12 stycznia 2016, 03:46

Mars

Mars jest obiektem intensywnych badań naukowych m.in. za pomocą sond. W przyszłości chcemy tą planetę skolonizować.


Nowe zdjęcie Marsa w opozycji, wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Widoczna jest rdzawa powierzchnia planety oraz unoszące się nad nią jasnoniebieskie chmury. Fot. NASA.

Długa historia eksploracji planety

Mars jest najbardziej przebadaną przez człowieka planetą w naszym Układzie Słonecznym, oczywiście poza Ziemią. Pierwsze zdjęcia Czerwonej Planety pochodzą z lat 60. ubiegłego wieku, kiedy obok planety przelatywały sondy Mariner. Jednak pierwsza fotografia z gruntu planety została przesłana przez sondę Viking-1 w dniu 20 lipca 1976 roku. Ziemianie mogli ujrzeć brunatną powierzchnię Marsa i szaro-niebieskie niebo. Jałową ziemię przykrywała niezliczona liczba mniejszych i większych skał. Dane przesłane przez sondę okazały się niezwykle cennym źródłem informacji o tej ciekawej planecie, którą od zawsze podejrzewano o istnienie wczesnego życia. Przez następne lata wysyłano kolejne sondy, a do dziś planetę przebadało już blisko 40 bezzałogowych sond. Większość marsjańskich misji nie powiodła się z nieokreślonych do końca przyczyn, ale najczęściej chodziło o wadliwe działający sprzęt. Każda kolejna misja przynosiła coraz więcej zdjęć i danych pomiarowych, tym samym przybliżając nas do odpowiedzenia sobie na podstawowe dwa pytania. Jedno dotyczyło istnienia wody, a drugie śladów życia na Marsie. Odpowiedź na pierwsze z nich pojawiła się już 1997 roku, kiedy łazik Pathfinder zbadał próbki marsjańskich skał. Jednak dopiero misje Mars Rover, czyli dwa bliźniacze łaziki Spirit i Opportunity, zaczęły w 2004 roku dokonywać zdecydowanie bardziej szczegółowych badań próbek gruntu i skał. Wówczas okazało się, że istnieją substancje, które mogą wskazywać na występowanie wody w stanie ciekłym przed milionami lat. Ostateczne potwierdzenie przyniosła misja sondy Phoenix w 2008 roku. Lądownik przebadał próbki gleby w regionie polarnym północnej półkuli Marsa. Okazało się, że płytko pod powierzchnią ziemi znajduje się woda w stanie zamrożonym. Obecność wody mogłaby stanowić podstawę do twierdzenia, że na Marsie istnieje bardzo prymitywne życie. Jednak misja Phoenixa, która zakończyła się jesienią ubiegłego roku nie okazała się potwierdzeniem tej teorii. Potwierdzono jedynie, że przy takich warunkach życie mogło istnieć miliony lat temu. Naukowcy mają nadzieję na rozwianie wszelkich wątpliwości przy okazji kolejnej misji planowanej na 2011 rok.

Na powierzchni ziemi i w powietrzu

Mars jako pierwsza planeta poza Ziemią ukazał nam zupełnie nieznane krajobrazy. Jednak w jałowym środowisku pełnym pomarańczowych pustkowi, kamieni i wzgórz, naukowcy zdobyli niezwykle cenne informacje o przeszłości i stanie obecnym Marsa. To właśnie dzięki nim zdecydowano, że pierwszą planetą na której postanie ludzka noga będzie właśnie Mars. Zdjęcia satelitarne wykonywane każdego dnia przez sondy kosmiczne pokazały nam niezwykle głębokie kaniony, którymi w przeszłości mogła płynąć woda. Kaniony Valles Marineris mają długość 4,5 tysiąca kilometrów, średnicę 200 kilometrów i głębokość aż 11 kilometrów. Obok wielkich rowów znajdują się trzy olbrzymie wulkany Ascraeus Mons, Pavonis Mons i Arsia Mons, ułożone niemal w tej samej pozycji co piramidy w egipskiej Gizie. Najwyższy z nich ma wysokość ponad 11 kilometrów. Jeszcze dalej na zachód od nich wznosi się najwyższy wulkan w całym Układzie Słonecznym. To oczywiście Olympus Mons, którego stożek sięga wysokości aż 18 kilometrów ponad marsjańską powierzchnię. Wulkan ma średnicę aż 460 kilometrów i jeśli człowiek mieszkałby w jego kraterze, to otaczałyby go góry, będące zewnętrzną częścią krateru, wyższe niż Himalaje. Tej formacji nie można porównać do niczego z czym na co dzień stykamy się na Ziemi. Jednak Mars ma jeszcze więcej ciekawych twarzy. Na biegunach występuje zamarznięta woda w postaci białego lodu. Temperatura powietrza w miejscach, gdzie dotychczas wylądowały sondy wynosiła w najzimniejszym okresie nawet minus 140 stopni, ale w rejonie równika w szczycie lata jest przyjemne plus 30 stopni Celsjusza. Jednak mimo iż temperaturę człowiek mógłby przetrwać, to zabójcze byłoby dla niego ciśnienie i oczywiście niewielka zawartość tlenu, który stanowi tylko 0,1 procenta atmosfery. Najwięcej w atmosferze marsjańskiej jest dwutlenku węgla, aż 95 procent. Na Marsie panuje pogoda, zupełnie tak jak na Ziemi. Pojawiają się rozległe i długotrwałe zamiecie piaskowe, które mają niesłychaną skalę, ponieważ potrafią w jednym czasie obejmować większą część planety. Czasem występują też trąby pyłowe (tornada), podobne do tych, które spotykamy latem na polach i łąkach. Niedawno odkryto również, że na wysokości 4 kilometrów nad gruntem pada śnieg, ale nie dociera on do ziemi mimo iż temperatura jest bardzo niska.

Zjawiska na marsjańskim niebie

Tym razem przyglądniemy się marsjańskiemu niebu na którym zobaczyć można inne zjawiska niż na naszej planecie. Jedno z najpiękniejszych zjawisk sfotografował łazik o nazwie Spirit. Był to zachód Słońca za marsjański horyzont. Podczas zachodu dominował kolor niebieski. Ponad Słońcem widoczna była niebieska poświata, która jak zaobserwował łazik, pojawia się już na dwie godziny przed zachodem i wschodem Słońca. Dzięki temu zarówno wschód jak i zachód są dłuższe niż na Ziemi. Niebieski kolor, jak wynika z badań naukowców, jest związany z obecnością wysoko ponad powierzchnią Marsa pyłu, który powoduje rozpraszanie się światła słonecznego. Na Ziemi pył ten barwi niebo na intensywne, gorące barwy czerwieni, natomiast na Marsie zupełnie przeciwnie, na kolor niebieski. Zachód Słońca na Czerwonej Planecie różni się od ziemskiego jeszcze jednym bardzo ważnym elementem, a mianowicie Słońce na Marsie jest mniejsze o dwie trzecie od tego widocznego na ziemskim niebie z tego powodu iż Mars znajduje się dalej od Słońca niż Ziemia. Po zapadnięciu zmroku temperatura obniża się, a niebo usiane jest gwiazdami i planetami. Największą i zarazem najjaśniejszą jest oczywiście Jowisz, a zaraz po nim Ziemia. Ziemia na marsjańskim niebie jest dużo większa od Marsa na ziemskim niebie, ponieważ średnica naszej planety jest od marsjańskiej większa dwukrotnie. Kiedy nocą będziemy podziwiać marsjańskie niebo dostrzeżemy wiele gwiazd znanych nam z Ziemi. Będzie Syriusz, Wega i Deneb, ale gwiazdozbiory ułożone będą nieco inaczej. To efekt odległości Ziemi od Marsa, która sięga od 50 do nawet 400 milionów kilometrów.

Księżyce Fobos i Deimos

Księżyc Fobos, który krąży jedynie 9 tysięcy kilometrów od środka Marsa, zbudowany jest ze skał i lodu pokrytych drobnym pyłem. Powierzchnia jest pocięta wieloma kraterami, niektóre z nich są bardzo głębokie i zajmują znaczną część obszaru ziemi. Z wnętrza księżyca uwalnia się para wodna. Najbardziej ekscytujący jest olbrzymi krater Stickney o średnicy 10 kilometrów. Podczas jego powstania księżyc najprawdopodobniej rozpadł się na części. Złożony jest z materiału z którego składają się tradycyjne planetoidy. To świadczy o tym, że Fobos nie jest częścią Marsa, lecz obiektem przejętym przez niego z dalszych obszarów Układu Słonecznego. Naukowcy sugerują, że znajdując się najbliżej planety macierzystej ze wszystkich księżyców w naszym Układzie Słonecznym, za kilkadziesiąt milionów lat spadnie na powierzchnię Marsa lub też rozpadnie się na drobne skały, które stworzą wokół Marsa malowniczy pierścień. Drugi księżyc Marsa, Deimos, ma znacznie bardziej gładszą powierzchnię. Nie oznacza to wcale, że uderzyło w niego mniej meteorytów. To efekt wypełnienia kraterów grubą warstwą pyłu, który działa niczym puder, likwidując wszelkie wgłębienia na powierzchni księżyca. Dzięki temu największe z kraterów nie przekraczają średnicy 3 kilometrów, a więc są trzykrotnie mniejsze niż na Fobosie. Z powierzchni Marsa oba księżyce nie wyglądają tak jak nasz Księżyc. Mają nieregularne kształty, przede wszystkim dlatego, że promienie słoneczne załamują się na kraterach, nierównomiernie oświetlając powierzchnię.

Pierwsza wyprawa załogowa

Wyścig na Marsa trwa. Największe światowe mocarstwa postanowiły jako pierwsze wysłać na Czerwoną Planetę swoich przedstawicieli. Wszystko wskazuje na to, że po lądowaniu na Księżycu kolejny kosmiczny grunt jakiego dotknie człowiek, będzie należał do Marsa. NASA w swym długoterminowym planie podboju kosmosu przewiduje lądowanie człowieka około 2025 roku. Do wyścigu dołączyła także Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), która zamierza wysłać ludzi na Czerwoną Planetę do 2030 roku. Dłużni nie pozostają Rosjanie, Chińczycy i Indusi, którzy również planują załogowe misje mniej więcej w tym samym okresie. Większość naukowców jest zdania, że o sukcesie misji marsjańskiej zdecyduje udany powrót człowieka na Księżyc około 2020 roku. Jeśli wszystko się powiedzie, to droga do dalszej eksploracji naszego Układu Słonecznego będzie stała otworem. Na przybywających na Marsa astronautów czeka wiele zagrożeń. O tyle o ile temperatura powietrza jest jeszcze w niektórych miejscach planety dość sprzyjająca, to jednak inne składniki pogody są zabójcze. Mowa o bardzo niskim ciśnieniu i braku dostatecznej ilości tlenu oraz przede wszystkim o poziomie radiacji, który jest na tyle wysoki, że bez ochronnych kombinezonów obejść się z pewnością nie będzie można. Według wstępnych założeń NASA pierwsza grupa astronautów miałaby pozostać na Marsie przez około 500 dni, czyli przez mniej więcej jeden marsjański rok. Dotarcie na planetę i powrót z niej do każdorazowo kwestia około 200 dni. Kilkuletnia wyprawa na Marsa musi być więc dokładnie zaplanowana, między innymi pod kątem żywności i wody pitnej dla astronautów, jak i utrzymania ich kondycji fizycznej i umysłowej. Rosjanie zaczęli prowadzić w kosmicznym wyścigu na Marsa. 26 stycznia w Moskwie rozpoczyna się szkolenie przyszłych marsjańskich astronautów. Spośród 10 uczestników z Rosji i całej Europy 6 weźmie udział w 105-dniowym eksperymencie, który przetestuje dostosowanie ludzkiego organizmu do warunków panujących podczas podróży na Marsa. Ostateczny eksperyment trwający ponad 500 dni ma być przeprowadzony za rok. To świadczy o skali przygotowań do podboju Czerwonej Planety, który czeka nas już za 15-20 lat.

W poszukiwaniu śladów życia

Coraz więcej dowodów wskazuje na to, że na Marsie niegdyś istniało życie. Są też dowody na to, że prymitywne życie może występować nadal. Naukowcy wskazują na duże pokłady metanu, które bez przerwy uwalniane są z głębi ziemi i trafiają do marsjańskiej atmosfery. Metan to gaz złożony z czterech atomów wodoru połączonych z atomem węgla. Na ziemi powstaje w przyrodzie w wyniku beztlenowego rozkładu szczątek roślinnych. Emitowany jest również przez organizmy żywe. Naukowcy są zdania, że życie może się kryć na Marsie głęboko pod powierzchnią ziemi. Na głębokości kilku kilometrów woda może występować w stanie ciekłym, a nie tylko lodowym jak odkrył to lądownik Phoenix na obszarze polarnym północnej półkuli Marsa. Do tej pory największe uwalnianie się pokładów metanu zaobserwowano podczas najcieplejszych pór roku, czyli podobnie jak na naszej planecie, gdzie wiosną gigantyczne ilości metanu trafiają do atmosfery nad Antarktydą. Mars również jest zmrożonym obszarem, gdzie dopiero podczas ciepłej pory roku grunt odmarza i wówczas metan może swobodnie uchodzić z ziemi. W najnowszym numerze tygodnika "Science" naukowcy wymienili miejsca, gdzie emisja metanu jest największa. To oczywiście największe marsjańskie zapadliska, w tym rów Nili Fossae, wschodnia część Arabia Terra i południowo-wschodnia część kanału Syrtis Major. Na chwilę obecną naukowcy nie mogą wiele zrobić, aby potwierdzić swoje odkrycie. Być może planowana na koniec 2011 roku misja MSL przyniesie żelazne dowody na istnienie życia na Czerwonej Planecie. Pewne jest, że naukowcy na lądowanie łazika wybiorą jeden z wymienionych obszarów, gdzie odnalezienie mikroorganizmów lub skutków ich działalności będzie najłatwiejsze.

Źródło:

autopromocja

Pozostałe wiadomości

thumbnail

Pogoda na żywo: Najnowsze wieści przez całą dobę

Dzisiaj, 09:36

Przez całą dobę, na żywo, monitorujemy to, co dzieje się w pogodzie w Polsce i na całym świecie. Jeśli w Waszej okolicy zdarzyło się coś ciekawego, czym chcecie się podzielić z innymi, to wysyłajcie do nas zdjęcia, filmiki i informacje. Z nami będziecie na bieżąco!

thumbnail

Orkan Tomasz: Pozrywane dachy i połamane drzewa

Dzisiaj, 09:31

Szalejący nad Polską orkan Tomasz przynosi wichury, ulewne deszcze i śnieżyce, a nawet burze. Strażacy interweniowali już ponad pół tysiąca razy, kilkadziesiąt miejscowości jest pozbawionych prądu, a kilka podtopionych. Kiedy pogoda wreszcie się uspokoi?

thumbnail

Tomasz przyniesie groźne wichury, ulewy, a nawet burze

Wczoraj, 10:27

Przed nami wyjątkowo niespokojne godziny pod względem pogody. W nocy nad wybrzeżem przemknie niż imieniem Tomasz, który nie dość, że przyniesie najniższe ciśnienie od 16 miesięcy, to jeszcze ulewne deszcze, niszczące porywy wiatru, a także burze.

thumbnail

Kolejne olbrzymie jeziora mogą podzielić los Morza Aralskiego

Wczoraj, 07:25

Aralskie, jedno z największych jezior w Azji, dawniej nazywane przez miejscowych morzem, umiera na naszych oczach. Za kilka lat może nie być po nim śladu. Okazuje się, że podobny los może czekać też dwa kolejne olbrzymie jeziora położone w Rosji i Kazachstanie.

thumbnail

Prąd strumieniowy wysoko nad nami wieje do 225 km/h

22 lutego 2017, 11:18

Chmury od kilkudziesięciu godzin nad naszymi głowami wyjątkowo pędzą. To zasługa prądu strumieniowego, czyli najpotężniejszego ciągłego wiatru na naszej planecie, z którego korzystają piloci, a który osiąga nad Polską ponad 200 kilometrów na godzinę.

Komentarze

Dodaj komentarz