13-01-2012, 21:33
Wasze komentarze meteo: 13.01.2012
Zobacz więcej w kategorii: Pogoda Waszymi oczami
Prezentujemy Wasze zdanie na temat przeszłych, aktualnych i przyszłych zjawisk pogodowych i klimatycznych. To codzienna porcja najświeższych informacji i przemyśleń na temat otaczającej nas aury.
Komentarz czytelnika: Lucas wawa
Zima sobie o nas przypomniała - później niż zwykle, ale jednak...
Już od pewnego czasu intuicja podpowiadała mi, że trwalsza zima jednak w tym sezonie nadejdzie. Od dobrych kilku miesięcy da się bowiem zaobserwować pewne opóźnienie w pojawianiu się danych pór roku oraz znamiennych dla nich typów pogody.
Owszem lipiec jest w naszym regionie najbardziej wydajnym opadowo miesiącem w skali roku, jednak 4-krotne przekroczenie normy na większym obszarze kraju pozwalało sądzić, że kiedyś musi nastać okres suchy. I tak się właśnie stało.
Zapoczątkował je wrzesień, który przyniósł nam pogodę bardziej wakacyjną aniżeli dwa wcześniejsze miesiące. Kontynuacja ekstremalnie suchej pogody, choć już z temperaturami jesiennymi, trwała w październiku oraz listopadzie.
Intuicja podpowiadała mi: teraz pewnie pora na niże atlantyckie; co niebawem także nastąpiło. Przez około 50 ostatnich dni dominował u nas (z wyjątkiem gór) niezmiennie typ pogody późnojesiennej, choć rozpoczęliśmy już zimę meteorologiczną, a później kalendarzową.
Układ baryczny wyjątkowo sprzyjał napływowi ciepłych i wilgotnych mas powietrza nad Skandynawię, Europą środkową, a także w głąb europejskiej części Rosji. Utrzymywanie się tak długiego okresu z temperaturą dodatnią i brakiem pokrywy śnieżnej, przy jednocześnie relatywnie chłodniejszym powietrzu na S Europy, pozwalał sądzić, że taki stan rzeczy nie potrwa do końca kalendarzowej zimy.
Do tej pory niże atlantyckie wkraczały nad Bałtyk, gdzie się wypełniały (wyjątkiem były dni po 17.12.2011 oraz 5.01.2012). Dopiero obecnie zmierzający na północ od Polski niż, zasilany większą porcją chłodu spływającego z wysokich szerokości geograficznych, zdoła przebić się głębiej nad europejską część Rosji, zapoczątkowując tym samym większe zmiany w pogodzie.
Stacjonujący u zachodnich wybrzeży Europy wyż pochodzenia azorskiego zaczyna coraz skuteczniej rozbudowywać się na północ i północny-wschód. Aby jednak doszło do trwalszej blokady Atlantyku potrzeby jest jeszcze jakiś inny wyż, uformowany dla odmiany w mroźnym powietrzu pochodzenia arktycznego lub polarno-kontynentalnego. I właśnie takiego wyżu do tej pory nam brakowało.
Jednak już na początku zbliżającego się tygodnia sytuacja zmieni się diametralnie - z pewnością ochłodzenie jakie właśnie się zaczęło nie będzie kolejnym pseudo-zimowym incydentem.
Wczoraj (12.01) mieliśmy chyba ostatni w obecnym okresie tak ciepły, jak na styczeń, dzień. Dzisiaj z kolei (13.01) mamy prawdopodobnie ostatni dzień, gdy na większym obszarze kraju dominują dodatnie wartości temperatur, zaś krajobraz nadal pozostaje niezabielony.
W najbliższym czasie, wraz z kolejnymi frontami wtórnymi związanymi z wypełniającym się nad zachodnią Rosją niżem, w płynącym znad Skandynawii powietrzu arktycznym morskim (PAm), rozwijać się będą chmury w postaci „tzw. komórek otwartych”, przynoszące przelotne, choć chwilami intensywne opady śniegu.
Kolejne, będące pochodną niżu islandzkiego, płytkie ośrodki niżowe będą przemieszczały się nad Polską z północnego-zachodu na południowy-wschód mniej więcej do wtorku (17.01) lub środy (18.01). Potem zaznaczać się będzie się coraz wyraźniejszy wpływ mroźnego wyżu kontynentalnego (z ciśnieniem rzędu 1040-1055 hPa), co na dzień dzisiejszy wcale jeszcze nie przesądza, że w naszej części Europy opady śniegu zupełnie zanikną.
Reasumując, po ok. 7 tygodniach panowania u nas pogody typu angielskiego lub holenderskiego, w sam raz na rozpoczynające się w kilku województwach ferie zimowe, nad kontynent europejski nadciąga konkretniejsza zima. Nie ma jednak powodów do niepokoju - przejście z aury jesiennej do zimowej nie będzie tak gwałtowne jak na przełomie listopada i grudnia 2010 roku :)
>>> Czytaj wszystkie komentarze czytelników








Dodaj komentarz