FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Zima paraliżuje życie kilkudziesięciu milionów Amerykanów. Metr śniegu i 30 stopni mrozu

Zima nie odpuszcza dziesiątkom milionów Amerykanów. Śnieżyce, porywiste wiatry i duże spadki temperatury paraliżują ruch drogowy, kolejowy i lotniczy. Zginęło kilkanaście osób, a najgorsze dopiero nadejdzie, bo temperatura ma spaść nawet do minus 30 stopni.

Fot. Max Pixel.
Fot. Max Pixel.

Sroga zima ani myśli odpuścić Amerykanom, którzy od Święta Dziękczynienia są atakowani przez wciąż to nowe fale śnieżyc i mrozów, sięgające nawet tych zakątków USA, gdzie ani śnieg, ani też mróz nie są zjawiskiem częstym.

Potężne śnieżyce sparaliżowały codzienne życie ponad 55 milionów ludzi od Gór Skalistych przez Wielkie Równiny po Wielkie Jeziora. Za sprawą tzw. efektu jezior, miejscami spadło nawet metr śniegu, a zaspy usypane przez porywisty wiatr miały 2 metry wysokości.

Najbardziej śnieżnie było w stanie New Hampshire. Zawieje i zamiecie śnieżne nie ominęły też Nowego Jorku. W mieście Albany pokrywa śnieżna miała wysokość niemal 60 cm i była najwyższą od 26 lat. Była to 8. największa śnieżyca w historii i zarazem 4. największa w grudniu.

Na śliskich drogach doszło do tysięcy wypadków. Pod ciężarem mokrego śniegu zawaliło się wiele dachów zabudowań, uszkodzeniu uległo wiele drzew i linii energetycznych. Bez prądu i ogrzewania pozostało kilkaset tysięcy odbiorców.

Sparaliżowany został nie tylko ruch drogowy, ale też kolejowy i lotniczy. Wielu Amerykanów nie miało czym wrócić z rodzinnych domów ze Święta Dziękczynienia. Niestety, bilans ataku zimy okazał się ponury. Zginęło kilkanaście osób, w tym 8 w katastrofie lotniczej w szalejącej śnieżycy.

Śnieg spadł nawet w Kalifornii. Zabieliły się krajobrazy w Dolinie Antelope, gdzie zimowe widoki są zjawiskiem niezwykle rzadkim. Biały puch pokrył m.in. tamtejszą pustynię. W Palmdale spadło 8 cm śniegu, a w Lancaster 13 cm. Niektórzy mieszkańcy ujrzeli śnieg wokół swojego domu po raz pierwszy.

Fala mrozów dotarła do San Francisco, gdzie zimy są zazwyczaj bardzo łagodne. W najcieplejszym momencie dnia odnotowano tam zaledwie 8,8 stopnia. To najniższa temperatura od 27 listopada 1896 roku, kiedy odnotowano identyczną wartość, najniższą w historii.

Na przedmieściach San Francisco było jeszcze zimniej, nawet minus 5 stopni. Powierzchnia wód zatoki zaczęła intensywnie parować tworząc gęstą mgłę morską. Okoliczne wzgórza pokryły się śniegiem. Doszło do wielu wypadków drogowych, ponieważ strome drogi były nadzwyczaj śliskie.

Na północno-wschodnich wybrzeżach USA szalał potężny sztorm, który powodował powodzie sztormowe. Zalane zostały domy, budynki użyteczności publicznej, drogi i samochody. Nagły spadek temperatury sprawił, że wszystko pokrył lód.

To jednak nie koniec pogodowego zamieszania, ponieważ przed Amerykanami przynajmniej trzy fale arktycznych mrozów. Każda z nich spływając znad Kanady będzie zapuszczać się coraz to dalej na południe aż po Zatokę Meksykańską, a nawet Florydę i Wyspy Karaibskie.

Nie można wykluczyć, że w północnej części Florydy chwyci mróz, a w rejonie Miami oraz na Kubie padną rekordy chłodu. Miejscami średnie temperatury będą nawet o 5-10 stopni niższe od tych, które w grudniu są uznawane za normę wieloletnią.

Na największe mrozy szykują się oczywiście mieszkańcy północnych zakątków USA. W stanach Michigan i Minnesota temperatura spadnie nawet do minus 30 stopni. Od początku przyszłego tygodnia wśród największych miast najmroźniej będzie w Chicago, gdzie przez wiele dni panować będzie całodobowy mróz, do nawet minus 15 stopni.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news