13 września 2017, 09:04

Sebastian przyniesie nam porywisty wiatr i sztorm na Bałtyku

Sebastian to pierwszy w tym sezonie orkan, który przeszedł nad Wyspami Brytyjskimi i zmierza nad Bałtyk. Na Śnieżce w Karkonoszach porywy wiatru osiągają już 130 km/h. Niż przyniesie nam duży spadek ciśnienia, porywisty wiatr, a na morzu sztorm.


Aktualna lokalizacja niżu Sebastian. Fot. ventusky.com

Wrzesień to tradycyjnie miesiąc rozpoczynający pojawianie się nad północnym Atlantykiem głębokich układów niskiego ciśnienia. Docierają one znad Kanady i Stanów Zjednoczonych, ale czasem również znad Karaibów, gdy są pozostałościami po tropikalnych huraganach. W centrach tych najgłębszych niżów ciśnienie potrafi spaść poniżej 950 hPa.

Jednak wystarczy, aby było ono niższe od 980 hPa, aby uznać taki niż za niebezpieczny orkan, z wiatrem przekraczającym 120 km/h, generujący sztorm do 12 stopni w skali Beauforta. Pierwszy w tym sezonie orkan nawiedził właśnie Irlandię i Wyspy Brytyjskie.

W nocy z wtorku na środę (12/13.09) niż przeszedł nad pograniczem Anglii i Szkocji, przynosząc na nizinach podmuchy przekraczające miejscami 100 km/h, a wysoko w górach nawet 120 km/h. Nie obyło się też bez ulewnych deszczy. Nad Morzem Północnym niż ponownie zaczął pogłębiać się, ciśnienie spadło w nim do 977 hPa.

Meteorolodzy z Wolnego Uniwersytetu Berlińskiego, którzy nadają imiona niżom docierającym w głąb Europy, ochrzcili go imieniem Sebastian (wcześniej niż wędrując nad Wyspami określany był przez brytyjskim meteorologów jako Aileen, według przygotowanej na ten sezon listy imion).

Niż kontynuuje swoją wędrówkę na wschód, w międzyczasie przechodząc nad południową Skandynawią, środkowym Bałtykiem i Finlandią ku zachodniej Rosji. Na szczycie Brocken w środkowych Niemczech podmuchy osiągają już 150 km/h, a na Śnieżce w Sudetach 130 km/h. 

Jego zbliżanie się w nasz obszar Europy skutkuje spadkiem ciśnienia, tym gwałtowniejszym, im dalej na północ się znajdujemy. Największe obniżenie się ciśnienia odczują mieszkańcy Pomorza, Mazur i Podlasia, gdzie w ciągu zaledwie kilkunastu godzin spadnie ono nawet o ponad 10 hPa, niemal do 990 hPa. Najwolniej ciśnienie będzie spadać na południu kraju i tam też nie będzie ono niższe od 1005 hPa.

Niech nas nie zwiodą większe rozpogodzenia, ponieważ nadciągający niż wraz z frontami błyskawicznie spowoduje wzrost zachmurzenia i opady, chwilami obfite. Dotyczy to jednak głównie zachodnich, północnych i centralnych dzielnic Polski. Najmniej padać będzie na południu i wschodzie.

Przez kilkadziesiąt następnych godzin musimy się liczyć z porywistym wiatrem, który na nizinach może miejscami osiągać 70-80 km/h. Nie będą to wyjątkowo niszczycielskie wiatry, jednak trzeba się liczyć, że podmuchy przekraczające 70 km/h, zawsze mogą powodować miejscowe szkody. Warto więc zachować ostrożność, nie przebywać pod drzewami i w ich pobliżu oraz usunąć sprzed domów i z balkonów niezabezpieczone przedmioty, które porwane przez wiatr mogłyby dla kogoś stanowić zagrożenie.

Na linii wybrzeża oraz w głębi morza podmuchy południowo-zachodniego i zachodniego wiatru mogą dochodzić do 100-110 km/h, wobec czego na Bałtyku będzie szaleć sztorm, pierwszy w tym sezonie. Wysoko w górach, mimo pogodnego nieba, wiatr może osiągać prędkość huraganu.

Niż przyniesie nam też spore zróżnicowanie temperatury, z którym nie raz mieliśmy już do czynienia w poprzednich dniach. W czwartek (13.09) w tym samym czasie, gdy na mokrym i wietrznym zachodzie i północy będzie co najwyżej 15-17 stopni, to na pogodnym południowym wschodzie odnotujemy nawet 25 stopni i więcej.

Sebastian nie będzie dla nas szczególnie groźny. Sezon na orkany dopiero się rozkręca, a jego apogeum przypadnie na późną jesień, zimę i wczesną wiosnę. Wtedy mogą się pojawiać układy niżowe o niszczycielskiej mocy, jak Cyryl czy Ksawery. Sezonowe prognozy wskazują, że w rejonie Morza Bałtyckiego będzie ich więcej niż w poprzednich latach.

Źródło: TwojaPogoda.pl

autopromocja

Pozostałe wiadomości

miniatura

Potężne ulewy na południu kraju. Możliwe podtopienia!

Wczoraj, 19:43

Na południu kraju do piątkowego poranka będą przechodzić intensywne opady, podczas których może spaść niemal 100 mm deszczu. Tak duże sumy opadów mogą powodować gwałtowne wezbrania na rzekach oraz podtopienia. Gdzie sytuacja będzie najtrudniejsza?

miniatura

Jak postępować przed, podczas i po powodzi? Zobacz nasz poradnik

Wczoraj, 19:30

Jeśli mieszkasz w pobliżu rzeki, która często wylewa po obfitych opadach i stwarza zagrożenie powodziowe, warto abyś zapoznał się z naszym poradnikiem, który pomoże Ci w obliczu trudnej sytuacji, zarówno przed, podczas, jak i po powodzi. Warto wiedzieć więcej!

miniatura

Potężne trzęsienie ziemi w Meksyku. Wszędzie gruzy, ponad 225 ofiar

Wczoraj, 10:00

Meksyk nawiedziło potężne trzęsienie ziemi o sile M7.1. Tak niszczycielskiego i śmiercionośnego wstrząsu nie notowano w tym kraju od 32 lat. Wiele budynków legło w gruzach, w których wciąż mogą być uwięzieni ludzie. Zginęło co najmniej 225 osób.

miniatura

Dym z rekordowych pożarów lasów w USA i Kanadzie dotarł nad Polskę

Wczoraj, 09:45

Pod koniec sierpnia północne regiony USA i Kanadę nawiedziły gigantyczne pożary lasów, które uznane zostały za największe w historii. Kłęby dymu gnane wiatrami dotarły aż nad Polskę, przynosząc nam bardziej intensywne niż zwykle barwy zachodu Słońca.

miniatura

Pogoda na żywo: Najnowsze wieści przez całą dobę

Wczoraj, 00:00

Przez całą dobę, na żywo, monitorujemy to, co dzieje się w pogodzie w Polsce i na całym świecie. Jeśli w Waszej okolicy zdarzyło się coś ciekawego, czym chcecie się podzielić z innymi, to wysyłajcie do nas zdjęcia, filmiki i informacje. Z nami będziecie na bieżąco!

Komentarze

Dodaj komentarz

alewis27 | 2017-09-14, 11:40

bardzo mało słońca

za nami 13 dni września a usłonecnzienie w Katowicach do tej pory to zaledwie 54 godziny. W ciągu tych 13 dni było 6 bez żadnego słońca, 2 w większości pochmurne, 3 pół-pogodne (choć z tą niedzielą i 8h słońca bym polemizował, dla mnie większość niedzieli była pochmurna) oraz 2 pogodne. Dzisiaj też będzie taki pół-pogodny dzień, a od jutra z powrotem listopadowa deprecha z kolejnymi ulewnymi opadami deszczu i niską temperaturą rzędu 12/14 stopni (ale za to stałą przez całą dobę - znak rozpoznawczy wyjątkowo brzydkich miesięcy to niskie amplitudy Tmax/Tmin). Cały weekend w strugach deszczu będzie. Jak to się nie uspokoi to w tym miesiącu będziemy mieli miejsca gdzie napada 200 mm deszczu (czyli gdzieś 1/3 normy za cały rok!)

Lucas wawa | 2017-09-14, 08:26

Przeklęty Atlantyk?

On jest nam potrzebny, ale niekoniecznie w postaci głębokich niżów wkraczających nad Bałtyk i dalej na W. Wystarczyłoby, aby niże stacjonowały bardziej na W, a do nas płynęłoby ciepło z S/SW/SE, w akompaniamencie aury pogodnej. A co z opadami? OK, niech czasami już sobie te niże wkraczają, ale nie psując aż tak bardzo pogody jak np. w 1. tygodniu września, czy sprowadzając tak silne nawałnice jak nierzadko latem, zwłaszcza na W/N kraju. A co z zimą? Szczerze? Jeżeli Atlantyk ma nie przyczyniać się do częstszych sytuacji jak np. w grudniu'2015 (co z chęcią bym widział), to wolę już bardziej mroźno-śnieżną wersję zimy, niż mokrą, bardzo wietrzną i ponurą aurę, przy temp. przeważnie 0/10°C (a zwłaszcza 0/5°C). Reasumując, Atlantyk przynosi nam trochę korzyści, ale jego okresowo zbytnia nadgorliwość już nie.

Darek Wuk | 2017-09-14, 09:19

Odp: Przeklęty Atlantyk?

Gdyby nie Altanyk to mielibyśmy -30 co zimę. Polska stałaby sie krajem mało zdatnym do życia podobnie jak większość Rosji i północna Skandynawia.

alewis27 | 2017-09-14, 09:36

Odp: Przeklęty Atlantyk?

Atlantyk na pewno nam łagodzi zimy, bo bez niego mrozy były by naprawdę duże, w klimatach kontynentalnych na 50/55*N normą są regularne spadki do -30 stopni a nawet poniżej (kiedy u nas jest to ekstremalna temperatura występująca raz na kilka lat). Przykład Saskatoon w Kanadzie - położenie na 52*N, średnia stycznia wynosi -14*C a rekord zimna -47*C. Zima trwa bite pięć miesięcy - od listopada do marca włącznie średnie są rzędu -5*C i mniej. Lato jest podobne co w Polsce, średnia najcieplejszego miesiąca rzędu 19*C. To, czym ten klimat się wyróżnia to praktycznie zupełny brak aury "nijakiej" czyli NIE MA tam ani jednego miesiąca o średniej Tmax między 0 a 10 stopni. Z zimy w marcu następuje przejście do wyraźniej wiosny w kwietniu oraz odwrotnie w październiku do listopada. U nas cała pora chłodna ma średnią Tmax w przedziale 0-10 stopni (ujemne średnia Tmax to chyba tylko na północnym wschodzie będzie). Nie lubię atlantyckiego niżowego badziewia, ale z drugiej strony nie chciał bym mieć takich mrozów przez 5 miesięcy w roku. Zdecydowanie lepszy jakiś klimat podzwrotnikowy gdzie jest pół roku lato a reszta to wiosna/jesień, a zima tylko jako najzimniejszy okres w roku (bo pogodowo przypomina naszą jesień i to nie tą listopadową)

pyton1990 | 2017-09-14, 10:56

Odp: Przeklęty Atlantyk?

Generalnie to Atlantyk przynosi dużo korzyści, ale jeśli chodzi o te głębokie niże przynoszące deszcz w cieplejszej porze i silny wiatr, to chyba wszyscy się zgadzamy, że to ni jest nic fajnego. Wszystko co najgorsze w pogodzie przychodzi z Rosji i z Arktyki

Lucas wawa | 2017-09-14, 14:47

Odp: Przeklęty Atlantyk?

Myślę, że dzięki Atlantykowi zimą mamy w Polsce średnio z 5-10 st. cieplej, ale raczej nie więcej. I tu miałbym jednak dylemat, czy o tej porze roku nie wolałbym nawet o tyle chłodniej (ale tylko wówczas, bez pozostałych pór), zamiast opcji z trwalszą aurą późnojesienną, za którą na dłuższą metę nie przepadam, tzn. tak, aby zdominowała ona porę chłodną. W ogólności, tak jak napisałem, Atlantyk ma jakiś pozytywny wpływ na klimat w Polsce, ale (jak dla mnie) tylko wówczas, gdy nie przynosi wyraźnej dominacji aury pochmurno-wilgotno-wietrznej.

pyton1990 | 2017-09-14, 18:30

Odp: Przeklęty Atlantyk?

Generalnie Atlantyk jest w Polsce niezbędny. Sprawia, że ten kraj nadaje się jeszcze do zamieszkania, mimo parszywego klimatu. Szczególnie korzystne działanie ma zimą.

podlasianin | 2017-09-14, 08:15

zła pogoda

Właściwie jedynym pozytywem tegorocznego września są ciepłe noce, dzięki czemu opóźnione jest opadanie liści. Poza tym jest fatalnie, podobnie jak we wrześniu 2010 i 2013.

marchefkowyfelix | 2017-09-14, 18:23

Odp: zła pogoda

Na Podlasiu liście jeszcze nie opadają? U mnie (środkowe Mazury) właśnie minął CZWARTY TYDZIEŃ, od kiedy ścielą się na ziemi. W niektórych miejscach można po nich iść jak po dywanie

Myslacy | 2017-09-14, 02:01

Hipokryzja alewisa

No nie mogłem się powstrzymać przeczytawszy ostatni komentarz alewisa27. Chłopak chyba zapomniał co pisał kilka dni temu i robi nam pokazowke - jaki to on nie jest rozsądny i obiektywny. A my "wasaci janusze" mamy kornje schylic głowy przed "danymi", bo nasze własne obserwacje i odczucia na to miano nie zasługują. No chyba, że to pan alewis raczy się nam na chwilę odsłonić - wtedy to co innego. Oto komentarz z 9 września: " pogoda Czyli patola w tym roku przyjdzie juz we wrześniu? Przecież okres względnie wysokich temperatur (jak na polski klimat) w tym roku rozpoczął się dopiero w połowie maja, raptem 4 miesiace temu. I już chyli się to ku końcowi, od połowy września przez następne 8 miesięcy będzie patologia i brak temperatur wyższych od 20 stopni w dzień? W klimatach kontynentalnych to mają wprawdzie większe mrozy niż tu, ale za to pora ciepła też jest cieplejsza i pogodniejsza. A u nas co, do maja bździna, potem jakaś namiastka lata (poza regionami SE i S), a od września znowu bździna ze słoncem raz w tygodniu. Ledwo się to niebo przetarło a w prognozach już kolejne duże ochłodzenie oczywiście przy zasnutym chmurami niebie. Już mówię co będzie następne: w październiku krótki atak zimy, potem 4 miesiące depresyjnej listopadowej pogody (śniegu nie zobaczysz w miesiące zimowe, za to na pewno zobaczysz w jesienne i wiosenne), w marcu jakieś tam przedwiośnie a kwiecien przyjdzie i powie taki ch** i znów sypnie śniegiem."

alewis27 | 2017-09-14, 09:22

Odp: Hipokryzja alewisa

Chyba źle zrozumiałeś mój post, on nie był wymierzony w ogólne narzekanie na pogodę (bo ta ostatnio daje popalić i nawet ja marudzę) tylko w ludzi, którzy piszą że kiedyś było lepiej, cieplej, ładniej etc. kiedy wszelkiego typu dane obserwacyjne mówią coś innego. Na przykład tegoroczny zimny kwiecień i początek maja sprawiły, że ludzie nagle zaczęli pisać że sezon grzewczy trwa 8 miesięcy, gdzie sezon 2016/7 to naprawdę była wyjątkowa sytuacja a nie jakiś standard. Już pozapominali o sezonach np. 2013/4 albo 2014/5 kiedy były ciepłe jesienie, ciepłe zimy i bardzo wczesne wiosny (choć same wiosny niezbyt ciepłe to jednak nie był to już sezon grzewczy). Przecież tak zimniego kwietnia jak tegoroczny nie było 14 lat, a jesli brać okres 10.04-10.05 to pokusiłbym się nawet że było najzimniej od 1997. W ciagu tych 14 lat było mnóstwo kwietniów które przynosiły prawie że lato.

pyton1990 | 2017-09-14, 10:59

Odp: Hipokryzja alewisa

" potem 4 miesiące depresyjnej listopadowej pogody (śniegu nie zobaczysz w miesiące zimowe, za to na pewno zobaczysz w jesienne i wiosenne" - To akurat byłoby korzystne. Co do reszty, to sam wiele razy o tym wspominałem, że największym problemem polskiego klimatu są nędzne normy klimatyczne, zbliżone do południowej Skandynawii. Nawet mroźne zimy byłby bardziej znośne, gdyby reszta roku przypominała warunki np. z Chicago albo południowej Ukrainy.

alewis27 | 2017-09-13, 22:17

kiedyś to były czasy, teraz to nie ma czasów

Jak czytam te komentarze to mam przed oczyma wąsatego otyłego janusza co stęka że za komuny było lepiej. A wszelkiego typu dane obserwacyjne mówią jednak, że klimat nam się ociepla przy jednoczesnym zwiększeniu się usłonecznienia, zwłaszcza w półroczu ciepłym. Zimne dni we wrześniu nie są niczym niezwykłym, tym bardziej że naprawdę zimnych dni jeszcze nie było - w moim mieście tylko 2 dni przyniosły niskie temperatury max (rzędu 13 stopni), reszta była powyżej 15, choć też mało było dni powyżej 20 (o 25 nawet nie mówię bo takiego nie było w ogóle - najcieplej w sobotę 24 z kawałkiem). Do tego noce są naprawde ciepłe, pamiętam w ubiegłych latach wrześniowe noce z temperaturami poniżej 5*C. W takie dni piździało już o 20:00, a teraz to jest prawie jak w środku lata, dziś o 20:00 wciąż +17 stopni i nie spada (choć wieje, mocno) W tym roku zimny był okres styczeń - połowa lutego (wyraźna 6-tygodniowa zima z temp. śr. w tym okresie ok -5*C) oraz 10 IV - 10 V (termicznie bardziej przedwiośnie niż wiosna, zwłaszcza w konotacji z niemal codziennymi opadami nie tylko deszczu). Dla mnie ten rok jest o niebo ładniejszy i przyjemniejszy od tak chwalonego tutaj roku 2015 czy 2014. Mam nadzieję że ten brzydki okres co jest teraz nie będzie się ciągnął w nieskończoność i jesień jeszcze przyniesie wiele ładnych dni. Jak pokazał np. rok 2011 nawet listopad potrafi być piękny z wieloma dniami ze słońcem (choć wtedy wiadomo że już z mrozem w nocy). Sama temperatura to nie wszystko, najlepiej to widać po wrześniu który obecnie ma dodatnie odchylenie od normy, a na 13 dni tylko dwa były z ładną pogodą. No, od biedy dwa i pół jeśli zaliczyć dzień dzisiejszy do godz. 14:00, bo po tej 14:00 już zachmurzenie całkowite i do tego wiucha.

Bianka | 2017-09-13, 23:04

Odp: kiedyś to były czasy, teraz to nie ma czasów

Może nie jest szczególnie zimno ale pochmurno, willgotno i wietrznie już tak. Na NE od zeszłego roku tak jest. Wyraźnie wzrosło zachmurzenie od 2016, wzrosła ilość opadów, a 2017 jest do tego wietrzny.

Leszek M | 2017-09-13, 23:19

Odp: kiedyś to były czasy, teraz to nie ma czasów

Nie pozostaje mi nic innego, jak przyklasnąć Twojej konkluzji.

Bianka | 2017-09-13, 18:36

Wietrzny rok

We wrześniu zaczynają atakować głębokie niże. W lipcu też było wietrznie i mokro. Właściwie to prawie każdy miesiąc tego roku przynosi wietrzne i deszczowe dni. Poza styczniem i sierpniem. Kwiecień to była wietrzna masakra, w maju trochę się uspokoiło, a od czerwca do lipca znów wzmogły się deszcze i wiatr.

kmroz | 2017-09-13, 19:37

Odp: Wietrzny rok

we wrzesniu zaskakujące jest też wyjątkowo niskie cisnienie, u mnie w Wawie jeszcze nie było doby ze srednim cisnieniem <1015 hPa w tym miesiacu (!) a porządnego wyżu na horyzoncie nie widać :/

alewis27 | 2017-09-13, 17:13

a jednak UM miał rację

czyli poranek był ładny a od wczesnego popołudnia naszły chmury i są tak do teraz i nieprędko sobie pójdą. Zachmuzenie całkowite, temperatura dobiła dzisiaj do 17 stopni z kawałkiem (a nie 21 jak pokazywał GFS) Jutro ciepło (w zasadzie to już dziś w nocy ciepło) ale nadal ponuro, do tego po południu ma być burza z dużym spadkiem temperatury. Więc nawet cały dzień nie będzie ciepło, tylko jakąś jego część.

Darek Wuk | 2017-09-13, 17:50

Odp: a jednak UM miał rację

Generalnie między moją miejscowością a płd. polski prognozy pokazywały dla tmax ok 6-8 st. różnicy a różnicy nie ma praktycznie żadnej.

Myslacy | 2017-09-13, 14:08

Masakry ciag dalszy

Sytuacja rozwija się zdecydowanie niepomyslnie. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: od dwóch lat mamy wyrazna zmianę trendu klimatycznego, w kierunku skandynawskim, na większym obszarze kraju. Oznacza to przede wszystkim dominację pogody nizowej, zwłaszcza latem, częstsze wyze zima, duże zachmurzenie i opady. W rezultacie jest po prostu zimno - zmieniają się pory roku. Lato coraz mniej przypomina lato, wiosna wymienia się miejscami z zimą, a jesień pojawia się przez cały rok. Nic nie pomoże myślenie życzeniowe - że to chwilowe, że sezonowki się mylą, że zaraz wróci ciepło. Nic z tego panowie, miejcie odwagę przyznać, że nie jest dobrze. Ze kolejne lata mogą być jeszcze gorsze. Tak jak już bywało w przeszłości, np. zimne lata 80- te. Wtedy cała dekada była paskudna i zimna. Niestety, możliwe, że CIEPŁO JUZ BYLO.

Darek Wuk | 2017-09-13, 16:32

Odp: Masakry ciag dalszy

"Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: od dwóch lat mamy wyrazna zmianę trendu klimatycznego, w kierunku skandynawskim, na większym obszarze kraju." Tak, zwłaszcza to widać po lecie 2016 które trwało od początku Maja do II dekady Września. A zima trwała raptem 4 tyg około a nawet mniej.

robot | 2017-09-13, 16:42

Odp: Masakry ciag dalszy

Dokładnie, mam już swoje lata i coraz gorsza jest ta pogoda. Kiedyś było cieple PÓŁROCZE - od połowy kwietnia do połowy pazdzernika. Zdarzało mi się chodzić w pazdzerniku w bluzce bez rękawów. A teraz już we wrześniu trzeba wyjmować kurtki. To samo kwiecień - kiedyś w kwietniu był nagły wybuch wiosny, a teraz w maju nieraz jest paskudnie i przymrozki. statystyki mnie nie obchodzą ,więc proszę mi o nich nie pisac. Tak samo w nie wierzę, jak w wygraną w totka (a tak, kiedyś dało się wygrać, a teraz w dobie komputerów nawet trójki nie da się trafić).

kmroz | 2017-09-13, 17:16

Odp: Masakry ciag dalszy

@robot a w 2017 roku zdarzyło mi sie chodzić w bluzie bez rękawów juz w LUTYM, a na przełomie marca i kwietnia to nawet w samych szortach. 27 lutego 2017 był najcieplejszym lutowym dniem od 1990 roku i tym samym za mojego życia. ( Rowniez w grudniu 2015 wielokrotnie chodziłem bez kurtki.) Pózniej owszem w kwietniu sie mocno ochłodziło ale w pogodzie zazwyczaj jest równowaga, niestety. W dodatku okres nadzwyczaj ciepły trwał od połowy lutego do 10 kwietnia a nadzwyczaj zimny pózniej 4 tygodnie. I to mnie w gruncie rzeczy najbardziej niepokoi - popadanie aury w długotrwałe, wielotygodniowe skrajności. Ale to jest wlasnie co myślący mówi- ze zima sie chyba pomieszała z wiosna w minionym sezonie. Oby teraz była względnie ciepła "dwucyfrowa" jesień do 15-20 listopada a potem po raz pierwszy do wielu lat w grudniu przyszła normalna zima.

Bianka | 2017-09-13, 17:22

Odp: Masakry ciag dalszy

To prawda że ostatnio przeważa pogoda niżowa, jakoś tak od zeszłego roku. Niże atakują prawie cały rok poza styczniem. Skutkuje to dużym zachmurzeniem, opadami i częstym wiatrem. Ciekawe dokąd będzie trwać taka cyrkulacja. Jakoś tak do roku 2015 był inny typ pogody, przeważały wyże,było więcej słońca.

Jurek_ogórek | 2017-09-13, 12:17

Przeklęty atlantyk

Nikt mi nie wmówi, że Atlantyk przynosi w naszym klimacie cokolwiek dobrego, poza chwilowym łagodzeniem zim. przez 3/4 roku jest do niczego niepotrzebny. A pamiętam jak wszyscy straszyli, że Atlantyk słabnie, Golfsztrom gaśnie i wielka tragedia nadchodzi. Właśnie jesteśmy, globalnie, świadkami owego słabnięcia i wygaszania Atlantyku

Jurand Kuźmiński | 2017-09-13, 12:11

znów "piękny" dzień na północnym zachodzie

leje od rana i to mocno....biedne to miasto (Szczecin) nieszczęsliwe i nadziei pozbawione chłostane deszczem od 2miesięcy

Darek Wuk | 2017-09-13, 16:34

Odp: znów "piękny" dzień na północnym zachodzie

Chyba od 3 miesięcy. końcówka Sierpnia i początek września była stosunkowo suchy (jak na te lato)

Darek Wuk | 2017-09-13, 16:38

Odp: znów "piękny" dzień na północnym zachodzie

Dziwne, mieszkam 50 km na płd. od Szczecina i od rana świeci słońce poprzeplatane z chmurami, nie dawno przeszła porządna ulewa ale po niej wyszło słoneczko.

RIS | 2017-09-13, 17:18

Odp: znów "piękny" dzień na północnym zachodzie

W Szczecinie jest teraz 11 stopni i leje, cos koszmarnego. Ale od jutra maja byc cztery piękne pogodne dni w tym rejonie co jak na ten rok jest osiągnięciem