05-12-2011, 04:40
Globalne ocieplenie nie istnieje?
Zobacz więcej w kategorii: Zmiany klimatyczne
Richard Muller, wybitny fizyk na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, jeden ze sceptyków w temacie globalnego ocieplenia, postanowił znaleźć żelazny dowód na obalenie tej teorii. Zebrał sztab naukowców, którzy przeanalizowali setki danych pomiarowych z 200 lat. Wyniki badań okazały się szokujące.
Temat globalnego ocieplenia od lat spędza sen z powiek naukowcom. Zdecydowana ich większość jest zdania, że ocieplanie się klimatu to fakt.
Jednak przyczyny tego zjawiska jeszcze bardziej dzielą świat naukowy. Według jednych teorii jest to zjawisko zupełnie naturalne, według innych odpowiada za nie wyłącznie człowiek.
Sceptycy klimatyczni są zdania, że ocieplenie klimatu to wymysł władców świata, aby podporządkować sobie ludność, tym samym zmuszając ją do ustępstw, na przykład kupowania "ekologicznych" produktów.
Richard Muller, jeden z największych sceptyków klimatycznych, wybitny fizyk na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, postanowił ostatecznie obalić mit o globalnym ociepleniu i dać innym sceptykom żelazny dowód na walkę z "ekologami".
Zebrał sztab statystyków, fizyków i badaczy klimatu z całego świata. Mieli oni za zadanie przeanalizować dane z ostatnich 200 lat. Łącznie było to 1,6 miliarda danych o temperaturze powietrza zebranych z 39 tysięcy stacji pomiarowych.
Bardzo dogłębna analiza (tutaj nie mamy wątpliwości) trwała kilka lat. Jej wynik chyba najbardziej zaskoczył samego Richard'a Mullera. Okazało się bowiem, że począwszy od 1950 roku średnia globalna temperatura powietrza wzrosła o 1 stopień.
Muller na konferencji prasowej ogłosił, że biorąc pod uwagę to, że badania były szczegółowe i wielokrotnie analizowane przez innych sceptyków, ich wynik jest twardy jak skała i niepodważalny. Chociaż przy temperaturze z dnia na dzień 1 stopień to niby niewiele, ale w perspektywie średniej globalnej to bardzo dużo.
Wystarczy, aby jedne obszary naszej planety ulegały nadzwyczajnym falom upałów i suszom, a inne dramatycznym w skutkach powodziom. Scyptycy klimatyczni do obalania teorii o ociepleniu klimatu używają kilku założeń. Przedstawimy je wszystkie i wyjaśnimy, która strona ma rację.
1. Miejskie ocieplenie
Według sceptyków dane pomiarowe są niedokładne, ponieważ stacje meteorologiczne znajdują się w zdecydowanej większości w pobliżu miast, a dokładniej na lotniskach. Wobec tego pomiary mogą być fałszowane przez zjawisko nazywane "miejską wyspą ciepła".
Polega ono na tym, że z powodu betonowej zabudowy metropolie są cieplejsze i jednocześnie bardziej suche od obszarów wiejskich. Jednak badania zespołu Mullera wykazały, że jest dokładnie przeciwne. Miasta rzeczywiście są tak ciepłe, że często myli się ten proces z globalnym ociepleniem.
Porównanie temperatur mierzonych w miastach i na obszarach wiejskich wykazało, że na tych drugich temperatura wzrastała szybciej i była wyższa od tych pierwszych. Różnica była jednak bardzo niewielka. To dowód na to, że pomiary wykonywane w miastach nie są fałszowane przez efekt "wyspy ciepła".
Według ostatnich pomiarów nie wszystkie metropolie są "wyspami ciepła". Im więcej jest bowiem zanieczyszczenia w powietrzu, tym mniej promieni słonecznych dociera do powierzchni miast i tym niższa jest temperatura. W tym przypadku miasta najbardziej skażone gazami i pyłami bywały chłodniejsze od tych, które charakteryzowały się czystym powietrzem.
2. Aktywność słoneczna
Sceptycy klimatyczni są zdania, że jeśli nawet mamy do czynienia z globalnym ociepleniem, to jest to efekt aktywności słonecznej, a nie działalności człowieka. Dowodem na to ma być ochłodzenie, które wystąpiło w siedemnastym wieku. Wówczas plam na Słońcu było znacznie mniej niż obecnie.
Jednak w tym samym czasie doszło również do wzmożonej aktywności wulkanów i emisji popiołów. Mogły one spowodować przyblokowanie docierania do powierzchni ziemi promieni słonecznych i tym samym doprowadzić do ochłodzenia klimatu.
Tymczasem symulacje komputerowe wskazują na to, że spadek aktywności słonecznej może obniżyć temperaturę o nie więcej niż 0,3 stopnia. Dlatego też jeśli nawet opinie sceptyków są wiarygodne i wkraczamy obecnie w okres wieloletniego minimum słonecznego, to ochłodzenie zostanie przyćmione przez ocieplenie wywołane nadmierną emisją gazów cieplarnianych.
3. Rzecz naturalna
Czy ocieplenie klimatu pojawiło się z winy człowieka, czy może jest częścią cyklu nazywanego zdarzeniem Dansgaard–Oeschger. W czasie ostatniego zlodowacenia naukowcy naliczyli 25 takich wahań klimatu.
Badania rdzeni lodowych na Grenlandii wykazały, że dochodziło czasem do ociepleń nawet o 8 stopni w ciągu zaledwie 40 lat, a następnie pojawiało się ochłodzenie. Teoria ta stała się podstawą książki "Unstoppable Global Warming: Every 1,500 Years" autorstwa Rowmana i Littlefielda.
Autorzy twierdzą, że obecne ocieplenie jest częścią tego cyklu i zakończy się bez względu na udział człowieka. Tymczasem badania rdzeni lodowych na Antarktydzie i w Arktyce rzucają nowe światło na te klimatyczne incydenty.
Okazuje się, że podczas każdego zdarzenia Dansgaard-Oeschger w tym samym czasie, gdy na półkuli północnej było nadzwyczaj ciepło, to na półkuli południowej było wyjątkowo chłodno. Obecne ocieplenie rozkłada się bardzo równomiernie, ponieważ rekordy średniej temperatury dla półkul padały zarówno na północy, jak i na południu.
W dodatku ostatnie takie zdarzenie miało miejsce podczas epoki lodowcowej i po jej zakończeniu nigdy już nie wróciło. Na przestrzeni ostatnich 1,5 tysiąca lat mogło mieć miejsce tzw. zdarzenie Bonda. Ono jednak powodowało wzrosty średnich temperatur w tak niewielkim stopniu, że wielu naukowców jest zdania, że te zjawisko w ogóle nie istnieje.
4. Przyczyna nieznana
Jest grupa naukowców, których zdaniem globalne ocieplenie istnieje, ale jego pochodzenie jest nieznane. Wśród nich znajduje się Freeman Dyson, znany fizyk z Uniwersytetu Princeton. Nie podważa on istnienia ocieplenia klimatu, ale nie potwierdza, że odpowiedzialnością za nie można obarczyć człowieka.
Bardzo interesujące jest badanie przeprowadzone wśród Amerykanów w maju 2011 roku. 47 procent pytanych było zdania, że globalne ocieplenie to wina człowieka, zaś 36 procent, że to proces zupełnie naturalny. Co ciekawe aż 95 procent tych, którzy uważa globalne ocieplenie za wątpliwe i nieprawdopodobne, nie miało pojęcia, że dla 97 procent naukowców jest on faktem, w dodatku winę za to ponosi człowiek.
Po zapoznaniu się ze zdaniem klimatycznych sceptyków może się wydać, że większość założeń którymi się posługują, nie ma żadnych podstaw naukowych. Skoro jeden z największych sceptyków wśród naukowców, który był oparciem dla innych sceptyków się pomylił i po latach własnych badań uznał fakt istnienia ocieplania się klimatu, to można sądzić, że argumenty sceptyków mają więcej dziur niż szwajcarski ser. www.twojapogoda.pl
>>> Czytaj więcej na temat zmian klimatycznych









Dodaj komentarz