10 stycznia 2017, 07:09

Obecne mrozy to pikuś. Zobaczcie, jaka była zima stulecia

Zimno Wam? To nie początek epoki lodowej, tylko normalna zima. Dawniej było znacznie mroźniej i śnieżniej. Zobaczcie na zdjęciach i filmach, jak wyglądała słynna zima stulecia sprzed 38 lat, gdy trzeba było kopać tunele śnieżne, a zaspy sięgały po same dachy.


Zima stulecia w Starych Babicach pod Warszawą. Fot. NAC / Grażyna Rutkowska.

Młodzi Polacy nie wiedzą, co to znaczy prawdziwa zima. Słyszeli o niej tylko z opowiadań swoich rodziców i dziadków. Nic dziwnego, bo po trzech z rzędu bardzo łagodnych zimach wszyscy zdążyliśmy odzwyczaić się od śniegu i siarczystego mrozu.

To, co powinno być u nas normą, a czego dawno nie było, mylnie zostało wzięte za epokę lodową. Dzisiaj ataki zimy trwają raptem kilka dni. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było zupełnie inaczej, tęgie mrozy i duże śniegi nie odpuszczały całymi tygodniami. Teraz możemy tylko zachodzić w głowę, jak wtedy to wytrzymywano?

Zim stulecia mieliśmy już wiele, ale ta najsłynniejsza szalała na przełomie 1978 i 1979 roku. Pamiętają ją głównie starsi Polacy, ale dzięki archiwalnym nagraniom możemy ją zobaczyć wszyscy. Niektórzy z pewnością złapią się za głowę, bo zaspy sięgające dachów, chodzenie tunelami śnieżnymi, a do tego świecące pustką półki w sklepach i brak opału, dzisiaj trudno sobie wyobrazić.

Pamiętna zima stulecia trafiła na łamy historii, choć trwała zaledwie tydzień. Rozpoczęła się tuż przed Sylwestrem, gdy przemknął nad Polską głęboki niż. Jako że dotarł do nas od południa, a nie jak zwykle od północy, przyniósł olbrzymie ilości wilgoci, która przy gwałtownie spadającej temperaturze, objawiła się w postaci ulew przechodzących w śnieżyce.


​Zima stulecia w Warszawie. Fot. NAC / Grażyna Rutkowska.

Błyskawicznie miejsce niżu zajął wyż, co spowodowało nagły wzrost ciśnienia i gwałtowne nasilenie się wiatru. Na końcu spłynęła od strony Skandynawii spłynęła lodowata masa arktycznego powietrza. Zeszły się ze sobą trzy zjawiska, które śmiało można nazywać zimą stulecia.

Pierwszym był silny mróz, drugim intensywny śnieg, a trzecim porywisty wiatr. Zawieje śnieżne z prawdziwego zdarzenia panowały przy temperaturze spadającej do blisko minus 30 stopni. Najpierw sparaliżowały północną Polskę, później centrum, a na końcu południe. Polska stanęła już w Sylwestra. W Nowy Rok sytuacja dalej się pogarszała.


​Zima stulecia w Starych Babicach pod Warszawą. Fot. NAC / Grażyna Rutkowska.

Z powodu mrozu bez przerwy pękały magistrale ciepłownicze i wodociągi, zawieja łamała gałęzie i zrywała linie energetyczne, pozbawiając prądu i ogrzewania kolejne gospodarstwa domowe, a także zakłady pracy.

Z powodu gigantycznych zasp i zerwanej trakcji do elektrowni nie docierały transporty węgla, wywołując słynny już 20. stopień zasilania i problemy z energią, nie tylko dla odbiorców indywidualnych, lecz również przemysłu.


​Zima stulecia w Warszawie. Fot. NAC / Grażyna Rutkowska.

Samochody, których było wielokrotnie mniej niż dziś, grzęzły w zaspach. Przez śnieg mogły, choć z trudem, przebić się tylko konie. Nikt nie liczył ofiar, które zamarzły na śmierć przy własnych domach. Lekarze nie byli wówczas tak dostępni, jak dziś, nie było telefonów. Na pomoc trzeba było czekać całymi godzinami, a w odciętych od świata przez śniegi miejscowościach nawet tydzień.

Obserwatorzy na stacjach meteorologicznych IMGW notowali w najcieplejszym momencie dnia od minus 24 stopni w Suwałkach do minus 11 stopni w Krakowie. Noce i poranki były znacznie zimniejsze, od minus 18 stopni w Szczecinie do minus 29 stopni w Suwałkach. Oczywiście poza stacjami mogło być, a nawet z pewnością było znacznie zimniej.

Trzeba jednak podkreślić, że przy porywistym wietrze temperatura odczuwalna była dużo niższa od wskazań termometrów. Mimo iż w ostatnich dniach mróz panował przy silnym wietrze, to jednak aż tak mocno nie wiało, a co najważniejsze, nie spadło tyle śniegu, co 38 lat temu.

Pokrywa śnieżna nawet po ustąpieniu tzw. zimy stulecia, co miało miejsce 8 stycznia, nadal przyrastała, bo odwilż przyniosła kolejne śnieżyce. W lutym jej grubość była imponująca, wielokrotnie większa niż ta, z którą mieliśmy do czynienia przez wiele ostatnich zim.

Na Pomorzu leżało 60 cm białego puchu, na Mazowszu i Ziemi Łódzkiej 70-80 cm, a na Suwalszczyźnie nawet ponad 80 cm. Tymczasem zaspy śnieżne miały kilka metrów wysokości.

Co ciekawe, sytuacja meteorologiczna z początku 1979 roku powtórzyła się jeszcze kilkukrotnie, m.in. zimą w latach 1984-1987 oraz 1995-1996. W obecnym wieku zimy ociepliły się, a silne mrozy i większe śniegu zdarzały się już nie przez całą zimę, lecz tylko przez jeden miesiąc lub kilkanaście dni. Tak właśnie było w 2006 i 2010 roku.

Przed 1979 roku ostre zimy były w Polsce na porządku dziennym. Najprawdopodobniej najniższe temperatury na tle ostatniego stulecia zmierzono 10 lutego 1929 roku. Na terenach podgórskich południowej Polski mogło być nawet około minus 45 stopni.

Jeszcze wcześniej, podczas tzw. Małej Epoki Lodowej, a więc w osiemnastym i dziewiętnastym wieku, w Bieszczadach, na Podhalu czy Żywiecczyźnie termometry mogły pokazywać prawie minus 50 stopni. Nie sposób tego potwierdzić oficjalnymi pomiarami, jednak niektóre źródła pisane wspominają o tak niskich temperaturach.


​Zima stulecia w Warszawie. Fot. NAC / Grażyna Rutkowska.

Biorąc pod uwagę minus 40 stopni, które odnotowane zostało wczoraj (7.01) w Czarnym Dunajcu na Podhalu, wartości te wydają się wiarygodne. Zimno było nie tylko w Polsce, lecz również tam, gdzie zimy są zwykle bardzo łagodne. Na zamarzniętej Tamizie w Londynie budowano świąteczne jarmarki.

Było nie tylko mroźno, ale też śnieżnie. Zima z przełomu 1928 i 1929 trzymała do kwietnia. Śnieg, który spadł w listopadzie i grudniu nie roztopił się aż do wiosny. Jego grubość sięgała od 20 do ponad 50 cm, a zaspy miały ponad metr wysokości.


Zima stulecia w rejonie Wrocławia. Fot. Zbigniew Nowak / Ossolineum.

Jeśli wierzyć statystyce ostre zimy wracają do Polski średnio raz na 10 lat. W przyszłości będą się zdarzać jeszcze rzadziej, ale jak się już pojawią, będą co najmniej równie dotkliwe, jak obecnie, a może nawet dotkliwsze, bo gdy będziemy się od surowej zimy odzwyczajać, to będzie nam ona dokuczać ze zdwojoną siłą, i to mimo rozwoju techniki i ciągłej poprawy infrastruktury.

Klimatolodzy jako moment przełomowy dla ocieplania się zim w Polsce, wskazują okresy zimowe z lat 1987-1990. Dwie z trzech zim zapisało się w czołówce najcieplejszych aż po dziś dzień. Każda kolejna zima była wówczas cieplejsza od poprzedniej. Śniegu było jak na lekarstwo, zamiast niego częściej padał deszcz.


Anomalie średniej temperatury w porze zimowej w latach 1951-2016 w Polsce w stosunku do średniej dla wielolecia 1971-2000 oraz wartość trendu (°C/rok). Serie zostały wygładzone 10-letnim filtrem Gaussa (czarna linia). Dane: IMGW.

Zimy przypominały najpierw późną jesień, a później wczesną wiosnę, która nadchodziła już w styczniu. Zbiegły się one w czasie z obaleniem w Polsce komunizmu. Były jeszcze cieplejsze od trzech ostatnich zim. Dzisiaj nie zrobiłyby już na nas aż takiego wrażenia, bo od tego czasu zimy ociepliły się i to znacznie.

Po 2000 roku nie mieliśmy ani jednej zimy ze średnią sezonową temperaturą przekraczającą w skali ogólnokrajowej 3 stopnie poniżej normy wieloletniej. Jeśli spojrzymy na poniższy wykres, obrazujący anomalie temperatury w okresie zimowym w latach 1951-2016, to jasne się staje, że te najzimniejsze zimy (dolne słupki) są coraz cieplejsze.

Zimy z lat 2010-2013, które zapisały się jako dość mroźne i śnieżne były zdecydowanie najłagodniejszymi spośród tych najbardziej odstających od normy na minus na tle kilkudziesięciu ostatnich lat. Trend chłodnych okresów zimowych został przerwany przez zimę z przełomu 2013 i 2014 roku, która nadała zimie nowy trend, ciepły z anomalią temperatury przekraczającą 2 stopnie, i był on kontynuowany przez kolejne trzy zimy z rzędu.

Źródło:

autopromocja

Pozostałe wiadomości

miniatura

Gigantyczna fala w strefie "wyjących pięćdziesiątek"

Dzisiaj, 09:28

Boja należąca do nowozelandzkiego wojska zmierzyła jedną z najwyższych fal morskich, jakie nawiedziły wody południowego Pacyfiku, znane z tego, że wiatry osiągają tam największe prędkości na świecie. Ile metrów miała najwyższa zmierzona kiedykolwiek fala?

miniatura

Pogoda na żywo: Najnowsze wieści przez całą dobę

Dzisiaj, 08:44

Przez całą dobę, na żywo, monitorujemy to, co dzieje się w pogodzie w Polsce i na całym świecie. Jeśli w Waszej okolicy zdarzyło się coś ciekawego, czym chcecie się podzielić z innymi, to wysyłajcie do nas zdjęcia, filmiki i informacje. Z nami będziecie na bieżąco!

miniatura

W drugiej połowie tygodnia wracają przymrozki

Wczoraj, 09:17

Spełnia się najczarniejszy sen ogrodników, sadowników i rolników, w drugiej połowie tygodnia mogą wrócić przymrozki, które mogą się okazać bardzo niebezpieczne dla upraw. W których regionach kraju należy się ich spodziewać i jak silne będą tym razem?

miniatura

Jak skutecznie ochronić swój sprzęt przed burzą?

Wczoraj, 08:08

Wiele osób nie wyłącza sprzętu AGD, RTV i komputerowego podczas burzy. Niestety taka niefrasobliwość może nas potem drogo kosztować. Oto porady naszego eksperta, które pozwolą nam uniknąć nieprzyjemności związanych z uderzeniem pioruna.

miniatura

Żółty pył pokrył samochody w całej Polsce. Co to jest?

22 maja 2017, 09:18

Karoserie i szyby samochodowe, okna, brzegi kałuż, liście na drzewach i wszelkie inne przedmioty znajdujące się na wolnym powietrzu w ostatnich dniach zostały pokryte tajemniczym żółto-zielonym pyłem. Skąd się on wziął i czy może być niebezpieczny?

Komentarze

Dodaj komentarz

ett | 2017-02-24, 10:25

ta zima trwała dłużej niż tydzień

Zima stulecia trwała znacznie dłużej niż tydzień, jeszcze dłuższy paraliż spowodowany śniegiem był w lutym 1979. Między Poznaniem, a Bydgoszczą pociągi w ogóle nie jeździły, a z Warszawy około 20 lutego jechał do Gdyni tylko jeden nocny pociąg. Na trasie (sam nim jechałem) zaspy były wyższe od pociągu.

dewuwuzelator | 2017-01-11, 16:49

Memoria fragilis...

Zima trzymająca do kwietnia była raptem trzy lata temu, Wielkanoc była w kwietniu i ludzie zamiast się polewać to bałwany lepili. A z ultraśnieżnych zim to chociażby 98/99 warto wspomnieć i 2001/02.

Tutejszy | 2017-01-11, 08:44

Do Albert-Wwa

I to jest właśnie różnica miedzy odczuciami subiektywnymi a danymi statystycznymi. Ja przekazałem swoje odczucia osobiste, a Ty zapewne suche dane statystyczne. Nie nadmieniłeś, że pamiętasz tamtą zimę. A statystyka to największe kłamstwo. Jakimi danymi Ty dysponujesz? Parę odczytów na kilku stacjach? I czy na pewno masz wszystkie parametry?. Wątpię. Także więcej pokory wobec ludzi starszych, którzy to dokładnie pamiętają a nie siedzą przed kompem i ściągają „suche dane” z wątpliwych odczytów. Śmieszy mnie ta swada niektórych komentarzy i bezgraniczne zaufanie do kilku suchych danych.

pyton1990 | 2017-01-11, 10:46

Odp: Do Albert-Wwa

To zalezy do tego co ci starsi ludzie mówią. Ja generalnie jestem wobec tych relacji sceptyczny, ale nie którzy potrafią rzeczywiście dość szczegółowo o tym mówić. Suche dane statystyczne mówią że bardzo niewiele się zmieniło.

alewis26 | 2017-01-11, 15:11

Odp: Do Albert-Wwa

Ostre zimy zapadają w pamieć, bo takie okresy jak 01.1987 czy zima w 1979 roku zdarzają się u nas raz na kilka lat (teraz to nawet raz na kilkanaście). Łagodne zimy z kolei niemal niczym nie różnią się od przeciętnego listopada tudzież marca. Takich miesięcy jak 02.2016 może być nawet trzy-cztery W JEDNYM ROKU. O ile nie przechodzą jakieś naprawdę potężne wichury to nie jest to warte pamiętania, bo taka zima z temperaturami 0-5 stopni to nic szczególnego. W pamieć mogą zapaść tylko wybitnie ciepłe miesiące jak np. grudzień 2015 czy luty 1990. Podejrzewam, że nawet zimowe miesiące ale z małymi odchyłkami (powiedzmy taki styczeń 2016) nie będą pamiętane. Ot zwykły styczeń, trochę mrozu i trochę odwilży. Ani nie był skrajnie lodowaty ani bardzo ciepły żeby w ogóle stycznia nie przypominał.

Meteo | 2017-01-10, 15:39

Minęło 10 lat od pięknego dnia.

Oczywiście opinie są różne. W każdym razie prawie każdy z kim rozmawiam narzeka na obecne mrozy. Ale ja nie o tym. Dziwię się, że nikt nie zauważył, że dzisiaj minęło dokładnie 10 lat od pięknego pogodowego dnia. U mnie na Podlasiu był to najpiękniejszy pogodowo dzień jaki pamiętam w swoim życiu w styczniu. 10 stycznia 2007 roku rano miałem aż +9 stopni, a po południu +11. Było dość pochmurno, ale prawie nie wiało i prawie nie padało. Prawdziwie wiosenny dzień. Szczególnie temperatura rano zasługuje na uznanie. W Szczecinie było rano aż 12 stopni, a w Tarnowie po południu15 stopni. Całą Polskę zalało wiosenne ciepło. Życzę nam wszystkim, abyśmy w przyszłości doświadczali jeszcze nie raz tak pięknych dni jak ten sprzed 10 lat.

Lucas wawa | 2017-01-10, 17:37

Odp: Minęło 10 lat od pięknego dnia.

Może i dobrze, że czasami mamy 10-15 st. na plusie, a czasami 10-25 st. na minusie, a nie cały czas - jak w uśrednieniu - lekką zimę...?:-)

Meteo | 2017-01-10, 18:48

Odp: Minęło 10 lat od pięknego dnia.

Lucas: zdecydowanie wolę ten pierwszy wariant:)

alewis26 | 2017-01-10, 20:14

Odp: Minęło 10 lat od pięknego dnia.

Ja wolę jednak -10/-25 bo +10 to moze być u nas w zasadzie cały rok. Nawet w lipcu, jak np. w 2011r., czy w sierpniu w tym roku. Większy mróz jest z kolei ograniczony do miesiecy zimowych. Tak samo jak upał jest ograniczony do miesiecy letnich (a zwłaszcza silny upał powyzej 35 stopni, bo 30 ciężko jeszcze nazywać upałem, no chyba że na NE kraju gdzie 33-34 to juz prawie rekordy)

Obserwator | 2017-01-10, 23:47

Odp: Minęło 10 lat od pięknego dnia.

I po co ci te -25? Żebyś cały dzień gnił w domu, podobnie jak 99% ludzi? Lepsze 10*C, a nawet choćby 0.

Meteo | 2017-01-11, 01:24

Odp: Minęło 10 lat od pięknego dnia.

Dodam jeszcze, że owego pięknego dnia spędziłem kilka godzin w samej bluzie na działce i było mi komfortowo. W ostatnich dniach spędzam na zewnątrz niewiele czasu w grubej kurtce ciepłej czapce i rękawicach a i tak czuję dyskomfort. Rozumiem, że ktoś nie lubi upałów a nawet temperatur powyżej 25 stopni, ale zimą jest dla mnie oczywiste: Im cieplej, tym lepiej. Obserwator ma rację.

alewis26 | 2017-01-11, 08:55

Odp: Minęło 10 lat od pięknego dnia.

A bo lubię mrozik i tyle. Taki do -25, lub mniejszy jeśli wieje. 99% ludzi mnie guzik obchodzi bo 99% ludzi nigdy w życiu nie poznam. Nawet sporo więcej niż 99% bo nawet będąc największą imprezową bestią poznam załóżmy 50,000 ludzi a wszystkich mamy 7 mld. Poznałbym ich wtedy niecałe 0,001%. Przedział 0-10C to dla mnie największy badziew bo ani to ciepło ani to porządny mróz. Niestety w naszym klimacie tego gunwa jest najwięcej, bywa że cały okres październik - marzec tak wygląda...

alewis26 | 2017-01-10, 14:53

Nie koniec mrozów

Prognozy modeli są już dość jednoznaczne: po krótkotrwałym ociepleniu (które w wielu miejscach nie przyniesie nawet dodatniej temperatury) ponownie znaczne ochłodzenie. Obecnie pokazywane są wartości rzędu -8 w dzień i -13 w nocy. Mrozy miały by panować ponownie przy wyżu i trwać minimum kilka dni. Jeśli te prognozy się posprawdzają to styczeń będzie u mnie jednym z najzimniejszych. Cały SE region kraju ma odchyłkę ponad -5 stopni, na Podkarpaciu nawet do -7. W normie jest tylko nad morzem. W skali ogólnopolskiej aż tak źle nie powinno być bo cieply zachód zmniejsza nieco odchyłkę (do -3,6* za dni 1-9) Kolejne mrozy przy wyżu to oczywiście następne problemy smogowe. To słowo będzie tej zimy na ustach wszystkich mediów jeszcze sporo czasu mi się zdaje.

Lucas wawa | 2017-01-10, 14:17

Styczeń'2017 najprawdopodobniej poniżej termicznej „normy”

Obecne prognozy dają wyraźną przewagę aury zimowej także w 2. dekadzie stycznia. Może nie będzie już tak silnego mrozu jak ostatnio we E/S/C części kraju, ale i wyraźniejszej odwilży też nie będzie. A przy tym w większej części kraju mamy mieć wyraźną przewagę opadów śniegu nad deszczem. Po 1. dekadzie stycznia średnia anomalia w skali kraju będzie rzędu -3,5/-4 st. (wzgl. 1981-2010). Jeżeli sprawdzą się obecne prognozy, to po 2. dekadzie miesiąca będzie ona podobna lub co najwyżej nieznacznie wyższa (najprawdopodobniej w widełkach -2/-5 st.). Mamy i będziemy mieli przy tym dysproporcję między najmroźniejszymi SE/S regionami (obecna anomalia -5/-6 st.) a najcieplejszymi NW/N regionami (obecna anomalia -1/-2 st.): http://meteomodel.pl/klimat/poltemp/akt_mon/synanom_total.png Jednak z dużym prawdopodobieństwem po 2. dekadach miesiąca anomalia nadal w całej Polsce powinna być ujemna (poza krańcami W/NW/N na pewno będzie ujemna). Pytanie jaka będzie ostatnia dekada miesiąca (?). Nawet jeżeli by się ociepliło, w tym przyszła konkretniejsza odwilż (a co na razie jest czystym „gdybaniem”, bo równie dobrze możemy mieć c.d. prawdziwej zimy lub lekką zimę...), to będą już bardzo małe szanse na wyrównanie tej anomalii do stanu neutralnego, a tym bardziej na jej zmianę na wyraźniejsze plusy. Mając na względzie stan aktualny i prognozy na 2. dekadę miesiąca, obecne pytanie brzmi już raczej jak bardzo styczeń okaże się chłodniejszy (mroźniejszy), niż czy w ogóle zapisze się poniżej termicznej „normy”.

GrzegorzNT | 2017-01-10, 15:25

Odp: Styczeń'2017 najprawdopodobniej poniżej termicznej „normy”

I wszystkie prognozy sezonowe szlag trafi tym samym :)) Trzymam kciuki za umiarkowaną zimę. A na zachodzie jednak lekka odwilż będzie. ciekawe czy zdąży stopić cały śnieg, czy coś go pozostanie jak się ponownie ochłodzi. U mnie 3 cm śniegu, ale ma jeszcze jutro trochę dopadać (max 5 cm).

intel | 2017-01-10, 11:34

@lekki

Widzę, że klasyfikujesz zimę tylko po temperaturach, piszemy tutaj o lutych 2009-2013, twoim zdaniem była co najwyżej lekka zima w lutym 2009 i 2013, może średnia temperatura nie była niska, ale przypomnij sobie jak było z opadami. W lutym 2009 przechodziły potężne śnieżyce, na południu kraju podczas jednej z takich śnieżyc potrafiło w dobę nasypać ponad 30 cm śniegu, akurat dobrze to pamiętam, śniegu w pewnym momencie było wtedy po kolana. W lutym 2013 też było bardzo dużo śniegu, przynajmniej w Małopolsce, najpierw 6 lutego rano zaatakowała zima i spadło miejscami 10 cm śniegu, a 7 lutego była już śnieżyca związana z niżem z południa i w Małopolsce w wielu miejscach leżało ponad 30 cm śniegu. Moim zdaniem to właśnie luty 2009 i 2013 przyniósł największą zimę, bo największe opady śniegu, w lutym 2012 też było dużo śniegu, ale spadł on dopiero w połowie miesiąca i po kilku dniach przyszła odwilż. Najsłabsza zima była w tych latach w lutym 2011 moim zdaniem. W 2010 roku śnieg głównie utrzymywał się już od stycznia i sumy opadów śniegu w tym miesiącu aż tak wysokie nie były z tego co pamiętam, przynajmniej u mnie tak było. Wielka szkoda, że większość osób patrzy na zimę tylko przez pryzmat temperatur, a nie dni z pokrywą śnieżną i jej wysokością...

alewis26 | 2017-01-10, 14:35

Odp: @lekki

Zgadza się, na południu kraju luty 2009 był BARDZO zimowym miesiącem. Mrozy nie były silne i był to pochmurny miesiac ale śniegu w pewnym momencie leżało ok. 45 cm, zaspy miały wysokość metra. Sypało codziennie przez jakieś 2 tygodnie, groszek do groszka i się zrobiła warstwa taka że hej. A jakie sople były? Przy tak długich opadach i słabym mrozie zrobiły się potężne. Pamiętam gigantyczną bryłę lodowych sopli zwisających z dachu mojej sali gimnastycznej. Miała ona spokojnie 1,5m szerokości i zwisała 2 - 2,5m w dół. Nikt tego nie usuwał, bo tam się i tak nie dało w zaden sposób wejść, specyficzne łączenie budynków. Jednej tylko nocy temp. spadła do -20*C jak się wypogodziło. W tamtym lutym po prostu zima była typu śnieżnego i pochmurnego a nie mroźnego wyżowego. Jednak była ostra bo takiej warstwy śniegu to tu do dzisiaj nie było.

lekki | 2017-01-10, 16:22

Odp: @lekki

Pogodę w zimie jak i w całym roku możemy odbierać też subietywnie. Nie ukrywam że w zimie ważniejsze są dla mnie temperatury a później śnieg. Gdy leży śnieg a temperatura przekracza 0 tow moim subiektywnym odczuciu trudno nazwać to prawdziwe zimowymi warunkami. Jak leży śnieg a temperatura lekko spada poniżej 0 to już bardziej widzę zimę ale prawdziwa zima dla mnie to temperatury poniżej -5 ( w dzień oczywiście) i śnieg oczywiście. Z drugiej strony jak jest -10 a śniegu brak to też może nienajlepiej wygląda, ale czuć ten mróz i czuć zimę w powietrzu. Niemniej dla mnie połączenie większego mrozu (czyli poniżej -5 jak napisałem) i śniegu to najlepsza zima. Porównując styczeń i luty pisałem o tempeartuarch bo to jest tak naprawdę podstawa. Jeśli chodzi o śnieg to ten najgęściej i najczęściej pada przy temperaturze około 0-bywa więc że najwięcej go leży w marcu np. Ale jak napisałem to są tylko moje odczucia

janusz | 2017-01-10, 10:34

lata 60

a o zimie roku 1963 kto opowie

Sylvester | 2017-01-10, 21:29

Odp: lata 60

Miałem tylko 6 lat więc nic z tamtych czasów nie pamiętam.

Tutejszy | 2017-01-10, 09:33

Zima 1979

Pamiętam doskonale tę zimę. Miałem studniówkę 17 lutego 1979. Zima zaczęła się na sylwestra 1978 i skończyła w marcu. Pamiętam że 1 kwietnia była już piękna i ciepła wiosna. A zima jak to zima. Śniegu było dużo, mrozy do 30 st. ale tylko przez tydzień. Pamiętam marzec i gwałtowne roztopy. Szybko zrobiło się ciepło i bardzo słonecznie. Teraz już nie ma takich marców. Zimę nazywa się zimą stulecia przez jej gwałtowny atak na Sylwestra i późniejsze skutki tj. zaspy i braki ciepła. Ale w sensie mrozów nie była jakaś nadzwyczajna. styczeń 1987 był zimniejszy.

Albert-Wwa | 2017-01-10, 10:04

Odp: Zima 1979

@Tutejszy: "Zima zaczęła się na sylwestra 1978" >> Nie. Przejście przez zero do mrozu i początek opadów śniegu (czyli Wielkiej Zamieci Sylwestrowej 1978) to noc z 28 na 29 grudnia 1978. "i skończyła w marcu. Pamiętam że 1 kwietnia była już piękna i ciepła wiosna". >> Gdzie? Bo tu w Warszawie, 1 kwietnia 1979 roku zachmurzenie było całkowite i było zimno, Tmax tylko 5,4°C. "Pamiętam marzec i gwałtowne roztopy. Szybko zrobiło się ciepło i bardzo słonecznie." >> W Warszawie pełna pokrywa śnieżna leżała do połowy miesiąca, a niskie temperatury (Tmax lekko powyżej zera) panowały do 20/03. Pryzmy i płaty śniegu leżały tutaj do końca 1-ej dekady kwietnia. Czy to jest "szybka" wiosna? Raczej niespecjalnie. "Teraz już nie ma takich marców." >> Takich, to znaczy jakich? Ciepłych i słonecznych? To chyba żart. Temperatura np. marca 2007 roku była (w stolicy) wyższa od 1979 roku o ponad 5 stopni, a słońca było 2,5-krotnie więcej. Także ubiegłoroczny marzec był dużo cieplejszy, a także bardziej słoneczny od tego z 1979 roku. "Zimę nazywa się zimą stulecia przez jej gwałtowny atak na Sylwestra i późniejsze skutki tj. zaspy i braki ciepła. Ale w sensie mrozów nie była jakaś nadzwyczajna. styczeń 1987 był zimniejszy." >> W tym punkcie masz tylko częściowo rację. Zima 1978/79 była nadzwyczajna w kategorii sumy opadu śnieżnego, natomiast w kategorii temperatury należy ją zaliczyć do bardzo mroźnych, jednak nie znajduje się w grupie ekstremalnie mroźnych. Ciekawostka: jej TM tu w Warszawie (m-ce XII-II) jest niemal identyczna, jak sezonu zimowego 1995/96. Warto też zauważyć, że była ona wyraźnie zimniejsza od obu "czempionów" XXI wieku, czyli zim 2005/06 i 2009/10.

lipa | 2017-01-09, 23:55

Białystok

Czyli w tym mieście, w którym żyję (Białystok) aż takiej tragedii nie było - przynajmniej jeżeli chodzi o temperatury minimalne - Wrocław miał niższą temperaturę minimalną, niż Białystok i szereg innych miast to samo - nawet morski Gdańsk podczas "zimy stulecia" w latach 1979-1980 notował -24 stopnie, czyli o jeden stopień więcej, niż w moim mieście - Białymstoku. Jeżeli chodzi o aktualną sytuację pogodową, nie jest aż tak tragicznie - teraz termometry na 2 metrach pokazują "marne" -6 stopni C, ale temperatura w nocy ma spaść aż do -15 stopni. Prognoza tygodniowa widzi jakieś marniutkie ocieplenie, a potem znowu powrót do kilkunasto stopniowego mrozu w nocy. Ciekawe, kiedy te okropne mrozy wreszcie się wyniosą z terytorium Polski i kiedy wreszcie nastanie łagodna wersja zimy? Wiedziałem, że ten najpaskudniejszy miesiąc - styczeń - nic dobrego nie może nam przynieść, bo jest po prostu najokropniejszym miesiącem ze wszystkich kalendarzowych miesięcy w roku.

Lucas wawa | 2017-01-10, 09:30

Odp: Białystok

Prawda jest taka, że styczeń może nam przynieść największą różnorodność termiczną w skali roku - choć statystycznie z przewagą aury zimowej. Tak naprawdę to dopiero pierwszy tydzień z prawdziwą zimą w skali całego kraju. Przecież wiadomo, że cały czas tak ciepłych sezonów jak 3 ostatnie mieć nie będziemy...

pyton1990 | 2017-01-10, 12:02

Odp: Białystok

Styczeń? Ja bym powiedział że luty... Może to być zarówno luty z 1990 roku, gdzie na niektórych obszarach odchylenie dodatnie przekroczyło 8 stopni, jak i katastrofalny luty z 1929 roku z odchyleniem ponad -12 stopni. Potrafi być tak samo ekstremalnie mroźno jak w styczniu, ale też może być ponad 20 stopni. Ten miesiąc jest zdecydowanie najbardziej zróżnicowany termicznie.

Lucas wawa | 2017-01-10, 13:36

Odp: Białystok

@pyton Mając na względzie cały miesiąc to faktycznie luty może być jeszcze bardziej rozbieżny termicznie - bo na początku miesiąca potencjał na ekstremalne mrozy jest właściwie taki jak w styczniu, a pod koniec miesiąca możemy mieć już nawet temperaturę jak Tśr w 1. połowie maja.