30 grudnia 2011, 22:00

Arktyka oczami Marka Ratajczaka

Ma 18 lat i jest pierwszym Polakiem, który uczy się w najdalej położonej na północ szkole na świecie. O codziennym życiu podczas nocy polarnej w miasteczku Longyearbyen na norweskim archipelagu Svalbard w Arktyce opowie nam Marek Ratajczak.

Jak zrodził się pomysł przeprowadzki ze stałego lądu na wyspę w Arktyce i tam kontynuowania nauki w najdalej położonej na północ szkole świata?

Marek Ratajczak: Może zacznę od tego, że pod koniec lipca 2007 przeniosłem się do małej gminy Ørland w środkowej Norwegii. Tam zacząłem chodzić do gimnazjum (nor. ungdomsskole). Po trzech latach kontynuowałem naukę w odpowiedniku polskiego liceum (nor. videregående skole - co dosłownie znaczy "dalej idąca szkoła"). Do wyboru miałem kilka linii - dziewięć przygotowujących do pracy i trzy przygotowujące na studia. Z racji tego, że od jakiegoś czasu jestem zainteresowany meteorologią wybrałem jedną z linii przygotowujących na studia. Nie wiem jak ją mogę nazwać po polsku. Przedmioty, które miałem na pierwszym roku to: norweski, matematyka (miałem do wyboru matematykę teoretyczną i praktyczną - wybrałem teoretyczną), przyroda, wiedza o społeczeństwie, wychowanie fizyczne i język angielski. Dodatkowo norwescy uczniowie mieli drugi język obcy, a ja z racji tego, że znam polski, mogłem zdawać egzamin pisemny właśnie z polskiego jako mojego "drugiego języka obcego".

Już od dłuższego czasu miałem chęć wybrać się na Svalbard, ale jedna wycieczka na tydzień czy dwa by mi nie wystarczyła. Zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego pomyślałem, że najlepiej byłoby tam mieszkać przez cały rok.

Jak wyglądał proces rekrutacji do szkoły na Svalbardzie?

Marek Ratajczak: Zacząłem sprawdzać czy w Longyearbyen, stolicy archipelagu, jest jakaś szkoła i jak się tam ewentualnie dostać. Znalazłem stronę szkoły i tam się dowiedziałem, że przyjmują uczniów ze stałego lądu na drugi i trzeci rok nauki w liceum. Niesamowicie się ucieszyłem, ale na więcej informacji musiałem czekać aż do lutego/marca, bo dopiero wtedy został udostępniony formularz, który musiałem wypełnić i wysłać.

Gdy formularz został już udostępniony zaraz zacząłem go wypełniać. Najbardziej się obawiałem o to, jakie przedmioty będą dostępne, bo ogólnie przedmiotów istnieje dużo, a większość szkół uczy tylko niektórych z nich, szczególnie takie małe szkoły. Miałem jednak wielkie szczęście, bo mieli zarówno fizykę, chemię i matematykę dla przedmiotów ścisłych, dokładnie te przedmioty których się chciałem uczyć. Oprócz tych przedmiotów do wyboru były: psychologia, międzynarodowy angielski, historia i filozofia oraz polityka i prawa człowieka. Do tego są jeszcze przedmioty obowiązkowe: norweski, historia i wychowanie fizyczne (i drugi język obcy dla norweskich uczniów). Oprócz wybrania przedmiotów musiałem wysłać kopię świadectwa z gimnazjum, oceny z pierwszego semestru bieżącego roku szkolnego, świadectwo zdrowia fizycznego i psychicznego oraz kilka słów o mnie napisanych przeze mnie samego i dwie inne osoby które nie są członkami mojej rodziny.

Po wysłaniu tego wszystkiego czekałem kilka tygodni na odpowiedź, jednak zanim ona nadeszła, nauczycielka która zajmuje się przyjmowaniem uczniów ze stałego lądu, chciała przeprowadzić ze mną wywiad przez Skype'a. Pytała się głównie o to co o sobie napisałem oraz o to jak bym się zachował w różnych sytuacjach. Sam nie przepadam za rozmowami przez kamerkę internetową, ale skoro to było konieczne to nie miałem wyboru. Kilka dni po tej rozmowie ta sama nauczycielka zadzwoniła do mnie na telefon - powiedziała, że mam załatwione miejsce w szkole w Longyearbyen, najdalej na północ położonej szkole! W pierwszej chwili to do mnie nie dotarło, ale wiedziałem, ze jedno z moich największych marzeń się spełniło. Później dostałem jeszcze list potwierdzający to, ze zostałem przyjęty do tej szkoły oraz ogólne informacje o tym gdzie będę mieszkać.

W Norwegii rok szkolny zaczyna się pod koniec sierpnia, więc musiałem przylecieć kilka dni wcześniej. 18 sierpnia pojechałem na lotnisko koło Trondheim, a stamtąd poleciałem do Tromsø. W Tromsø nie obeszło się bez lekkiego stresu, bo okazało się, że jeżeli się nie jest obywatelem Norwegii, to trzeba mieć paszport, aby móc polecieć na Svalbard. Ja paszportu ze sobą nie zabierałem, bo się nie spodziewałem, ze Svalbard nie jest w Schengen podczas, gdy reszta Norwegii jest. Na całe szczęście pani policjant, która kontrolowała paszporty załatwiła sprawę tak, ze moja mama mogła wysłać paszport na policję, po czym oni wysłali paszport do mnie. W końcu wsiadłem do samolotu. Zbliżała się godzina 23:00, tak więc w Tromsø zaczęło się robić ciemno.

Twój pierwszy kontakt z prawdziwą Arktyką, co czułeś?

Marek Ratajczak: Podczas lotu doświadczyłem czegoś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem - zaczęło się robić coraz jaśniej aż w końcu słońce się wyłoniło zza horyzontu, mimo że jeszcze nie było północy. Samolot wylądował przed pierwszą w nocy, chociaż ciężko to nazwać nocą, bo słońce ciągle świeciło. Wyszedłem z samolotu i zacząłem oglądać krajobraz - zobaczyłem nagie góry oświetlone przez niskie słońce, miejscami widać było małe, białe plamy śniegu. Widziałem też szeroki fiord, a po jego drugiej stronie całą masę szczytów górskich, niektóre z nich wystawały z lodowców. Można powiedzieć, że było chłodno, jednak jak na tutejsze warunki i tak było ciepło. Dodam, ze przyleciałem dwa dni po najcieplejszym dniu w tym roku, kiedy to było 17,1 stopnia, więc prawdziwy upał jak na Arktykę. Zostałem powitany przez nauczycielkę, która wszystko mi załatwiała. Po odebraniu bagażu zawiozła mnie do miejsca w którym właśnie mieszkam.

Gdzie mieszkają uczniowie ze stałego lądu?

Marek Ratajczak: W moim przypadku jest to pokój z niewielką kuchnią i łazienką. Pokój ten znajduje się w piętrowym budynku razem z kilkoma innymi pokojami. Bardzo ciekawą rzeczą jest to, że wchodząc do tego budynku zdejmuje się buty i się je zostawia przy wejściu. Nie jest to jedyne takie miejsce, bo na przykład idąc do gubernatora również trzeba zdejmować buty przy wejściu. Wracając do mieszkania - jest ono wyposażone w rozkładaną kanapę, stolik, szafę na ubrania, oświetlenie, małą półkę na ścianie, kredens, mały telewizor, szafki w kuchni, małą lodówkę, dwa palniki elektryczne, wieszak na kurtki oraz podstawowe wyposażenie łazienki (tj. prysznic, zlew i sedes). Do tego w budynku znajduje się tylko jedna wspólna pralka. Wszystko inne muszę mieć ze sobą albo sobie kupić.

Czy w Longyearbyen mieszkasz sam?

Marek Ratajczak: Tak, jest to pierwszy raz w moim życiu kiedy mieszkam sam, więc całkiem łatwo nie jest. Sam muszę chodzić na zakupy (na początek chodziłem do sklepu prawie codziennie, teraz już tylko do 2-3 razy w tygodniu), sam muszę sobie robić jedzenie, sam muszę wstawiać pranie i sam muszę sprzątać (na szczęście sprzątania nie ma dużo). Do tego muszę płacić rachunki, ale w tym pomaga mi moja mama, ponieważ nie mam jeszcze karty do płacenia przez internet. Rachunki nie są takie strasznie wielkie, ale najmniejsze też nie są. Samo wynajmowanie mieszkania kosztuje 2333 korony miesięcznie (1 korona to około 50 groszy), internet kosztuje 420 kr/mies., a za prąd rachunku jeszcze nie dostałem (ale z tego co widziałem to prąd kosztuje 1,17 kr/kWh). Oprócz tego muszę kupować jedzenie i inne rzeczy na co tygodniowo potrafię wydać nawet 1000 koron. W tutejszych sklepach nie płaci się VAT-u, więc wydaje się, że wydatki powinny być mniejsze niż na kontynentalnej części Norwegii, jednak jedzenie jest o wiele droższe (przez to, że ma krótką datę ważności i musi być dostarczane bardzo często, a podróż przez całe morze kosztuje). Co prawda dostaję niemałe stypendium (około 60 000 koron na cały rok szkolny), ale zastanawiam się nad znalezieniem jakiejś pracy, aby chociaż trochę zarobić i mieć pewność, ze nie zabraknie mi pieniędzy.

Jak wygląda Twoje codzienne życie w szkole?

Marek Ratajczak: W tutejszym liceum było już wielu uczniów z wielu różnych państw, ale prawdopodobnie jestem pierwszym Polakiem uczącym się w tej szkole. Dodam jeszcze, że obecnie w Longyearbyen mieszka 4 Polaków (łącznie ze mną), ale nie wiem kim oni są.

Szkoła jest dosyć szczególna, bo część licealna ma w sumie 46 (albo 47, nie pamiętam dokładnie) uczniów. Podział na klasy jest tylko taki, że jest klasa pierwsza, druga i trzecia. Ja chodzę do klasy drugiej. Jedyny przedmiot który mam tylko z moją klasą to język norweski. Na historii druga i trzecia klasa są razem, a na WF-ie wszystkie trzy. Pozostałe przedmioty są do wyboru. Na tych przedmiotach które ja mam dużo osób nie ma. Dziewięć osób ma międzynarodowy angielski, pięć osób ma fizykę i chemię, a matematykę dla przedmiotów ścisłych jedynie cztery osoby (łącznie ze mną).

Początek roku szkolnego był dosyć smutny. Być może niektórzy jeszcze pamiętają tragiczne wydarzenia w Oslo i na wyspie Utøya. W czasie strzelaniny na wyspie znajdowało się pięć osób z Longyearbyen. Trzy wróciły bez ran cielesnych. Jeden chłopak w wieku osiemnastu lat został trafiony pięć razy. Przeżył, ale stracił trzy palce, wzrok w jednym oku oraz ma uszkodzone jedno ramię. Na Svalbard wrócił dopiero pod koniec października. Inny chłopak w wieku czternastu lat na Svalbard już nie wrócił. To właśnie on był wspominany i uczczony minutą ciszy na rozpoczęcie roku szkolnego.

Trzeciego dnia wybraliśmy się na pobliski płaskowyż by polować na renifery. Nie wszyscy poszli, bo odgłosy strzałów dobrze im się nie kojarzyły, jednak polowanie na początek roku szkolnego jest tutaj tradycją, więc nie zostało ono całkowicie odwołane. Osobiście nie podobało mi się za bardzo to, że zwierzęta zostały zastrzelone a później rozkrojone, ale skoro taką mają tradycję, to nic nie mogłem na to poradzić. Pogoda tego dnia nie dopisywała, bo padał deszcz, wiał silny wiatr i było może około trzech stopni powyżej zera.

W szkole całkiem łatwo nie jest, ale myślę, że i tak jest łatwiej niż w Polsce. Na fizyce i chemii uczymy się mniej więcej tego samego czego w Polsce uczy się już w gimnazjum. Jak na razie radzę sobie dosyć dobrze, mam nadzieję, że uda mi się utrzymać ten poziom do końca.

Jaka pogoda panowała po Twoim przybyciu na wyspę?

Marek Ratajczak: Cały wrzesień spędziłem czekając na zimę, która nadeszła bardzo późno w tym roku. Co prawda już pierwszego września szczyty najwyższych gór się zabieliły, ale po krótkim czasie śnieg zniknął. Pierwsze przymrozki zaczęły się w połowie września, a pierwszy śnieg zaczął padać na miasto na sam koniec miesiąca. Ogólnie wrzesień był drugim najcieplejszym wrześniem w historii tutejszych pomiarów.

Początek października przyniósł nawet 8-stopniowe mrozy, ale śniegu było niewiele. Reszta miesiąca była w miarę ciepła, bo dosyć często temperatura była dodatnia. Dopiero ostatni dzień października przyniósł większe mrozy. Mój termometr wskazał wówczas prawie piętnaście stopni mrozu. Było zimno, ale osobiście wolę taki mróz i suche powietrze niż okolice zera stopni i deszcz. Właśnie taka pogoda nadeszła po tym "dużym" mrozie (całkiem duży to on nie był, bo całkiem możliwe jest minus 30 stopni trochę później tej zimy). Zrobiło się wyjątkowo ciepło jak na listopad. Było 6,6 stopnia, czyli prawie najwyższa listopadowa temperatura. Zrobiło się tak ślisko, że nie dało się stać nawet na niewielkich pochyłościach. Wszędzie utworzyły się wielkie kałuże, które zamarzły, gdy mróz wrócił.

Dni były wyraźnie coraz krótsze. Jeszcze dwa miesiące temu nie robiło się całkiem ciemno, a obecnie prawie się nie robi jasno. Sam bardzo lubię noc i jak na razie nie jest ona dla mnie żadnym problemem, jednak noc polarna dopiero się zaczęła, a skończy się za ponad trzy miesiące, więc nie wykluczam tego, że w jakiś sposób to odczuję. Z tego co słyszałem, to 8 marca świętowany jest tu Dzień Słońca, czyli pierwszy dzień kiedy promienie słoneczne padają na kościół.

Jak wygląda codzienne życie mieszkańców osady, gdzie pracują, gdzie spędzają wolny czas, jakie są ich rozrywki?

Marek Ratajczak: Według mnie życie mieszkańców nie rożni się wiele od życia w pozostałej części Norwegii. Pracują w miejscach które są potrzebne, by miasto mogło funkcjonować - szkoła, przedszkola, sklepy, biura, szpital, kopalnia węgla, itp. Ciekawe jest to, że pracują nawet w branży budowniczej. Codziennie na mojej drodze do szkoły mijam dom w trakcie budowy. Temperatura spada poniżej minus 15 stopni, jednak budowa ciągle trwa. W czasie wolnym głównie się spotykają - albo w domach albo w restauracjach/barach. Młodzież ma nawet swoje oddzielne miejsce spotkań, gdzie wstęp mają jedynie uczniowie liceum. Do tego w mieście jest hala sportowa i basen, więc są również rozrywki fizyczne. 2-3 razy w tygodniu można też pójść do kina, w miarę często odbywają się tu różne koncerty i przedstawienia. Wiele osób lubi również robić zdjęcia. Gdy jest wystarczająco dużo śniegu sporo osób, szczególnie młodych, lubi jeździć skuterami śnieżnymi (prawo jazdy na skuter śnieżny można dostać już w wieku 16 lat).

Jeżeli ktoś lubi być w telewizji lub w gazetach, to mieszkanie na Svalbardzie jest świetną okazją by tam się ukazać. Na przykład 11 listopada dziennikarka z lokalnej gazety przeprowadzała wywiad ze mną i innymi uczniami pochodzącymi z innego kraju niż Norwegia. Co prawda jest to jedynie lokalna gazeta, ale norweskie media również się tu pojawiają, w ostatnim czasie dosyć często, tak więc każdy kto tutaj jest, ma sporą szansę trafić na ekrany telewizorów w całej Norwegii.

Mieszkanie tutaj bardzo mi się podoba. W sklepach można dostać większość potrzebnych rzeczy, więc niczego mi nie brakuje, ludzie są bardzo uprzejmi, a jedyne co mi naprawdę przeszkadza to brak prawdziwej zimy, ale z prognoz wynika że i ta niedługo nadejdzie. Jak na razie pewne jest, że zostanę tutaj do czerwca (z przerwą na święta), być może wrócę tu na przyszły rok szkolny, ale to całkiem pewne jeszcze nie jest. Jeżeli w przyszłości będę miał możliwość zamieszkania tutaj, to możliwe, że z niej skorzystam.

Czy planujesz kiedyś wrócić do Polski?

Marek Ratajczak: W Polsce nie mieszkam od czterech lat - niby niedużo, ale to jednak prawie jedna czwarta mojego życia. Jak na razie nie planuję wracać do Polski. Jeżdżę tam co wakacje albo nawet częściej, bo jednak prawie cała moja rodzina tam mieszka, ale powrotu na stałe w planach nie mam. Mam zamiar studiować w Norwegii, bo posługiwanie się norweskim językiem zaczyna być dla mnie prostsze niż posługiwanie się polskim. Co zrobię po studiach - tego jeszcze nie wiem, do tego czasu zostało mi kilka lat, więc do tego czasu wiele się może zmienić.

Marek Ratajczak ma 18 lat, od 4 lat mieszka w Norwegii, a od końca sierpnia 2011 roku na arktycznym archipelagu Svalbard, gdzie uczęszcza do miejscowego liceum. Jest pierwszym Polakiem uczącym się w najdalej położonej na północ szkole na świecie.

>>> Przeczytaj wywiad z polarnikiem Markiem Kamińskim

autopromocja

Pozostałe wiadomości

miniatura

Pogoda na żywo: Najnowsze wieści przez całą dobę

Dzisiaj, 10:17

Przez całą dobę, na żywo, monitorujemy to, co dzieje się w pogodzie w Polsce i na całym świecie. Jeśli w Waszej okolicy zdarzyło się coś ciekawego, czym chcecie się podzielić z innymi, to wysyłajcie do nas zdjęcia, filmiki i informacje. Z nami będziecie na bieżąco!

miniatura

W 2 dni spadnie tyle deszczu, ile powinno przez cały kwiecień

Dzisiaj, 08:02

Przed nami kilka naprawdę deszczowych dni. W 48 godzin spadnie tyle deszczu, ile normalnie powinno przez cały kwiecień. Mogą wezbrać potoki i rzeki, co może się skończyć podtopieniami. Gdzie będzie obficie padać i gdzie zagrożenie będzie największe?

miniatura

Śnieg i mróz w czerwcu? Lato może się rozpocząć na biało

Dzisiaj, 07:20

Sądzimy, że śnieg i mróz są zjawiskami zarezerwowanym jedynie dla zimy. Jednak mogą się pojawiać niemal o każdej porze roku. Niemal 90 lat temu biały puch przykrył Polskę w pierwszych dniach czerwca. Lato rozpoczęło się nie na zielono, lecz na biało.

miniatura

Od trzęsienia ziemi aż po uderzenie tsunami. Przerażające nagranie

Wczoraj, 09:11

Po raz pierwszy udało się nagrać cały ciąg wydarzeń, minuta po minucie, od momentu wystąpienia najpotężniejszego trzęsienia ziemi w historii Japonii, aż po uderzenie rekordowych fal tsunami, które zabiły kilkanaście tysięcy ludzi. Zobaczcie to nagranie.

miniatura

Prognoza 16-dniowa: Szalona pogoda podczas majówki

23 kwietnia 2017, 12:50

Kwiecień nie zachwycił nas pogodą, bo było zimno i deszczowo, nie brakowało też przymrozków i śniegu. Czy maj przyniesie nam totalną odmianę aury? Czy doczekamy się wreszcie ciepłych i słonecznych dni? Jaki będzie długi majowy weekend? Sprawdźmy.

Komentarze

Dodaj komentarz

Zuzanna Waleczek | 2012-06-25, 23:27

rekrutacja do vg

Czy mieszkając w Polsce mogę się w przyszłym roku ubiegać o przyjęcie do 1 klasy vg longyearbyen skole? Czy są jakieś przeciwwskazania? Czy Polakom przysługują jakieś stypendia, czy tylko takim, którzy już mieszkają jakiś czas w Norwegii? PS wspaniały artykuł :)

lillepolsketrollet | 2012-07-23, 03:43

Odp: rekrutacja do vg

W przyszłym roku, czyli na rok szkolny 2013/2014? Bo na ten najbliższy rok raczej nie, bo zapisy kończą się już na początku roku (kalendarzowego). O ile byś się miała przeprowadzać na Svalbard z rodzicami, to myślę, że wtedy powinni Cię przyjąć, jednak nie jestem pewien jak to by było w pojedynkę. Teraz w tej szkole zrezygnowali nawet z przyjmowania uczniów ze stałego lądu norweskiego. Co do stypenium - też nie jestem całkiem pewien, ale możliwe, że trzeba mieć pozwolenie na pobyt w Norwegii albo obywatelstwo norweskie aby zdobyć stypendium, a na Svalbardzie tego pozwolenia raczej się nie dostanie, bo można tam mieszkać bez niego.

Tomasz | 2011-12-22, 23:27

Super!

Ciekawy i sympatyczny opis, szczególnie bliski memu sercu, ponieważ spędziłem jakiś czas w podobnym klimacie na Islandii :-) Trzeba przyznać, że ludzie Północy mają specyficzne podejście do życia, co nam może wydawać się nieznajome, a czasem i okrutne (jak polowanie na renifery), ale pamiętajmy o wikińskiej krwi płynącej w ich żyłach. A to ma też swój urok. Pozdrawiam Marku serdecznie, trzymaj się dzielnie i rozgrzewaj zimne północne dziewczyny naszym słowiańskim ciepłem ;)

Piotr Kamola | 2011-12-22, 08:28

Norwegia jest piękna

niedawno wróciłem z Norwegii, przyznam ze kraj bardzo mi sie spodobał, niesamowite krajobrazy, pięknie i czysto, z checią sam bym tam zamieszkał, pozdrowienia dla wszystkich mieszkających w Norwegii

Piotr Ślaski | 2011-12-21, 10:14

Bardzo ciekawy wywiad...

przeczytałem go jednym tchem.Życzę powodzenia i spełnienia marzeń :)

Karolina Miechowska | 2011-12-20, 22:46

Niesamowite miejsce

Ciekawe skąd właściwie pomysł, żeby wyjechać z Polski akurat do Norwegii? Bardzo oryginalne, szkoda że mało jest takich ambitnych młodych ludzi.

Michael | 2011-12-17, 19:40

Do kasia,kasia, kasia i takie tam...

Wypromować?? O czym Ty piszesz kobieto?? Co ona ma niby promować?? Opisał, w fajnych słowach jak się tam żyje, jak tam jest. Miejsce dla każdego egzotyczne - chociaż te słowo bardziej pasuje do ciepłych krajów - miejsce pełne tajemniczości i pełne białych miśków, na które z pewnością trzeba uważać....

Horwi | 2011-12-16, 19:18

Marek :)

Nie przejmuj się trolami. Powodzenia życzę, i podziwiam :)

arctic | 2011-12-16, 08:31

fantastyczna przygoda

Marek, pełen podziw i szacunek za Twoją decyzję zamieszkania tak daleko. Arktyka to piękne miejsce. Wszyscy, którzy źle się o Tobie wypowiadają to zwykłe zazdrośniki, nie zwracaj na nich uwagi. Pozdrawiam i życzę sukcesów w nauce i samodzielnym życiu.

J.K. | 2011-12-16, 08:01

zpodlość ludzka nie zna granic

artykuł fajny; kolego nie przejmuj się; ktoś tu ma chorobliwą zawiść

lillepolsketrollet | 2011-12-15, 20:24

Do @kasia kasia

"Koles chce sie za wszelka cene wypromowac, zalosne." Ze co prosze? Redakcja sama mnie poprosila o to, bym opowiedzial o zyciu w Longyearbyen, wiec to zrobilem. Wcale nie oczekuje jakichs fanow czy niewiadomo czego, po prostu chcialem pokazac, ze zycie w tak odleglym miejscu wyglada calkiem normalnie