10 października 2010, 23:13

Singapur oczami Radosława Kotkowskiego

Singapur to miasto-państwo wielkości Warszawy w którym żyje 4,5 miliona ludzi, będących wyznawcami 5 religii i władających czterema językami. To mieszanka kultur w kraju, który bardziej przypomina firmę niż standardowe społeczeństwo. O skrajnościach pogody i codzienności opowie nam Radosław Kotkowski, student i mieszkaniec Singapuru.

Singapur to małe miasto-państwo położone w Azji. Polskim turystom nie jest zbyt dobrze znane. Czy mógłby Pan przybliżyć panujące tam warunki klimatyczne?

Radosław Kotkowski: Singapur jest małym państwem wyspiarskim, o powierzchni jedynie nieznacznie większej od terytorium Warszawy, położonym zaledwie około 100 kilometrów na północ od równika. Bliskość morza i szerokość geograficzna sprawiają, że w zasadzie nie występują tu pory roku, a klimat cechuje się ogromną wilgotnością powietrza, która często przekracza 90 procent, dosyć częstym zachmurzeniem i opadami, w tym bardzo gwałtownymi. Teoretycznie występują dwa sezony monsunowe, od grudnia do marca i od czerwca do września, podczas których statystycznie niebo jest jeszcze bardziej zachmurzone i występują większe opady deszczu. Niemniej w tym roku styczeń okazał się jednym z najbardziej suchych i słonecznych miesięcy, a w wielu miejscach Singapuru można było nawet dostrzec żółknącą trawę, co jest tutaj niezwykle rzadkie.

Przez większą część roku panują tam bardzo wysokie temperatury, a jak to zwykle bywa w kraju tropikalnym, nieprzyjemna jest także duża wilgotność powietrza. Jak radzą sobie z takim klimatem mieszkańcy i turyści?

Radosław Kotkowski: Wysokie temperatury (do 35 stopni w dzień i około 27 stopni w nocy przez cały rok) oraz wilgotność powietrza sprawiają, że singapurski klimat jest dosyć uciążliwy i to nie tylko dla turystów, ale również i dla miejscowych. Według słów wieloletniego premiera Singapuru, rozwój państwa możliwy był w pewnej mierze dzięki wynalazkowi klimatyzacji i pokonaniu zgubnego wpływu klimatu. Klimatyzatory są wszechobecne i najczęściej aż za dobrze działające. Bez tego urządzenia nie tylko ciężko pracować czy spać, ale również trzeba liczyć się z tym iż ubrania, buty czy nawet książki szybko pokryć może pokaźna warstwa pleśni. W związku z powyższym nie dziwi fakt iż wielu Singapurczyków spędza wolne niedzielne popołudnie raczej w klimatyzowanym centrum handlowym niż na plaży, która jest atrakcją przede wszystkim dla cudzoziemców pracujących w Singapurze i turystów.

Co takie małe państewko jak Singapur może zaoferować turystom, poza corocznymi wyścigami Formuły-1?

Radosław Kotkowski: Pomimo swoich małych rozmiarów Singapur jest państwem, w którym zdecydowanie warto spędzić kilka dni. Jest to kraj oszałamiający nowoczesnością, czystością, bogatymi centrami handlowymi, nowoczesnymi kinami, centrami rozrywki oraz lśniącymi drapaczami chmur. Jednocześnie jest dosyć dużo zielonych terenów. Szczególnie godne polecenia są cudowne ogrody botaniczne jak i singapurskie zoo. Niestety z racji tego, że Singapur jest największym miastem portowym świata (jeżeli chodzi o liczbę odwiedzających go statków) plaże singapurskie nie należą ani do specjalnie czystych ani pięknych (szczególnie jeżeli porówna się je z plażami w sąsiednich krajach). Aktualnie w Singapurze powstaje jeden z największych parków rozrywki (na wyspie-resorcie plażowo-golfowym zaledwie kilkaset metrów od głównej wyspy) jak i ogromny kompleks kasyn. W Singapurze ma miejsce również wiele międzynarodowych zawodów takie jak np. Formuła 1. Warto wspomnieć także i tym, że Singapur jest rajem dla smakoszy w zasadzie wszystkich możliwych rodzajów kuchni.

Singapur jest oddalony od Polski o ponad 9000 kilometrów i wydawałoby się, że nie ma tam Polonii. Jednak jest inaczej, skąd wzięli się tam nasi rodacy i czym zajmują się na co dzień?

Radosław Kotkowski: W Singapurze przebywa na dłużej (kilka lat) około 200-300 Polaków, którzy zajmują się niemalże wyłącznie pracą umysłową (tzw. "white collar jobs"). Wielu z nich zatrudnionych jest w międzynarodowych korporacjach, które wysyłają ich na kilka lat do Singapuru. Całkiem sporo jest jest inżynierów, bankierów, pracowników akademickich. Na singapurskich uczelniach dodatkowo przebywa co roku mała, ale widoczna grupka studentów z Polski (albo na wymianie zagranicznej, albo na stypendium). Ambasada RP w miarę prężnie promuje polską kulturę i organizuje rozmaite wydarzenia, na których zjawiają się liczni przedstawiciele Polonii. Jednymi z takich wydarzeń były koncerty Leszka Możdżera z okazji 200. rocznicy urodzin Fryderyka Chopina.

Czy to prawda, że na singapurskich ulicach jest wyjątkowo bezpiecznie, ponieważ za nawet najdrobniejsze wykroczenie ponieść można bardzo surową karę?

Radosław Kotkowski: Singapur znany jest na świecie jako kraj, gdzie prawo jest nie tylko surowe, ale także i egzekwowane. Jest to w dużej mierze prawda, chociaż też nie można popadać w przesadę. Faktem jest, że mało kto odważy się śmiecić w centrum miasta, czy też jeść hamburgera w metrze (za co grozi grzywna rzędu 1000 złotych), ale jednocześnie są takie miejsca w Singapurze, gdzie mało kto przejmuje się nieporządkiem. Faktycznie nigdzie nie można kupić gum do żucia (które zostały zakazane w związku z tym jak szpeciły chodniki), ale nikt specjalnie nie przeczesuje kieszeni turystów. W każdym razie jest to na pewno państwo prawa, gdzie absolutnym priorytetem rządu jest bezpieczeństwo publiczne, którego osiągnięcie w zasadzie usprawiedliwia dowolne działania (w Singapurze często stosuje się karę śmierci oraz wymierza chłostę za drobne przestępstwa). Singapur ma opinię państwa policyjnego, ale faktem jest, że w przeciwieństwie do państw policyjnych, które istniały w naszej części świata, tutaj żadne niebezpieczeństwo nie grozi nam ze strony organów władzy, a silna kontrola i egzekwowanie prawa skutkuje niespotykanie niskim poziomem pospolitej przestępczości. W zasadzie można odwiedzać każdą dzielnicę o dowolnej porze i to bez względu na to czy jest się samotną kobietą, czy też grupą mężczyzn, kibiców reprezentacji Polski.

Singapur postrzegany jest jako kraj bardzo bogaty, ale jednak zarządzany w sposób autorytarny, bez poszanowania dla wolności słowa czy wielu z praw człowieka.

Radosław Kotkowski: Najłatwiej zrozumieć Singapur i jego system polityczny jeżeli porówna się to miasto-państwo do dobrze zarządzanej korporacji. Obywatele nie są tutaj aktorami politycznymi, ale raczej udziałowcami, natomiast rząd stanowi radę nadzorczą i dyrektorów tejże firmy. I tak ministrowie rządu Singapuru mają niezwykle wysokie wynagrodzenia, a praca dla rządu uważana jest za zajęcie nie tylko prestiżowe ale i opłacalne. Wybory są demokratyczne i powszechne, ale jednocześnie wyraźny jest brak możliwości wygłaszania opozycyjnych poglądów (zakaz zgromadzeń, brak wolności mediów). Niemniej, rząd państwa-korporacji (a być może i każdego państwa?) zdaje sobie sprawę, że źródłem jego legitymacji społecznej jest porządek i rozwój gospodarczy i w związku z tym panuje powszechne przekonanie (zarówno wśród Singapurczyków jak i cudzoziemców), że tak długo jak państwo będzie bezpieczne i bogate, to rząd może być spokojny jeśli chodzi o poparcie. Celem takiego kraju-korporacji jest zysk, który można rozumieć jako zamożność, bezpieczeństwo i średnia długość życia udziałowców. Rząd Singapuru cechuje niemal fanatyczne przywiązanie do bezideowości i pragmatyczności. Wszelkie rozwiązania społeczne, ekonomiczne lub polityczne stosowane są nie ze względu na jakiekolwiek wyznawane wartości, ale ze względu na kryterium użyteczności i efektywności. I tak jest to kraj o jednej z najbardziej liberalnych gospodarek świata, który jednocześnie zapewnia tanie mieszkania dla większości społeczeństwa. Jest to państwo trwale kapitalistyczne, które jednak promuje cała gamę kolektywistycznych form aktywności na poziomie szkoły, dzielnicy czy państwa. Każda z wielu singapurskich kultur ma prawo do wyrażania swojej odrębności np. poprzez celebrowanie określonych świąt religijnych czy też używanie swojego języka (Singapur, państwo wielkości Warszawy, ma cztery oficjalne języki i obchodzi święta religijne wyznawców 5 różnych religii), a jednocześnie nie pozwala się na swobodne wyrażanie poglądów. Wszystkie media singapurskie są kontrolowane przez rząd, ale dostęp do internetu i zawartych w nim politycznych informacji jest równie swobodny co w Polsce. W Singapurze znajdują się jedne z najlepszych światowych uniwersytetów, a jednocześnie w szkołach podstawowych nadal stosowana jest kara chłosty. Zatem nie ma żadnych uniwersalnych wartości, czy nienaruszalnych praw. Liczy się jedynie skuteczność, której ważnym elementem jest zachowanie tzw. harmonii społecznej.

Radosław Kotkowski mieszka w Singapurze od 2007 roku. Studiował na Narodowym Uniwersytecie Singapuru w ramach wymiany studenckiej. Obecnie odbywa studia podyplomowe.

autopromocja

Pozostałe wiadomości

thumbnail

Pogoda na żywo: Najnowsze wieści przez całą dobę

Dzisiaj, 22:15

Przez całą dobę, na żywo, monitorujemy to, co dzieje się w pogodzie w Polsce i na całym świecie. Jeśli w Waszej okolicy zdarzyło się coś ciekawego, czym chcecie się podzielić z innymi, to wysyłajcie do nas zdjęcia, filmiki i informacje. Z nami będziecie na bieżąco!

thumbnail

Mija 10 lat po orkanie Cyryl, który spustoszył Polskę

Dzisiaj, 09:41

Wspominamy orkan Cyryl, najbardziej kosztowny kataklizm od początku tego wieku, który równo 10 lat temu zdewastował Europę. Pozbawił życia dziesiątki osób, pozrywał tysiące dachów i powalił miliony drzew. Przypomnijmy sobie, co wówczas działo się w Polsce.

thumbnail

Mróz jest znacznie groźniejszy niż upał. Wkrótce to się zmieni

Dzisiaj, 07:02

Fale upałów nie są tak niebezpieczne, jak dotąd sądzono. Znacznie poważniejsze zagrożenie dla naszego zdrowia i życia stanowi nie upał, lecz mróz. Najnowsze analizy naukowe rzucają nowe światło na zagrożenie ze strony zmian klimatycznych.

thumbnail

Wraca trujący smog i to ze zdwojoną mocą. Dlaczego?

Wczoraj, 09:34

Podczas poprzedniej fali mrozów towarzyszył nam porywisty wiatr, który wietrzył nasze miejscowości, nie dopuszczając do zagęszczania się smogu. Ten pojawił się, gdy wiatr osłabł, ale na krótko. Tym razem sytuacja będzie dużo gorsza, bo wiatr całkowicie ucichł.

thumbnail

Fala mrozów w Europie wywołała epidemię grypy

Wczoraj, 08:11

Nietypowe mrozy, które panują w Europie od drugiej połowy grudnia dają się we znaki wielu mieszkańcom, zwłaszcza zachodniej części kontynentu. W kilku krajach chorych jest tak dużo, że szpitale są przepełnione, a władze ogłosiły epidemię. Czy dotrze ona do Polski?

Komentarze

Dodaj komentarz