. TwojaPogoda.pl
Fot. TwojaPogoda.pl

Kiedy w sierpniu opublikowaliśmy wstępną prognozę pogody na zimę, napisaliśmy w niej: „w najzimniejszym miesiącu zimy pogoda stanie na głowie. Zamiast solidnego mrozu i hałd śniegu będzie na tyle ciepło, aby częściej niż biały puch, padał deszcz. Będą miejsca, gdzie przez większą część miesiąca nie spadnie ani centymetr śniegu”.

Wtedy większość naszych czytelników nie wierzyła, że prognoza ta okaże się prorocza. W tym samym czasie w innych mediach można było przeczytać coś zupełnie odwrotnego, że nadchodzi zima 30-lecia. Ta wierutna bzdura zrodziła się na podstawie źle zrozumianego artykułu w brytyjskiej bulwarówce.

Zaskoczeni są też naukowcy, którzy ostrzegali, że zimy będą coraz cieplejsze. Nie spodziewali się jednak, że pierwsza tak ciepła i bezśnieżna zima zdarzy się aż tak szybko. To bardzo niepokojące zjawisko, źle wróżące na przyszłość postępujących zmian klimatycznych.

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) posiada zapisy pomiarów i obserwacji pogody na ziemiach polskich od 1779 roku, kiedy rozpoczął je Karol Bystrzycki, astronom królewski. Na tle ostatnich 240 lat nie zdarzyła się jeszcze zima, która przyniosłaby średnią ogólnokrajową temperaturę na poziomie przeszło 4 stopni powyżej normy wieloletniej.

Dotychczas najcieplejszą zimę mieliśmy na przełomie 1989 i 1990 roku, kiedy średnia anomalia temperatury sięgnęła około 3,5 stopnia. Rekord ten został właśnie pobity z nawiązką przeszło pół stopnia, a to bardzo dużo.

Żywopłot kwitnący w lutym we Wrocławiu. Fot. TwojaPogoda.pl

Dla porównania najmroźniejsza zima z przełomu 1829 i 1830 roku, w czasach Królestwa Polskiego, była od minionej zimy o całe 12 stopni zimniejsza. Naprawdę trudno jest nam sobie wyobrazić, jak lodowato było w czasie, gdy na króla Polski mianował się car Mikołaj I, a Fryderyk Chopin na zawsze opuścił nasz kraj.

W wielu miejscowościach w Wielkopolsce, na Ziemi Lubuskiej i Pomorzu największy mróz minionej zimy to zaledwie minus 2 stopnie. Jakby tego było mało, to jeszcze nocy i poranków z temperaturą poniżej zera było mniej niż 10.

Jagody w lesie w Międzyzdrojach na Pomorzu w połowie stycznia. Fot. Tomasz Krawczyk / spolecznoscmiedzyzdroje.pl

Zima okazała się nie tylko ekstremalnie ciepła, ale też bezśnieżna. W wielu miejscach zachodniej Polski śnieg prószył, ale za sprawą dodatniej temperatury nie zdołał się utrzymać nawet przez chwilkę. Przy kontakcie z powierzchnią ziemi natychmiast się roztapiał.

We Wrocławiu śnieg prószył tylko dwukrotnie, 28 grudnia i 27 lutego. Na stacji meteorologicznej w porcie lotniczym im. Mikołaja Kopernika w Strachowicach odnotowano tylko śladowe ilości śniegu, które nie osiągnęły grubości 1 cm. Podobnie było w Poznaniu, Gorzowie Wielkopolskim i wielu innych miejscowościach, gdzie śnieg prószył kilkukrotnie, ale pokrywy nie utworzył.

Krokusy kwitnące we Wrocławiu w styczniu. Fot. TwojaPogoda.pl

Stało się to po raz pierwszy w całej historii pomiarów, czyli przynajmniej od końca osiemnastego wieku. A kiedy wcześniej podobna sytuacja mogła mieć miejsce? Niewykluczone, że przed Małą Epoką Lodową, czyli w czasach środkowego średniowiecza, kiedy miało miejsce przejściowe ocieplenie klimatu. Pewności jednak nie mamy.

Warszawa była jedynym większym miastem środkowo-wschodniej i wschodniej Polski, gdzie śnieg pojawił się tylko raz, na krótko. Stało się to 29 stycznia. Był to najpóźniejszy pierwszy opad śniegu przynajmniej w okresie powojennym. Poprzedni rekord należał do pierwszego śniegu, który spadł pod koniec grudnia.

Teraz wiemy, że było to nie tylko pierwsze, ale też ostatnie zabielenie się krajobrazów w polskiej stolicy tej zimy. Spadło go bardzo niewiele, nie zdołał się utrzymać dłużej niż do wieczora, i to niemal wyłącznie na terenach zielonych.

Wyjątkowo ciepła i bezśnieżna zima wielu naszym czytelnikom przypadła do gustu, głównie z powodu zaoszczędzonego czasu i nerwów na odśnieżaniu podwórek i samochodów, a także za sprawą znacznie niższych kosztów ogrzewania. Mniej dorzucaliśmy do pieców, więc w powietrzu unosiło się też mniej smogu.

Krokusy kwitnące w Moszczance w woj. opolskim w lutym. Fot. Jarosław Gerczak / TwojaPogoda.pl

Zaoszczędziły też służby miejskie, które nie musiały tak często, jak zwykle, posypywać ulic i chodników solą i piaskiem. Jak zapowiadają, oszczędności zimowe zostaną wydane na wiosenne i letnie zazielenianie miejskich podwórek i ulic.

Największe straty ponieśli zaś ci, którzy z zimy żyją, czyli właściciele kompleksów narciarskich oraz firmy trudniące się odśnieżaniem. To była dla nich trudna zima, ale mają oni nadzieję, że kolejnej straty sobie odbiją z nawiązką. To niewykluczone, ponieważ przyszła zima może się różnić diametralnie.

Źródło: TwojaPogoda.pl / IMGW-PIB.

Komentarze

prognoza polsat news