08-11-2011, 07:03
Pierwsze powiewy zimy już za tydzień
Zobacz więcej w kategorii: Pogoda i klimat
Gdyby nie wyże stacjonujące nad środkową i północną Europą pierwsze opady deszczu ze śniegiem i samego śniegu mielibyśmy już w piątek. Długo jednak nie będziemy musieli na nie czekać, bo zima jest coraz bliżej.
Nad środkową i północną częścią kontynentu wciąż panują pogodne wyże, które bronią nas przed mokrymi układami niżowymi. Dzięki temu nie pada, ale wcale to nie znaczy, że utrzyma się podwyższona temperatura.
Już dzisiaj najpierw na wschodzie Polski wiatr zacznie zmieniać kierunek na północny i wschodni. Jutro podobnie będzie już w całym kraju.
To oznacza, że zamiast powietrza polarno-morskiego dostaniemy się pod wpływ masy arktycznej.
Gdyby nie utrzymująca się posucha, już w piątek (11.10), w sam raz na długi weekend, mielibyśmy pierwsze opady deszczu ze śniegiem lub śniegu, ponieważ temperatura w nocy spadnie poniżej zera, a w pełni dnia na wschodzie będą tylko 2-3 stopnie.
Tak się jednak nie stanie, ale zima zbliża się do Polski i zgodnie z powiedzeniem, co się odwlecze to nie uciecze, musimy być na jej nadejście przygotowani. Pierwszy po dłuższym czasie układ niżowy sięgnie naszego kraju najprawdopodobniej w poniedziałek (14.11).
Na północy i wschodzie kraju termometry pokażą wtedy co najwyżej 1-2 stopnie, a to oznacza, że późnym popołudniem, wieczorem i w nocy deszcz może zacząć przechodzić w deszcz ze śniegiem, a punktowo również w sam śnieg.
Jednak na noc opady będą błyskawicznie słabnąć i zanikać, dlatego jeśli nawet miałoby się zrobić biało to tylko miejscami na wschodzie. Opady będą na tyle słabe, że prawdziwej zimy w żadnym razie nie powinniśmy oczekiwać.
W kolejnych dniach przyszłego tygodnia będzie na przemian mokro i sucho, z temperaturą nocami spadającą w całej Polsce poniżej zera, zaś popołudniami sięgającą 2-4 stopni. Możliwe są więc deszcze, deszcze ze śniegiem, a punktowo także opady śniegu. Wciąż jednak tylko na północy i wschodzie, bo w pozostałych regionach kraju utrzyma się posucha.
Tak też będzie przynajmniej do początku ostatniej dekady listopada. Plusem takiej aury jest łagodne przejście z jesieni do przedzimia i dalej do zimy. Minusem zaś wahania temperatury między minusami w nocy i rano, a plusami w ciągu dnia. To oznacza oblodzenia i gołoledzie, które szczególnie groźne mogą być dla pieszych i kierowców.
Wciąż nie jest pewne, kiedy w większości regionów naszego kraju może spaść pierwszy śnieg. Wcześniejszym niż w ubiegłym roku opadom sprzyjać będzie niska temperatura, natomiast opóźniać je może kontynuacja posuchy, ponieważ nadal będzie bardziej sucho niż mokro.
Szykujmy się więc na pierwsze powiewy zimy, bo do białej pory roku jest już bliżej niż dalej, co z każdym następnym dniem będziemy czuć coraz wyraźniej, zwłaszcza rano wychodząc z domu. www.twojapogoda.pl









Dodaj komentarz