Chłodny rok w Polsce, nie ma ocieplenia klimatu?
W skali globalnej miniony rok zapisał się jako jeden z najcieplejszych w historii meteorologii, ale w Polsce nie był aż tak ciepły. Czy to już zaprzeczenie ocieplania się klimatu w naszym kraju? O zdanie w tej sprawie zapytaliśmy klimatologa Krzysztofa Migałę.
Klimatologa zapytaliśmy o przyczynę anomalii pogodowych z jakimi mieliśmy do czynienia w 2010 roku. Dowiemy się czy zjawiska te będą miały swoją kontynuację w tym roku i jakie mogą być ich skutki. Naukowiec odpowie nam także na pytanie, czy bardzo ostry początek tej zimy to zaprzeczenie ocieplania się klimatu.
Zima w tym sezonie rozpoczęła się bardzo wcześnie i od razu przyniosła masy śniegu i siarczyste mrozy. Niewiele brakowało, aby padł nowy rekord zimna dla listopada. Pojawiają się głosy, że to ewidentne zaprzeczenie postępowania ocieplenia klimatu. Czy można tak powiedzieć?
Krzysztof Migała: Ocenianie warunków pogodowych w skali jednego sezonu i traktowanie wyników naszych spostrzeżeń jako dowodów lub anty-dowodów jest wielkim nieporozumieniem a nawet nadużyciem, żeby nie powiedzieć "oszustwem naukowym". Opowiadanie studentom lub czytelnikom/słuchaczom o ociepleniu w dużym "skrócie myślowym” i na podstawie ocen z 1-3 dekad jest popularyzacją "niewiedzy”. W skali globalnej proces ocieplenia obserwujemy od początku XX wieku i ma on swoje ‘fazy” z wyraźnym wzrostem dodatnich anomalii termicznych (lata 20-te, 90-te). Spór pomiędzy uczonymi skupionymi wokół IPCC a sceptykami dotyczy skali/zakresu wpływu człowieka na zmiany klimatu.
2010 rok zapisał się jako wyjątkowo wilgotny. Mieliśmy ulewne deszcze, które kilkukrotnie doprowadziły do wezbrań na rzekach i powodzi. Koniec roku przyniósł z kolei śnieżyce. Masy śniegu stały się swego rodzaju wizualizacją spadłych gigantycznych sum opadów. Czy dzięki znacznemu nawilżeniu gleby bylibyśmy w stanie uniknąć suszy, jeśli miałaby ona nawiedzić nasz kraj?
Krzysztof Migała: W strefach klimatycznych gdzie sezonowa pokrywa śnieżna jest stałym elementem i ukształtowała mechanizmy funkcjonowania określonych ekosystemów, to obecność i trwałość pokrywy śnieżnej wpływa na poprawę bilansu wodnego obszaru a więc też i takiego elementu bilansu wodnego jak zapas wody w glebie, zasobność wód gruntowych i proces ewapotranspiracji (parowanie). W sensie ekologicznym rola i obecność pokrywy śnieżnej jest niezwykle ważna a jej brak narusza szereg etapów funkcjonowania ‘żywej” przyrody w cyklu rocznym w naszej strefie klimatycznej.
W skali globalnej miniony rok zapisał się jako jeden z najcieplejszych w historii meteorologii. Dlaczego w Polsce było inaczej i czy tendencja do ocieplania się klimatu w naszym kraju nie jest tak wyraźna, jak w skali całego świata?
Krzysztof Migała: Jak wcześniej wspomniałem, wyciąganie na podstawie jednego sezonu poważnych wniosków tych "za” i tych na "nie” jest ryzykowne i raczej mało poważne. Oczywiście najłatwiej to uczynić dla miejsc znajdujących się na środku oceanu lub w sercu wielkiego kontynentu. W tamtych warunkach geograficznych procesy klimatyczne i ich tendencje raczej wykazują większą stabilność, choć nie do końca jest to prawda, gdyby chociaż spojrzeć na rytm i zmiany "mechanizmu El Nino” (ENSO) rządzącego klimatem od Zach. wybrzeży Ameryki Południowej po Australię a nawet wybrzeża Płd. Azji i wschodnie wybrzeża Afryki. A wracając do naszych realiów, mogę tylko przytoczyć najtrafniejszą definicję klimatu Polski jaką znam, której autorem był fizyk atmosfery Teodor Kopcewicz "Polska leży w strefie klimatu umiarkowanego, o nieumiarkowanych zmianach pogody”. Ta definicja w zasadzie tłumaczy cechę naszego klimatu, jaką jest "przejściowość” pomiędzy warunkami oceanicznymi a kontynentalnymi. To oznacza nic innego jak dużą międzysezonową zmienność: raz lata ciepłe i suche a raz deszczowe i chłodne, raz zimy śnieżne i chlodne na cały kraj a innym razem takie sezony, które raczej wiosnę lub jesień przypominają.
W ostatnich latach obserwujemy coraz gwałtowniejsze zjawiska pogodowe, nie tylko w Polsce, lecz również w innych krajach. Czy przyszłość to bardzo niestabilna pogoda popadająca w skrajności, od susz po powodzie?
Krzysztof Migała: Ten wniosek o narastającej gwałtowności ma u swych podstaw dwie przyczyny. Z jednej strony rzeczywiście można odnotować wzrost częstotliwości uciążliwych zjawisk atmosferycznych i ich skutków (np. miniony 2010 lub też pierwsze dekady XIX wieku) ale z drugiej strony dzięki nowoczesnej telekomunikacji i technice cyfrowej potrafimy jednocześnie obserwować kataklizmy u siebie "za chałupą" i np. na Filipinach.
Niezależnie od tego dualizmu a obserwując jedynie procesy w atmosferze można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że nastał okres raczej niespokojny. Globalny system klimatyczny (atmosfera z oceanem) są w fazie stabilizowania nowej równowagi.
Naukowcy są zdania, że klimat zmienia się zarówno w skali globalnej, jak i lokalnej. Jakie zmiany czekają Polskę? Będzie bardziej sucho, mokro, cieplej czy zimniej?
Krzysztof Migała: Starałem się wcześniej wyjaśnić przyczyny i mechanizmy. Dorośli "obserwatorzy" (18-letni i 80-letni) sami widzą i odczuwają, a my fachowcy powiemy, że u nas będzie w normie i w zgodzie z definicją prof. Kopcewicza.
Przeciwnicy globalnego ocieplenia posuwają się do coraz radykalniejszych działań. Niektórzy, aby pokazać, że dwutlenek węgla nie powoduje ocieplania się klimatu, zaczynają palić w piecach węglowych odzieżą, butami i tworzywami sztucznymi, w ten sposób zatruwając powietrze w swojej okolicy.
Krzysztof Migała: Mimo dyskusji i różnic poglądów szanujmy swoje środowisko i nie czyńmy tak. Muszę jednak powiedzieć, że tak zadane pytanie to właśnie jest ta "antyedukacja". W skali globalnej proces ocieplenia obserwujemy od początku XX wieku. O jakich przeciwników chodzi? Takie sformułowanie to polityka mediów w celu urabiania społeczeństwa i wyłapywanie gestów czynionych przez "oszołomów" po obu stronach stołu konferencyjnego (czytaj "barykady"). NIPCC (anty-IPCC) wyraźnie demaskuje polityczne cele IPCC, o czym akurat polskie media nie piszą. Czy chcemy też wychować ortodoksyjnych strażników ładu w przyrodzie, którzy o godz. 17 będą nakazywać pod groźbą kary gasić światło lub bezwzględnie chodzić pieszo? Budujmy raczej równowagę pomiędzy biznesem, ekonomią, rozsądkiem naszym a przyrodą.
Czego możemy się spodziewać w pogodzie w naszym kraju i na świecie 2011 roku? Prognozowanie na tak daleki okres jest trudne i obarczone dużym błędem, ale jednak jakieś tendencje z pewnością są już zauważalne.
Krzysztof Migała: Patrząc w przód z zapasem kilku miesięcy przynajmniej w Europie Środkowej spodziewajmy się nieprzewidywalności pogody. Dziwić się tylko można, że ani nasi politycy ani stratedzy i planiści nie biorą tego zapasu niepewności pod uwagę. Może nie muszą bo nie ryzykują swoich pieniędzy ani swego zdrowia.
dr hab. Krzysztof Migała jest kierownikiem Zakładu Klimatologii i Ochrony Atmosfery Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego zainteresowaniami są klimatologia obszarów górskich i polarnych, klimatologia stosowana, metodyka badań i automatyczne systemy pomiarowe.








Dodaj komentarz