08-09-2010, 07:22
Dziś 110. rocznica huraganu Galveston
Zobacz więcej w kategorii: Cyklony tropikalne
Dzisiaj mija 110. rocznica uderzenia w stan Teksas huraganu Galveston, jednego z najbardziej zabójczych huraganów w historii Stanów Zjednoczonych. Prześledźmy, co się wówczas zdarzyło.
Wszystko rozpoczęło się pod koniec sierpnia 1900 roku, kiedy huragan rodził się nad afrykańskimi Wyspami Zielonego Przylądka. Przez kolejne dni wędrował na zachód ponad wodami Atlantyku, aż na początku września dotarł nad Karaiby. Galveston, bo tak go później ochrzczono, nad Karaibami nie wykazywał się większą aktywnością. Przechodząc nad Portoryko, Dominikaną, Haiti i Kubą pozostawał na poziomie cyklonu tropikalnego, więc wiatr nie przekraczał prędkości 100 km/h. Doszło jednak do powodzi, które w porze letniej nie są niczym nadzwyczajnym.
Brak większych spustoszeń sprawił, że nie podniesiono alarmu, a do Waszyngtonu przesłano jedynie depeszę z lakoniczną informacją o zbliżającym się cyklonie niewielkiej mocy. U kresu dziewiętnastego wieku nie dysponowano zdjęciami satelitarnymi i danymi z radarów meteorologicznych, więc nie było możliwości ostrzeżenia zagrożonych obszarów przed nadchodzącym żywiołem, zwłaszcza, że huragan gwałtownie przybrał na sile dopiero nad gorącymi wodami Zatoki Meksykańskiej.
7 września niebo nad wybrzeżami Teksasu zaczęło się poważnie chmurzyć, co zwiastowało nadciągające burze i ulewy. Kiedy meteorolodzy zaczęli obserwować gwałtownie obniżające się ciśnienie było już pewne, że nadchodzi huragan. Czujność mieszkańców była uśpiona, gdyż sezon huraganów w 1900 roku był mało aktywny i do wybrzeża USA nie dotarło wtedy jeszcze ani jedno tego typu zjawisko. Do ostatniej chwili nie przeprowadzono ewakuacji, a tysiące ludzi stanęło oko w oko szalejącym żywiołem o niewiarygodnie wielkiej sile.
W momencie uderzenia huraganu w ląd osiągał on przedostatnią, czwartą kategorię w skali siły huraganów. Wiatr pustoszył Wyspę Galveston oraz pobliskie Houston z prędkością 232 km/h. Podczas przypływu sztormowego poziom morza podniósł się o blisko 5 metrów, co wystarczyło, aby zatopieniu uległy obszary oddalone nawet 30 kilometrów od wybrzeża. W ciągu kilkunastu godzin zniszczeniu uległo 3600 domów.
Liczba ofiar okazała się przerażająca, chociaż nigdy nie udało się ustalić ile dokładnie osób zginęło. Według najnowszych danych od 6 tysięcy do nawet 12 tysięcy. To oznacza, że huragan Galveston jest trzecim najbardziej zabójczym tropikalnym huraganem na Atlantyku w historii badań. www.twojapogoda.pl





Fot. NOAA Library.









Dodaj komentarz