Polska zima. Łagodna czy mroźna?

31-12-2011, 14:27

Polska zima. Łagodna czy mroźna?

Zobacz więcej w kategorii: Pogoda Waszymi oczami

Jaka powinna być polska zima? Mroźna i śnieżna, a może ciepła i deszczowa? Jakie zimy są dla polskiego klimatu typowe, normalne? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka jednoznaczna. Sporo osób niecierpliwi się brakiem śniegu i mrozu w grudniu. Czy to anomalia? Co powoduje, że czasem zimy są mroźne i śnieżne, a innym razem ciepłe i deszczowe?

Niektórzy próbują szukać przyczyny w cyklach słonecznych. Czy istotnie mają one wpływ na to, że zima u nas jest mroźna lub ciepła? Raczej nie.

Bywały przecież zimy surowe jak i łagodne zarówno podczas małej jak i dużej aktywności słonecznej. Podczas największej aktywności słonecznej możemy jedynie częściej obserwować zorze polarne, mogą narastać problemy z łącznością satelitarną itd. Istotnego wpływu na pogodę (nie klimat) raczej nie powinniśmy się tutaj doszukiwać.

Nie do końca zgodzę się też ze stwierdzeniem prof. Krzysztofa Błażejczyka: "Był taki okres w latach 1980-2000, kiedy śniegu bywało mniej i bywały zimy całkowicie bezśnieżne, ale właśnie to nie było normalne”.

Szanowni Państwo, zarówno zimy bezśnieżne, jak i śnieżne są w naszym klimacie zupełnie normalne. Brzmi to paradoksalnie, ale tak właśnie jest. Polska ma klimat umiarkowany ciepły przejściowy. Słowo przejściowy jest tu niezwykle istotne.

Czasem zimą dominuje ciepła cyrkulacja atlantycka, związana z bardzo głębokim i rozległym niżem islandzkim, którego miejsce na mapach ciśnienia w styczniu jest niemal stałe od setek lat! Czasem zaś dominuje zimna cyrkulacja wschodnia lub północna.

Takie mamy położenie geograficzne, że to właśnie nad Polską ścierają się różne, czasem wręcz skrajne pod względem temperatury, masy powietrza, stąd tak częste zmiany pogody nie tylko z dnia na dzień, ale też zupełnie inne może być oblicze zimy z roku na rok.

Pamiętam doskonale bardzo ciepłe i bezśnieżne zimy z lat 1988-1995, podczas których zdarzało się, że przez całą zimę w niektórych miastach nie było ani jednego dnia z pokrywą śnieżną, a temperatura w ciągu dnia często sięgała nawet kilkunastu stopni!

Związane to było z bardzo silną i długotrwałą cyrkulacją południowo-zachodnią i zachodnią, a więc cyrkulacją ciepłą. Mieliśmy - można powiedzieć - typowo morski klimat, taki jak na zachodzie Europy. Indeks oscylacji północno-atlantyckiej (NAO) sięgał wówczas rekordowych wartości dodatnich, np. w lutym 1989 aż +2.00. Nigdy do tej pory nie odnotowano w lutym tak wysokiej wartości. Ciepłe zimy były też m.in. w latach 2006-2008.

Gdyby przeanalizować jednak okres zim kalendarzowych, a nie meteorologicznych, to rekordowo ciepłą i bezśnieżną zimą była bez wątpienia zima 1988/89. Między 22 grudnia 1988 roku, a 21 marca 1989 roku w Warszawie był tylko jeden dzień z pokrywą śnieżną! (8 stycznia 1 cm).

W Katowicach były 3 dni z pokrywą do 4 cm, zaś w Gorzowie Wielkopolskim nie odnotowano ani jednego dnia z pokrywą śnieżną! Do tego temperatura była w ciągu dnia zawsze dodatnia, nawet do +15ºC w lutym. Tylko 2 i 3 stycznia w Warszawie w ciągu dnia zanotowano „siarczysty” 1-stopniowy mróz. Kilkudniowe okresy śnieżnej i mroźnej zimy zdarzyły się tylko podczas kalendarzowej jesieni, a więc jeszcze przed 22 grudnia 1988.

Następna zima 1989/90 była praktycznie taka sama, a chwilami jeszcze cieplejsza, gdyż w lutym 1990 roku temperatura w Warszawie dochodziła do +17ºC, a w Krakowie – uwaga - aż do +20ºC! Tak, w lutym mieliśmy lato. W Nowym Sączu pod koniec kalendarzowej zimy (19 marca 1990) temperatura wzrosła aż do +24.4 ºC Trochę śniegu tej zimy leżało tylko przez kilka dni (gł. na początku stycznia), nie licząc ostatniego miesiąca kalendarzowej jesieni.

Z drugiej zaś strony zdarzały się w Polsce bardzo mroźne zimy, podczas których prawie cały czas temperatura była ujemna (np. zima 1995/96), choć takie zimy, paradoksalnie, trudniej jest znaleźć, gdyż niemal zawsze zdarzały się okresy kilkudniowej odwilży, również podczas surowych zim z początku lat 60-tych. Podczas mroźnych zim dominuje w Polsce cyrkulacja wschodnia i wówczas możemy mówić o klimacie bardziej kontynentalnym. Mroźna zima często związana jest też z adwekcją powietrza arktycznego z północy.

Również zima 2009/10 okazała się bardzo śnieżna i mroźna, zwłaszcza na zachodzie Europy. Dlaczego? Ponieważ niż islandzki i wyż azorski niemal zamieniły się miejscami (ujemny indeks NAO). Zamiast ciepłej cyrkulacji południowo-zachodniej, w Europie dominowała mroźna cyrkulacja północno-wschodnia. Sytuacja niby nietypowa, ale też miała prawo się zdarzyć. W Polsce mroźne zimy mogą się zdarzyć także podczas dodatniego indeksu NAO, ale wówczas silniejszy musi być wyż wschodnioeuropejski (rosyjski) oraz niże śródziemnomorskie, które wspólnie transportują do Europy Środkowej mroźne powietrze z północy i wschodu.

Reasumując, Polska ma klimat przejściowy, między morskim na zachodzie Europy, a kontynentalnym na wschodzie, stąd też zupełnie normalne są u nas zimy zarówno ciepłe (bezśnieżne), jak i mroźne. Można by nawet rzec, że częściej powinny występować u nas zimy te łagodniejsze, gdyż głównymi układami barycznymi kształtującymi klimat Polski są niż islandzki i wyż azorski, które wspólnie transportują do Europy Środkowej powietrze polarno-morskie z zachodu, czyli znad Atlantyku.

Polska znajduje się generalnie w strefie przeważających wiatrów zachodnich, a te nie przynoszą zimy surowej, lecz łagodną. Nie trzymajmy się też sztywno tzw. normy (średniej wieloletniej temperatury np. dla poszczególnych miesięcy), bo ta (jak każda średnia) ma to do siebie, że występuje stosunkowo rzadko, dlatego też każda zima  jest najczęściej albo powyżej, albo poniżej normy wieloletniej.

Bardzo ciepła zima w Europie z reguły wiąże się z surowszą zimą w innych rejonach półkuli północnej (w Ameryce Północnej lub Azji). Arktyczny chłód zawsze gdzieś spływa i bilans termiczny musi ostatecznie „wyjść na zero”. Gdy zaś w Europie zima jest surowa, to gdzie indziej ma ona charakter łagodny.

Nie oceniajmy też globalnego klimatu na Ziemi poprzez obserwacje pogody tylko u siebie za oknem, czy nawet w całej Europie. Jeśli mamy mówić o ewentualnych jego zmianach, których przyczyny są w moim przekonaniu wyłączne naturalne, to analizujmy temperaturę na całej kuli ziemskiej w danym roku, a nie patrzmy tylko na pogodę w Polsce. Uczmy się poznawać nasz polski klimat - przez wielu uznawany za optymalny.

Autor: mgr Damian Dąbrowski, geograf i meteorolog.

 

zobacz więcej

Wiadomości

Tornad w Polsce więcej niż myślano

Tornad w Polsce więcej niż myślano

25-05-2012, 13:07

Ostatnie lata uświadomiły nam, że trąb powietrznych w Polsce jest więcej niż wcześniej sądziliśmy, w dodatku mogą się okazywać równie niszczycielskie, co w USA. Co przyniosą kolejne lata?
więcej
To one zmieniają pogodę na świecie

To one zmieniają pogodę na świecie

25-05-2012, 10:14

Według naukowców zanieczyszczenia emitowanej w Indiach i Chinach przez elektrownie i zakłady przemysłowe do ziemskiej atmosfery wywołują anomalia pogodowe na całym świecie.
więcej
W weekend może zagrzmieć i popadać

W weekend może zagrzmieć i popadać

25-05-2012, 07:08

Planując weekend warto sugerować się prognozami pogody, które choć nie są dramatyczne, to jednak nie wskazują na kontynuację pogody choćby z wczoraj. Który dzień będzie ładniejszy? Sobota czy niedziela?
więcej
Piorunochrony istnieją od 260 lat

Piorunochrony istnieją od 260 lat

25-05-2012, 04:39

Tak powszechne wydawałoby się urządzenie jakim jest piorunochron, instalowane jest już od 260 lat, a mimo to podczas burz wciąż dochodzi do pożarów budynków mieszkalnych i gospodarczych, które go nie posiadają.
więcej
Tropikalne upały podczas Euro 2012

Tropikalne upały podczas Euro 2012

24-05-2012, 13:00

Podczas meczów Euro 2012 nie tylko emocje, lecz również pogoda będzie rozgrzewać nas do czerwoności. Wszystko wskazuje na to, że już pierwsze dni rozgrywek miną pod znakiem tropikalnych upałów.
więcej

Komentarze

Dodaj komentarz

Łukasz | 2012-02-04, 23:23

Bardzo dobry artykuł

Naprawdę przyjemnie się czytało i widać, że napisała go osoba o sporej wiedzy i nieomamiona ekoterroryzmem, przy okazji przekazuje wszystko przystępnym językiem. Jestem ciekaw, jak wypadnie tegoroczna zima, prawie do końca stycznia łagodna, a teraz mocno dająca się we znaki.

Tomasz krk | 2012-01-09, 18:21

Zapomniałeś o zimie 2005\2006

Zima 2005/2006 przecież była dużo mroźniejsza i śnieżniejsza od tej z przełomu 2009 i 2010 roku i to nie tylko w skali Polski, ale także Europy. Wprawdzie wtedy nie mieliśmy blokady cyrkulacji Atlantyckiej tak jak przez cały 2010 rok, ale wschód i północ Europy były znacznie mroźniejsze. Co do skali krajowej to zima 2005/2006 była stabilnie mroźna i śnieżna o czym nie można powiedzieć o zimie 2009/2010. Wtedy mieliśmy rozchwianą pogodę pomiędzy dniami bardzo mroźnymi i bardzo ciepłymi. Z tego powodu grudzień 2009 i luty 2010 trafiły w pułap normy wieloletniej. Jedynie styczeń był znacząco poniżej norm wieloletnich bo na terenie całej Polski odchylenie na minus w stosunku do średniej wyniosło od 3 stopni do nawet 8. Natomiast na przełomie 2005 i 2006 roku nie tylko miesiące typowej klimatycznej zimy były znacząco poniżej norm wieloletnich, ale także bezpośrednio sąsiadujące z klimatyczną zimą listopad 2005 i marzec 2006. Ten drugi z wymienionych miesięcy był praktycznie cały zimowy.

Damian Dąbrowski | 2012-01-09, 23:25

Odp: Zapomniałeś o zimie 2005\2006

Nie Tomaszu, nie zapomniałem oczywiście o tej zimie :) To była niezwykła zima, zwłaszcza na Górnym Śląsku. Tę zimę szczególnie pamiętam, gdyż z powodu dużej ilości nagromadzonego od wielu tygodni mokrego i ciężkiego śniegu (padał często przy temperaturze w pobliżu zera, stąd duża jego wodność i tym samym ciężar) doszło do serii katastrof budowlanych "na czele" z halą targów katowickich. Podczas tej zimy w Katowicach śnieg leżał NON STOP od 18 listopada 2005 do 26 marca 2006! Zimę 2009/10 podałem za przykład głównie z powodu wyjątkowo ujemnego NAO. Warto też dodać, że najdłuższą zimą XX wieku była zima 1995/96 :) Pozdrawiam :)

Łukasz | 2012-01-04, 19:32

"Świętny artykuł"

tak: bardzo ciekawy artykuł, miło się czyta.

Lucas wawa | 2012-01-04, 02:00

Czy i kiedy jest szansa na pojawienie się termicznej zimy w tym sezonie? Bardziej dogłębna analiza – DLA ZAINTERESOWANYCH:)

Wbrew temu czego można się spodziewać po moich wpisach, „łagodnych” zim atlantyckich nie traktuję jak anomalię. Zresztą, za sprawą częstych wichur, też dają nam próbkę emocji. Tym nie mniej tęsknię wówczas za pogodą jaka nie powinna mieć miejsca w czasie typowej jesieni i wiosny… Choć nie każdy dzień, miesiąc czy sezon musi wyglądać tak samo, zimą konotacje mamy raczej ze śniegiem i mrozem, aniżeli z pączkami na drzewach i kwitnącymi stokrotkami! Czy i kiedy jest szansa na pojawienie się termicznej zimy w tym sezonie? Wbrew opiniom pełnym rezygnacji zarówno wśród wielu „zwykłych” ludzi, jak i prezenterów pogody oraz meteorologów, moje typy odnośnie pogody na dalszą część sezonu zimowego są następujące: 30 procent dla pogody w większości „atlantyckiej”, 40 procent dla pogody pół na pół (z naprzemiennie pojawiającymi się incydentami zimowymi oraz kilkudniowymi odwilżami), 30 procent dla pogody z trwalszą zimą. Pomimo stałej aktywności Atlantyku, już dzisiaj można dostrzec coraz to częstsze próby do tworzenia się tzw. klinów wyżowych (na N od frontu polarnego), jak i niżów odcinania (na S od tegoż frontu). Gdy niże atlantyckie wędrują wzdłuż frontu polarnego (na którym kontrast termiczny jest najsilniejszy) i dodatkowo popychane są prądem strumieniowym, tym większa jest ich wirowość, przedkładająca się na ich dynamikę. Im niże te przemieszczają się bardziej torem S (tzw. schodzenie niżów na S), tym większa jest szansa na powstanie za nimi obszaru kompensacji, a docelowo do rozbudowywania się wałów wyżowych (od wyżu azorskiego) ku N lub NE. Z powyższą sytuacją mieliśmy do czynienia ok. 18-20. grudnia; dojdzie do niej także w najbliższych dniach, gdy nad S Bałtykiem będą przechodziły aż trzy niże: dwa (bardziej dynamiczne) już w ciągu najbliższych 48h, trzeci – 2-3 doby później. Jak musiałaby rozwinąć się sytuacja, aby zagościła u nas bardziej trwała zima? Jeden ze scenariuszy zakłada, że niże – pod oporem wyżu kontynentalnego – w ogóle nie zdołają wchodzić nad kontynent, lecz ponad Morzem Norweskim kierują się na NW i N lub też zaczynają migrować nad Morze Śródziemne (co często ma miejsce także przy ujemnych wartościach indeksu NAO). Taka sytuacja jest jednak obecnie nierealna, gdyż wyż rosyjski jest dość daleko od Polski, silny jest natomiast wyż azorski, którego centrum przemieszcza się nad pogranicze Anglii i Francji. Równocześnie Atlantyk jest nadal bardzo aktywny. W tej konfiguracji, aby utrwaliły się u nas warunki bardziej zimowe konieczna jest rozbudowa klina wyżu azorskiego ku N lub NE, za jednym z układów niżowych, a następnie uskutecznianie łączenia się tegoż klina z wyżem rosyjskim (nad Bałtykiem) lub wręcz w wyżem arktycznym (poza kontynentem, w rejonie Spitzbergenu lub Morza Barentsa). W tym czasie niż jaki „ominął” Bałtyk zmierza w ogólności na SE (w kierunku Morza Czarnego i S Rosji), co daje „impuls” do tworzenia się kolejnych niżów na S i SE Europy. Dlaczego się tak na ten temat rozpisałem? Bo cały czas jest to scenariusz, który może ziścić się jeszcze w II lub III dekadzie stycznia, lub już w lutym. Zresztą klin wyżowy jaki po 8.01 czasowo połączy wyż azorski z rosyjskim będzie dowodem na coraz poważniejsze próby tego typu fuzji wyżowych. Oczywiście może się zdarzyć, że Atlantyk nie wiadomo jak długo będzie „wypuszczał” niże nad Skandynawię i W Rosję – wówczas kliny wyżowe ograniczą swoją funkcję do przegradzania niżów (stąd ich nazwa: wyże przegradzające) prowadzącą jedynie do 2-3 dniowych, incydentalnych w skali ciepłej zimy, ochłodzeń. Mam jednak cały czas nadzieję, że dotychczasowy maraton niżów zostanie przystopowany, wszak Atlantyk po ciężkiej pracy musi sobie kiedyś odpocząć. Dla przyrody zdecydowanie lepiej będzie, gdy stanie się to jeszcze w styczniu lub lutym, aniżeli dopiero w marcu lub kwietniu. %%%%% Wiele osób pewnie pamięta ubiegłoroczne ocieplenie na Święto Trzech Króli. W tym roku tego dnia dla odmiany zrobi się chłodniej:)

Lucas wawa | 2012-01-04, 00:26

Ciekawy artykuł:)

Ciekawie i dobrze napisane:) Artykuł w sam raz dla „zwykłego” człowieka, nie znającego się zbytnio na meteorologii. Choć zimą konotacje mamy ze śniegiem i mrozem, ja „łagodnych” zim atlantyckich nie traktuję jak anomalię. Tyle, że tęsknię wówczas za tą odmianą zimy jaką nie daje jesień i wiosna… Poza tym, jednak – w uśrednieniu (dokonywanym przez co najmniej 10-30 lat) przez trzy zimowe miesiące bilans temperatury powinien być ujemny. Nie są to jakieś imponujące mrozy, ale jednak. Myślę, że zima 2011/12 zapisze się jako dość ciepła, ale głównie z uwagi na ciepły grudzień oraz początek stycznia. Po 5.01 mam nadzieję, że pojedzie się łatwiej z góreczki:)

lekki | 2012-01-01, 19:08

zima

artykuł ciekawy. Ale tylko jeden błąd chciałem sprostować w komentarzu poniżej Damiana D. Najniższa temperatura w lutym ( oficjalna oczywiście) wyniosła - 40. Natomiast - 41 zdarzyło się ale styczniu. Ja natomiast ciągle liczę na jakiś przynajmniej kilkudniowy prawdziwy atak zimy. Oczywiście tj w artykule powyżej w pogodzie nie ma reguły ( cyrkulacja atlantycka i niże islandzkie północnego zachodu działają na mnie najbardziej depresyjnie i mogłyby nie istnieć, bo przynoszą rodzaj pogody, którego ja nienawidzę i w każdej porze roku . Nie dość że zimą jest ciepło i prawie zawsze pochmurno i albo deszcz, albo deszcz ze śniegiem to jeszcze jest wietrznie. Lato chłodne i deszczowe, podobnie jak jesień i wiosna. Klasyczny przykład niżu islandzkiego mieliśmy w kwietniu 2011 pomiędzy końcem I dekady a połową II kiedy to było zimno i padał deszcz przy temperaturze między +5 i + 10 w dzień). Nie obserwuję wskaźnika NAO, ale wydaję mi się jednak że utrzymywanie się kolejnych następujących po sobie już 10 miesięcy powyżej normy ( nie licząc zeszłorocznego stycznia, który też był powyżej) będzie miało swój koniec wkrótce, obstawiam ( ale to jest oczywiście tylko rodzaj zabawy w zgadywanie) że będzie to w lutym. I szczerze mówiąc wolałbym żeby to nastąpiło w zimą jeszcze. Korelacja pomiędzy ciepłą zimą i chłodnym latem jest dosyć mocna ( ale nie jest to reguła oczywiście). Jako przykład chciałem podać 2 miesiące styczeń i lipiec. Rok 2006 - styczeń ekstremalnie zimny, lipiec - rekordowo ciepły. Rok 2010 - styczeń ekstremalnie zimny, lipiec - ekstremalnie ciepły. Obawiam że jeśli zima będzie ciepła, to albo wiosna, albo lato będzie zimne

Damian Dąbrowski | 2012-01-01, 20:31

Odp: zima

-41 stopni (a dokładnie -40,6) odnotowano 10 lutego 1929 roku w Żywcu. Takie dane posiadam :) Takie też są m. in. w tablicach geograficznych w dziale rekordy klimatyczne Polski. Niektóre źródła podają nawet -42 w Olecku (9 lutego 1929). Ty masz pewnie na myśli -41 w Siedlcach (11 stycznia 1940), ale nie w tym rzecz, żebyśmy się licytowali o 1 stopień :) Wniosek jest taki, że w lutym amplituda absolutna dla Polski wynosi aż 60 stopni :) To imponujący wynik :) Co do przewidywania lata na podstawie zimy uważam, że nie ma to większego sensu. Prawdopodobieństwo wynosi ok. 50%. Podobny typ pogody (cyrkulacji) musiałby się utrzymywać przez wiele miesięcy, a tego nie możemy przewidzieć. W takie rzeczy bawią się tylko pseudofachowcy w gazetach typu "Fakt" i in. ;) Pozdrawiam :)

lekki | 2012-01-02, 19:02

Odp: zima

Nie ma co się licytować oczywiście Natomiast chciałem też sprostować siebie bo podałem zależność między zimnym styczniem i ciepłym lipcem a nie ciepłym styczniem i zimnym lipcem jak zamierzałem na początku ( tj np w zeszłym roku). W każdym razie chodziło mi o to że działa to w obie strony i zdarza się to dosyć często, choć oczywiście nie zawsze

pyton1990 | 2012-01-05, 21:54

Odp: zima

W Rabce nieoficjalnie zanotowano -45 stopni. Dziwne żeby miasto na nizinie miałoby mieć największy rekord

Robert Radek | 2012-01-01, 16:00

Artykuł Damiana Dąbrowskiego

Bardzo ciekawy artykuł napisanym przystępnym językiem. Pozdawiam kolegę :-)

Damian Dąbrowski | 2012-01-01, 20:42

Odp: Artykuł Damiana Dąbrowskiego

Dziękuję kolego :) Pozdrawiam :)

artur t | 2012-01-01, 14:54

Cieple czy chłodne zimy-Damian

Damian w którymś z komentarzy piszesz o serii ostrych zim 1984-87 (czyli trzy ) A kiedyś mi odpowiedziałeś ,że nigdy nie było trzech mroznych zim pod rząd ,pisząc o tegorocznej (ostatnie 2 były zimowe ,więc ta juz nie bo niby byłaby trzecia mrozną )A teraaz piszesz o serii 84-87 czyli jednak zmieniłes zdanie były 3 pod rząd ? ( ja juz dawno wiem ,że były nawet więcej niż 3 pod rząd b.mroźne zimy )

Damian Dąbrowski | 2012-01-01, 15:34

Odp: Cieple czy chłodne zimy-Damian

Artur, nigdy czegoś takiego nie pisałem. Nigdy. Jak mógłbym coś takiego napisać, skoro mam dostęp do danych IMGW za ostatnie 70 lat? Nie ma czegoś takiego, że nie może być trzech czy pięciu ciepłych lub mroźnych zim pod rząd? Z jakiej niby racji? Oczywiście, że mogą być, bo nieraz bywały. Z kimś mnie musiałeś pomylić.

radek | 2012-01-01, 18:58

Odp: Cieple czy chłodne zimy-Damian

O tym że nie moze być 3 zim ostrych podrząd pisał Karol T i oby nie bylo bo po dwóch ostatnich mam z lekka dość zimy ;)

Karol T | 2012-01-01, 21:48

Odp: Cieple czy chłodne zimy-Damian

Ja od dawna iwiele razy pisałem, że 3 zimy z rzędu, 4 zimy z rzędu... a nawet 7 zim z rzędu poniżej normy zdarzało się w naszym klimacie i nie jest to czymś niezwykłym, tak jak kilkuletnie serie bardzo ciepłych zim w latach 90-tych.

Damian Dąbrowski | 2012-01-01, 23:07

Odp: Cieple czy chłodne zimy-Damian

Artur już napisał niżej, że pomylił mnie z Lucasem :)

Karol T | 2012-01-01, 13:23

Zimy chłodne przeważają w ciągu ostatnich 60 lat

Jakby tak policzyć ekstremalne odchylenie na ciepłą i na zimną zimę, wówczas wychodzi, że przez ostatnie 60 lat ekstremalnie zimnych zim mieliśmy 6, natomiast ekstremalnie ciepłych zim mieśmy 3 czyli o połowę mniej. Ekstremalnie zimne zimy to te z lat: 1953/54, 1962/63, 1969/70, 1978/79, 1984/85, 1995/96. Natomiast ekstremalnie ciepłych zim mieliśmy 3 w latach: 1988/89, 1989/90, 2006/2007. Gdyby tak policzyć od roku 1951 ile mieliśmy zim poniżej normy dla obszaru całej Polski wówczas wychodzi nam liczba 29. Zim powyżej normy mieliśmy 20, natomiast najrzadziej zdarzały się zimy w normie termicznej, których mieliśmy 11. Możemy powiedzieć, że w ciągu ostatnich 60 lat przeważały zimy poniżej normy termicznej. Ekstremalnie zimnych zim mieliśmy 2 razy więcej niż esktremalnie ciepłych. Natomiast norma termiczna w zimie w Polsce oznacza zarówno okresy temperatur powyżej normy jak i okresy temperatur poniżej normy. Od średniej dobowej temperatury zależy który okres ciepły, czy zimny trwa dłużej podczas danej zimy.

Damian Dąbrowski | 2012-01-01, 13:46

Odp: Zimy chłodne przeważają w ciągu ostatnich 60 lat

Tak właśnie jest. Tzw. średnia (przeciętna zima) zawsze występuje najrzadziej. Dlatego ja za bardzo nie lubię operować średnimi. Przykładowo średnia gęstość zaludnienia w Polsce wynosi 122 os./km2 W Polsce mamy 313 tysięcy km2. Na ilu z tych 313 tysięcy kilomerów kwadratowych mieszkają akurat 122 osoby? Pewnie na niewielu, bo w miastach mamy nawet i kilka tysięcy osób na km2, a np. na terenach leśnych czy pól uprawnych ta gęstość wynosi często 0 os/km2.

artur t | 2012-01-01, 14:47

Odp: Zimy chłodne przeważają w ciągu ostatnich 60 lat

Witam w Nowym Roku ? A tegoroczna zima nie zalicza się do tych ekstremalnie ciepłych ?

daniel | 2012-01-01, 14:50

Odp: Zimy chłodne przeważają w ciągu ostatnich 60 lat

Co do ciepłych zim wymieniłeś tylko te 3 najbardziej ekstremalnie ciepłe,ale przeciez było jeszcze wiele ciepłych zim ,których do ekstremalnych nie zaliczymy.I tak np.prawie wszystkie zimy lat 90-tych były znacznie powyzej normy poza dwoma.Od 2000 roku do 2011 tez ponad połowa zim była ciepła,więc jak możesz piać ,że więcej było zimnych.

Damian Dąbrowski | 2012-01-01, 15:36

Odp: Zimy chłodne przeważają w ciągu ostatnich 60 lat

Artur, tegoroczną zimę ocenimy dopiero za 2 miesiące. Na razie oceniać możemy tylko grudzień. To oczywiste.

artur t | 2012-01-01, 16:57

Odp: Zimy chłodne przeważają w ciągu ostatnich 60 lat

@Damian. Oczywiście ,że ta zime ocenimy za 2 miesiace,ale wydaje mi sie ,że raczej jako ciepłą.Pisałem to w odniesieniu do Karola piszącego o tym,że większość zim była jedank poniżej średniej,co wyraznie mi sie nie zgadza.A Ciebie faktycznie mogłem pomylić z Lucasem,sorki za niescisłość.

Karol T | 2012-01-01, 21:40

Odp: Zimy chłodne przeważają w ciągu ostatnich 60 lat

Daniel czytaj ze zrozumieniem w ciągu ostatnich 60 lat więcej zim zapisało się jako poniżej normy, natomiast w ciągu ostatnich 20 lat znaczna część zim była powyżej normy. Te najbardziej ekstremalnie ciepłe wymieniłem, wiele było w latach 90-tych również anomalnie ciepłych, bardzo ciepłych, ciepłych i lekko ciepłych... Ekstremalnie ciepła oznacza, że najcieplejsza w 5 stiopniowej skali przedstawiającej odchylenie powyżej normy.

Karol T | 2012-01-01, 21:42

Odp: Zimy chłodne przeważają w ciągu ostatnich 60 lat

Jak do tej pory tegoroczny grudzień zaliczymy do miesięcy ekstremalnie ciepłych takich jak grudzień 2006.

Karol T | 2012-01-01, 13:04

Interesujący artykuł

Damian bardzo interesujący i ciekawy artykuł, który wiele rzeczy potrafi wyjaśnić w łatwy i przejrzysty sposób. Gratuluję! Krzystof Błożejczyk napisał o okresie bardzo ciepłych i bezśnieżnych zim 1980-2000 co jest jaką totalną bzdurą, gdyż zimy do lat 1988 były poniżej normy. Dopiero od 1988 do roku 2002 mieliśmy serię bardzo ciepłych zim, podczas których zdarzały się jedno-dwuletnie zimy poniżej normy( 1996,1997), jednak mamy ogromną przewagę bardzo ciepłych zim.

Karol T | 2012-01-01, 13:32

Odp: Interesujący artykuł

Tam ma być Krzysztof Błażejczyk, przepraszam za literówkę.

Damian Dąbrowski | 2012-01-01, 13:32

Odp: Interesujący artykuł

Dokładnie Karol. W latach 1984-1987 mieliśmy serię ostrych zim. W 1985 mroźny był praktycznie cały styczeń i luty, w Katowicach było nawet -26 stopni. W 1986 bardzo mroźny był luty. A w styczniu 1987 roku temperatura w Suwałkach spadła do -30, w Katowicach do -31, w Lublinie do -32, a w Kielcach do -34 stopni! To był jeden z najmroźniejszych styczniów, jeśli nie najmroźniejszy, w historii polskiej meteorologii. Chyba wtedy właśnie z powodu silnych mrozów zamknięto na jakiś czas szkoły.

Karol T | 2012-01-01, 13:38

Odp: Interesujący artykuł

Tak Damian i do tego na nizinach w roku 1987 w styczniu i lutym leżało średnio 20-40 cm śniegu, i gdzie tu te bezsnieżny zimy od lat 1980 do 2000? W okresie lat 1980-1988 mieliśmy tylko jedną bardzo ciepłą zimę w roku 1982/83 oraz jedną zimę w normie 1983/84, pozostałe zimy to poniżej normy i bardzo śniezne!

marek wawa | 2012-01-01, 19:22

Odp: Interesujący artykuł

Damian maly blad wedlug IMGW w styczniiu 1987 roku temperatura w Katowicach spadla do -27.4 stopni i to jest oficjalna najnizsza minmalna temperatura dla tego miasta.Chcialbym rowniez podkreslc bardzo ciekawy prosty sposob wyjasniajacy anomalie tegorocznego grudnia bo nie wiemy jaka bedzie reszta tej atlantyckiej zimy.Pozdrawiam i zycze wszystkiego najlepszego w nowym 2012 roku.

Damian Dąbrowski | 2012-01-01, 20:41

Odp: Interesujący artykuł

Marek, ja mam następujące dane dla stycznia 1987 dla Katowic: 8 stycznia: -31, 14 stycznia: -30, 13 stycznia: -27,3 (ta wartość zgadza się z tą Twoją). Być może gdzieś w danych są błędy, w każdym razie styczeń 1987 to był wyjątkowo mroźny miesiąc :)

marek wawa | 2012-01-01, 23:21

Odp: Interesujący artykuł

Damian z portalu POGODYNKA z dzialu DANE KLIMATYCZNE.Ale tez mi sie raczej wydaje ze tam moze jakis blad nastapil.