07-08-2010, 18:26
Powódź na granicy Polski, Czech i Niemiec
Zobacz więcej w kategorii: Powódź w Polsce
Niespotykane ulewy nawiedziły dzisiaj rejon Bogatyni na Dolnym Śląsku i pogranicze Polski, Czech i Niemiec. Zginęło 11 osób, wiele miast znalazło się pod wodą. Nysą Łużycką przemieszcza się fala powodziowa.
Najmocniej padało w pasie od czeskiego Cyplu Frydlanckiego przez polskie Obniżenie Żytawsko-Zgorzeleckie po niemieckie Góry Łużyckie. W ciągu kilku godzin spadły tam 144 litry wody na metr kwadratowy ziemi. Do dramatycznych powodzi doszło w czeskim Frydlancie, polskiej Bogatyni i niemieckiej Żytawie. W regionie służby wszystkich trzech krajów wydały najwyższy możliwy stopień zagrożenia pogodowego.
Po stronie polskiej
W Bogatyni wylała rzeka Miedzianka, dopływ Nysy. 1/3 miasta jest pod wodą. Rzeka zerwała mosty i podmyła budynki, które uległy zawaleniu. Na brzegach rzeki znaleziono ciała 2 osób. Burmistrz mówi nie o podtopieniach, ale o prawdziwej powodzi. W wielu miejscach poziom wody sięgał 4 metrów. Do miasta na pomoc mieszkańcom przyjechało wojsko, które przeprowadza ewakuacje ludności z zalanych obszarów. Ewakuacje odbywają się łodziami, amfibiami i śmigłowcami. Główna droga prowadząca do miasta jest nieprzejezdna. Można się tam dostać tylko drogą prowadzącą od strony Zgorzelca, ale jest ona obecnie wykorzystywana przez wojsko do ewakuacji ludności. Władze urządziły punkt ewakuacyjny w Szkole Podstawowej nr 3 i w Ośrodku Sportu, które są bezpieczne, ponieważ położone są nieco wyżej niż inne regiony miasta.
Po godzinie 19:00 rozpoczęła się ewakuacja mieszkańców miejscowości Radomierzyce, niedaleko Bogatyni, gdzie zapora na rzece Witka została przerwana. Rejon zamieszkuje około tysiąca osób, ale ewakuacja obejmie najprawdopodobniej tylko część ludności. Tuż po uszkodzeniu zapory rwący nurt zwykle spokojnej rzeki porwał strażaka uczestniczącego w akcji ratunkowej, który utonął.
Na powódź przygotowują się już mieszkańcy Zgorzelca na zachodnim krańcu woj. dolnośląskiego, gdzie fala kulminacyjna zmierza Nysą Łużycką. Według prognoz ma dotrzeć około północy i mieć 7 metrów wysokości, co oznacza według władz zalanie niżej położnej części miasta.
W powiecie lwóweckim w miejscowości Lwówek Śląski podtopionych jest kilka budynków oraz piwnic. Zalana została droga krajowa nr 297. W chwili obecnej droga jest całkowicie nieprzejezdna. Do znajdującego się w regionie zbiornika Pilchowice dopływ utrzymuje się na poziomie 200 m3/s.
W powiecie jaworskim w miejscowości Jawor na skutek przelania się studzienek kanalizacyjnych na terenie miasta podtopieniu uległo kilkadziesiąt domów i sklepów. Woda miejscami sięgała do 0,5 metra. W gotowości są utrzymywane wszystkie jednostki. Od godz. 13.00 woda zaczęła tu stopniowo opadać, wraz z ustaniem opadów deszczu.
Podtopione są także Kamienna Góra oraz Rędziny, Wieściszowice, Sędzisław i Marciszów. Wylały potoki Zimna Woda i Sierniawa. Na miejscu pracuje 15 jednostek OSP i PSP oraz policja. Wydawane są worki z piaskiem. Najtrudniejsza sytuacja jest w miejscowości Marciszów.
W powiecie lubańskim zalana jest miejscowość Leśna, w wyniku przelania się potoku Miłoszowskiego. Trwa ewakuacja pojedynczych osób. Na miejscu pracuje 13 zastępów PSP.
Stabilizuje się sytuacja w powiatach: jeleniogórskim i wałbrzyskim. Pogotowie przeciwpowodziowe nadal utrzymuje się w miejscowości Głuszyca.
Część dróg krajowych na terenie województwa dolnośląskiego jest zamknięta. Niedostępne są m.in. drogi krajowe nr 3 i nr 30. Występują liczne utrudnienia w ruchu komunikacyjnym na terenie województwa. Policyjne służby drogowe kierują ruchem komunikacyjnym. W wielu miejscach wprowadzono ruch wahadłowy.
Po stronie czeskiej
W niedalekim Frydlancie w Czechach mówi się o historycznym potopie. 8-tysięczne miasto pozostaje odcięte od świata. Poziom miejscowej rzeki podnosił się tak szybko, że mieszkańcy mieli dosłownie kilka minut na ucieczkę. Rwący nurt rzeki porwał i zabił co najmniej 5 osób, kolejne 3 osoby są poszukiwane. Najwyższy stopień zagrożenia powodziowego ogłoszony został na rzekach Nysa Łużycka i Izera. Większość dróg i szlaków kolejowych w regionie jest nieprzejezdnych. Czeskie władze ogłosiły stan klęski żywiołowej, co pomoże nieść pomoc mieszkańcom, m.in. wysłać wojsko i śmigłowce.
Po stronie niemieckiej
Po stronie niemieckiej sytuacja jest równie trudna. W rwących nurtach rzek utonęły 3 osoby, 72-letnia kobieta i jej 74-letni mąż oraz jeszcze jeden 63-letni mężczyczna. Meteorolodzy ostrzegają przed opadami rzędu nawet 70 litrów na metr kwadratowy ziemi. W zagrożeniu znajduje się wschodni kraniec Saksonii, zwłaszcza okolice Żytawy. W wielu miejscach wezbrały rzeki podtapiając wsie i miasteczka. Niemieckie służby publiczne proszą, aby omijać ten zakątek kraju, ponieważ górskie rzeki mogą wzbierać na tyle szybko, że stanowi to zagrożenie dla wszystkich ludzi znajdujących się w pobliżu ich koryt. Fala powodziowa zaczęła zmierzać w kierunku Zgorzelca.
Bardzo ciężka noc
Przed mieszkańcami polsko-czesko-niemieckiego pogranicza jeszcze bardzo ciężka noc. Może spaść ponad połowa miesięcznej normy opadów. Dopiero jutro nad ranem opady deszczu powinny zacząć ustawać, co zacznie poprawiać sytuację na rzekach. W tej chwili rejon Gór Łużyckich, Gór Żytawskich i Obniżenie Żytawsko-Zgorzeleckie są najbardziej deszczowym miejscem w Europie. Ostrzeżenia przed ulewami i możliwością powodzi wydaliśmy dla regionu wczoraj o godzinie 10:51, co oznacza, że mieszkańcy mieli dobę na przygotowanie się na szaleństwo żywiołu. Niestety taki kataklizm nie sposób opanować, ale można się na jego nadejście przygotować, śledząc ostrzeżenia pogodowe, co w Bogatyni zawiodło. www.twojapogoda.pl









Dodaj komentarz