31-12-2011, 14:27
Polska zima. Łagodna czy mroźna?
Zobacz więcej w kategorii: Pogoda Waszymi oczami
Jaka powinna być polska zima? Mroźna i śnieżna, a może ciepła i deszczowa? Jakie zimy są dla polskiego klimatu typowe, normalne? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka jednoznaczna. Sporo osób niecierpliwi się brakiem śniegu i mrozu w grudniu. Czy to anomalia? Co powoduje, że czasem zimy są mroźne i śnieżne, a innym razem ciepłe i deszczowe?
Niektórzy próbują szukać przyczyny w cyklach słonecznych. Czy istotnie mają one wpływ na to, że zima u nas jest mroźna lub ciepła? Raczej nie.
Bywały przecież zimy surowe jak i łagodne zarówno podczas małej jak i dużej aktywności słonecznej. Podczas największej aktywności słonecznej możemy jedynie częściej obserwować zorze polarne, mogą narastać problemy z łącznością satelitarną itd. Istotnego wpływu na pogodę (nie klimat) raczej nie powinniśmy się tutaj doszukiwać.
Nie do końca zgodzę się też ze stwierdzeniem prof. Krzysztofa Błażejczyka: "Był taki okres w latach 1980-2000, kiedy śniegu bywało mniej i bywały zimy całkowicie bezśnieżne, ale właśnie to nie było normalne”.
Szanowni Państwo, zarówno zimy bezśnieżne, jak i śnieżne są w naszym klimacie zupełnie normalne. Brzmi to paradoksalnie, ale tak właśnie jest. Polska ma klimat umiarkowany ciepły przejściowy. Słowo przejściowy jest tu niezwykle istotne.
Czasem zimą dominuje ciepła cyrkulacja atlantycka, związana z bardzo głębokim i rozległym niżem islandzkim, którego miejsce na mapach ciśnienia w styczniu jest niemal stałe od setek lat! Czasem zaś dominuje zimna cyrkulacja wschodnia lub północna.
Takie mamy położenie geograficzne, że to właśnie nad Polską ścierają się różne, czasem wręcz skrajne pod względem temperatury, masy powietrza, stąd tak częste zmiany pogody nie tylko z dnia na dzień, ale też zupełnie inne może być oblicze zimy z roku na rok.
Pamiętam doskonale bardzo ciepłe i bezśnieżne zimy z lat 1988-1995, podczas których zdarzało się, że przez całą zimę w niektórych miastach nie było ani jednego dnia z pokrywą śnieżną, a temperatura w ciągu dnia często sięgała nawet kilkunastu stopni!
Związane to było z bardzo silną i długotrwałą cyrkulacją południowo-zachodnią i zachodnią, a więc cyrkulacją ciepłą. Mieliśmy - można powiedzieć - typowo morski klimat, taki jak na zachodzie Europy. Indeks oscylacji północno-atlantyckiej (NAO) sięgał wówczas rekordowych wartości dodatnich, np. w lutym 1989 aż +2.00. Nigdy do tej pory nie odnotowano w lutym tak wysokiej wartości. Ciepłe zimy były też m.in. w latach 2006-2008.
Gdyby przeanalizować jednak okres zim kalendarzowych, a nie meteorologicznych, to rekordowo ciepłą i bezśnieżną zimą była bez wątpienia zima 1988/89. Między 22 grudnia 1988 roku, a 21 marca 1989 roku w Warszawie był tylko jeden dzień z pokrywą śnieżną! (8 stycznia 1 cm).
W Katowicach były 3 dni z pokrywą do 4 cm, zaś w Gorzowie Wielkopolskim nie odnotowano ani jednego dnia z pokrywą śnieżną! Do tego temperatura była w ciągu dnia zawsze dodatnia, nawet do +15ºC w lutym. Tylko 2 i 3 stycznia w Warszawie w ciągu dnia zanotowano „siarczysty” 1-stopniowy mróz. Kilkudniowe okresy śnieżnej i mroźnej zimy zdarzyły się tylko podczas kalendarzowej jesieni, a więc jeszcze przed 22 grudnia 1988.
Następna zima 1989/90 była praktycznie taka sama, a chwilami jeszcze cieplejsza, gdyż w lutym 1990 roku temperatura w Warszawie dochodziła do +17ºC, a w Krakowie – uwaga - aż do +20ºC! Tak, w lutym mieliśmy lato. W Nowym Sączu pod koniec kalendarzowej zimy (19 marca 1990) temperatura wzrosła aż do +24.4 ºC Trochę śniegu tej zimy leżało tylko przez kilka dni (gł. na początku stycznia), nie licząc ostatniego miesiąca kalendarzowej jesieni.
Z drugiej zaś strony zdarzały się w Polsce bardzo mroźne zimy, podczas których prawie cały czas temperatura była ujemna (np. zima 1995/96), choć takie zimy, paradoksalnie, trudniej jest znaleźć, gdyż niemal zawsze zdarzały się okresy kilkudniowej odwilży, również podczas surowych zim z początku lat 60-tych. Podczas mroźnych zim dominuje w Polsce cyrkulacja wschodnia i wówczas możemy mówić o klimacie bardziej kontynentalnym. Mroźna zima często związana jest też z adwekcją powietrza arktycznego z północy.
Również zima 2009/10 okazała się bardzo śnieżna i mroźna, zwłaszcza na zachodzie Europy. Dlaczego? Ponieważ niż islandzki i wyż azorski niemal zamieniły się miejscami (ujemny indeks NAO). Zamiast ciepłej cyrkulacji południowo-zachodniej, w Europie dominowała mroźna cyrkulacja północno-wschodnia. Sytuacja niby nietypowa, ale też miała prawo się zdarzyć. W Polsce mroźne zimy mogą się zdarzyć także podczas dodatniego indeksu NAO, ale wówczas silniejszy musi być wyż wschodnioeuropejski (rosyjski) oraz niże śródziemnomorskie, które wspólnie transportują do Europy Środkowej mroźne powietrze z północy i wschodu.
Reasumując, Polska ma klimat przejściowy, między morskim na zachodzie Europy, a kontynentalnym na wschodzie, stąd też zupełnie normalne są u nas zimy zarówno ciepłe (bezśnieżne), jak i mroźne. Można by nawet rzec, że częściej powinny występować u nas zimy te łagodniejsze, gdyż głównymi układami barycznymi kształtującymi klimat Polski są niż islandzki i wyż azorski, które wspólnie transportują do Europy Środkowej powietrze polarno-morskie z zachodu, czyli znad Atlantyku.
Polska znajduje się generalnie w strefie przeważających wiatrów zachodnich, a te nie przynoszą zimy surowej, lecz łagodną. Nie trzymajmy się też sztywno tzw. normy (średniej wieloletniej temperatury np. dla poszczególnych miesięcy), bo ta (jak każda średnia) ma to do siebie, że występuje stosunkowo rzadko, dlatego też każda zima jest najczęściej albo powyżej, albo poniżej normy wieloletniej.
Bardzo ciepła zima w Europie z reguły wiąże się z surowszą zimą w innych rejonach półkuli północnej (w Ameryce Północnej lub Azji). Arktyczny chłód zawsze gdzieś spływa i bilans termiczny musi ostatecznie „wyjść na zero”. Gdy zaś w Europie zima jest surowa, to gdzie indziej ma ona charakter łagodny.
Nie oceniajmy też globalnego klimatu na Ziemi poprzez obserwacje pogody tylko u siebie za oknem, czy nawet w całej Europie. Jeśli mamy mówić o ewentualnych jego zmianach, których przyczyny są w moim przekonaniu wyłączne naturalne, to analizujmy temperaturę na całej kuli ziemskiej w danym roku, a nie patrzmy tylko na pogodę w Polsce. Uczmy się poznawać nasz polski klimat - przez wielu uznawany za optymalny.
Autor: mgr Damian Dąbrowski, geograf i meteorolog.








Dodaj komentarz