16 lutego 2017, 07:19

Fałszowanie danych klimatycznych czy fantazja dziennikarzy?

Wybuchła kolejna afera z globalnym ociepleniem w roli głównej. Wywołał ją znany brytyjski brukowiec, który oskarżył klimatologów z prestiżowej instytucji NOAA o fałszowanie danych, chcąc wzbudzić skandal na szczytach władzy. Ile w tych rewelacjach jest prawdy?


Fot. images.scienceworldreport.com

Wydawcom brytyjskiego brukowca "Daily Mail", znanego z kontestowania stanu wiedzy naukowej w zakresie klimatologii, zamarzyło się ostatnio wzbudzenie skandalu politycznego na skalę międzynarodową.

W swoim niedzielnym wydaniu z 5 lutego opublikowali obszerny artykuł, w którym oskarżyli naukowców z amerykańskiego Narodowego Urzędu do spraw Oceanów i Atmosfery (NOAA), o fałszowanie danych pomiarowych w celu oszukania przywódców obradujących nad przyszłością świata podczas ostatniego szczytu klimatycznego.

Dla osób zainteresowanych tematem zmiany klimatu była to oczywista kaczka dziennikarska. Ponieważ jednak nie każdy śledzi doniesienia naukowe w tej dziedzinie, wraz z dr Aleksandrą Kardaś i prof. Szymonem Malinowskim z redakcji "Nauki o klimacie" przedstawiamy Wam garść wyjaśnień w tej elektryzującej sprawie.

Korekcja błędów wywołała burzę

Zarzuty "Mail on Sunday" dotyczyły opublikowanego w "Science" artykułu Thomasa R. Karla i kolegów na temat poprawek, jakie wprowadzono w analizie historycznych pomiarów temperatury prowadzonej przez NOAA. Miały one na celu korekcję błędów spowodowanych zmianami w sposobie prowadzenia pomiarów temperatury wody przez załogi statków oraz małe zagęszczenie stacji pomiarowych w rejonach podbiegunowych.


Fot. esq.h-cdn.co

Sposób obliczania poprawek, uzasadnienie ich wprowadzenia oraz porównanie z równolegle prowadzonymi i publikowanymi analizami starego typu są oczywiście dokładnie opisane w artykule i dostępne w internecie. Wbrew postawionym przez brukowiec zarzutom, dane wykorzystane w pracy zostały upublicznione zgodnie z wysokimi wymaganiami "Science" tak, że możliwa była i jest ich niezależna weryfikacja przez każdego zainteresowanego.

Mało tego, taka weryfikacja została przeprowadzona przez zespół Berkeley Earth, który zestawił wyniki NOAA z pomiarami z boi pomiarowych, pływaków Argo i satelitów oraz analizami innych służb meteorologicznych.

Globalne ocieplenie nie zatrzymało się

Zaawansowane poprawki w jednorodnych analizach pomiarowych wydają się tematem dość niszowym, czemu więc praca Karla i kolegów wzbudziła zainteresowanie "Daily Mail"? Otóż korekta danych wykazała, że wbrew temu, co sugerowały wcześniejsze analizy, na początku XXI wieku nie doszło do istotnego spowolnienia tempa wzrostu średniej temperatury powietrza.

Brzmi sensacyjnie, prawda? Nie bardzo. Już wcześniej o niedoszacowaniu ocieplenia w okolicach podbiegunowych i nad oceanami donosiły inne grupy badawcze. NOAA pozostawało za nimi w tyle i dopiero w czerwcu 2015 roku opublikowało swoje poprawione analizy. W czerwcu, czyli na pięć miesięcy przez szczytem klimatycznym w Paryżu.


Fot. www.udel.edu

Sugestia, że ten akurat artykuł miałby mieć w związku z tym decydujący wpływ na decyzje obradujących w Paryżu przywódców brzmi absurdalnie. Z pewnością dużo większą siłę przekonywania miał fakt, że te same wnioski przestawiły agencje z różnych krajów a atmosferę podgrzewało dodatkowo zbliżające się ogłoszenie roku 2015 najgorętszym w historii pomiarów (2016 go zdetronizował).

Wykres, który wprowadza w błąd

Swoje "rewelacje" gazeta okrasiła humorystycznym z punktu widzenia klimatologa wykresem, przedstawiającym rzekomo rozbieżność pomiędzy "złymi" danymi NOAA i dobrymi Met Office. Widoczna na nim gołym okiem różnica wyników wynika z zastosowania przez obie agencje różnych punktów odniesienia.

Mianowicie: NOAA przedstawia odchylenia temperatury powierzchni Ziemi od średniej z lat 1901-2000 a Brytyjczycy 1961-1990. Co to za różnica? To tak samo jak porównać swój wzrost do średniej z całej populacji albo do średniej wzrostu drużyny siatkarskiej - mierząc 180 cm w pierwszym przypadku dostaniemy wynik +2 cm a w drugim może nawet -20 cm.

Jak pokazuje wykres poniżej, jeśli przyjmiemy wspólny punkt odniesienia, wyniki obliczeń średniej temperatury prezentowane przez NOAA są zgodne z tymi ogłaszanymi przez inne jednostki badawcze z różnych stron świata i posługujące się różnymi metodami (pomiary naziemne i satelitarne).


Zmiany średniej temperatury powierzchni Ziemi (dla serii satelitarnych UAH i RSS zmiany temperatury troposfery na wysokości kilku kilometrów) względem okresu bazowego 1981-2010. Dane dla 2016 dla pierwszych 10 miesięcy roku. Źródła: NASA GISS, HadCRUT4, NOAA, BEST, UAH, RSS.

Już następnego dnia po publikacji rewelacji "Daily Mail", dr John Bates - były pracownik NOAA, na którego relację powoływał się brukowiec - zapewniał w wywiadach (udzielonych między innymi Associated Press i E&E News), że nie oskarża kolegów o żadne fałszowanie danych a jedynie o zbytni pośpiech w ich publikacji.

Jego zdaniem proces upubliczniania wszelkich danych przez NOAA powinien być poprzedzony dłuższymi, zaproponowanymi przez niego podczas pracy w agencji, procedurami. Doniesienia o aferze i skandalu, po raz kolejny, okazały się zupełnie niezgodne z prawdą.

Źródło:

autopromocja

Pozostałe wiadomości

thumbnail

Pogoda na żywo: Najnowsze wieści przez całą dobę

Wczoraj, 23:16

Przez całą dobę, na żywo, monitorujemy to, co dzieje się w pogodzie w Polsce i na całym świecie. Jeśli w Waszej okolicy zdarzyło się coś ciekawego, czym chcecie się podzielić z innymi, to wysyłajcie do nas zdjęcia, filmiki i informacje. Z nami będziecie na bieżąco!

thumbnail

W weekend będzie szansa na złapanie opalenizny. Dlaczego?

Wczoraj, 09:01

W weekend termometry w większości regionów kraju pokażą w cieniu około 20 stopni, a to świetna okazja, aby spróbować pierwszy raz w tym roku opalić się. Jakie będą tego efekty i czy w ogóle warto? Poznajmy fakty na temat wiosennego łapania opalenizny.

thumbnail

Za pieniądze od miliardera będą manipulować pogodą

Wczoraj, 08:30

Manipulowanie pogodą spędza sen z powiek amatorom teorii spiskowych. Naukowcy po raz pierwszy chcą oficjalnie przeprowadzić eksperyment geoinżynieryjny, który sprawdzi, czy "ręczne sterowanie" pogodą jest w ogóle możliwe. Ich pracę opłaci miliarder Bill Gates.

thumbnail

Powodzie zatopią Europę. 5 milionów ludzi straci domy

Wczoraj, 08:02

Niepokojące wieści mają dla nas naukowcy, którzy twierdzą, że jeszcze przed końcem tego stulecia Europa będzie nawiedzana wielokrotnie przez powodzie, które dzisiaj nazywamy "powodziami stulecia". Wtedy będą na porządku dziennym i mogą być katastrofalne.

thumbnail

Donald Trump zapowiada nową erę węgla. Co to oznacza?

29 marca 2017, 09:14

Donald Trump podpisał dekret, który wycofuje Stany Zjednoczone z większości działań, które za rządów Obamy miały chronić środowisko naturalne. Tym samym nad odnawialnymi źródłami energii i globalnym porozumieniem klimatycznym zebrały się czarne chmury.

Komentarze

Dodaj komentarz

jemio | 2017-02-16, 22:10

klimat

Jeżeli dane od 1980 do 1997,są poniżej normy,a wiadomo,że był to okres szybkiego rozwoju,więc i zużycia energii\np. wzrost PKB Chin był od 10 do 15 %\,to by wskazywało,że ocieplenie jest albo przesunięte w czasie,albo czynnik ludzki nie jest decydujący.

Rafał z Konina. | 2017-02-16, 18:15

Tak czy siak temperatury były zawyżone.

Zresztą trzeba poczekać na rezultaty dochodzenia wszczętego w kongresie USA w tej sprawie.

Paweł | 2017-02-16, 13:15

W służbie prawdy

Nauce można by wierzyć, gdyby tak jak dawniej - jej celem nadrzędnym byłoby poszukiwanie prawdy. Odkąd jednak nauka powiązała się z biznesem i polityką - trzeba mieć duży dystans do tych wszystkich odkryć.

Adam Chrześcijanin | 2017-02-16, 11:20

geoinżynieria,system h.a.a.r.p.

nazywamy to geoinżynierią

pyton1990 | 2017-02-16, 10:45

pozew

NOAA powinno teraz pozwać pismaków od tego szmatławca. Można kwestionować ustalenia naukowców, ale świadome oskarżanie ich o fałszowanie danych w celu zwiększenia nakładu powinno być tepione.