FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

To będzie rok gniewu Ziemi, pełen erupcji wulkanów i trzęsień ziemi

Naukowcy ostrzegają, że ten rok może się okazać bardzo niespokojny, ponieważ wkraczamy w okres wzmożonej aktywności wulkanów i trzęsień ziemi, które mogą powodować poważne zniszczenia i kosztować życie wielu ludzi.

Fot. Pexels / Archie Binamira.
Fot. Pexels / Archie Binamira.

Nie od dziś wiadomo, że trzęsienia ziemi i erupcje wulkaniczne często następują całymi seriami. Naukowcom wciąż nie udało się wyjaśnić, jakie procesy za tym stoją, jednak dysponując ponad stuletnim zbiorem obserwacji tych zjawisk, potrafimy przewidzieć, kiedy wystąpią okresy ich wzmożonej aktywności.

Niestety, badacze są zdania, że jeden z takich okresów właśnie się rozpoczął. Świadczą o tym chociażby ostatnie lata, bardzo spokojne pod względem liczby ofiar trzęsień ziemi i erupcji wulkanicznych. Okres uspokojenia trwał od 2012 roku i dobiega końca.

2018 rok jeszcze dobrze się nie rozpoczął, a już potężną erupcją straszy wulkan, tym razem na Papui-Nowej Gwinei. Nazywa się Kadovar i jeszcze nigdy nie obserwowano jego wybuchu. To dla naukowców prawdziwy koszmar, ponieważ nie wiadomo, jak się zachowa podczas kolejnych erupcji, a przecież na wyspie, którą stanowi, mieszka około 800 osób.

Erupcja wulkanu Kadovar w Papui-Nowej Gwinei. Fot. Samaritan Aviation.

Władze pierwsze, co zrobiły, to ewakuowały wszystkich mieszkańców na sąsiednie wyspy. Kadovar to teraz prawdziwa beczka prochu, ponieważ aktywność wulkanu systematycznie wzrasta, z krateru wydobywają się kłęby dymu i popiołów, a blisko połowa wyspy została pokryta lawą.

Erupcję zaobserwowali pracownicy organizacji humanitarnej Samaritan Aviation, która na Kadovar i sąsiednie wyspy dowoziła drogą lotniczą żywność, wodę pitną i lekarstwa. Gdyby nie oni, mieszkańcy mogliby nie zdążyć uciec przed potokami lawy rozżarzonej do temperatury niemal 1500 stopni.

Naukowcy są zaniepokojeni, ponieważ w każdej chwili może dojść do osunięcia się jednej ze ścian wulkanu. To najczarniejszy scenariusz, ponieważ upadek tak dużej ilości skał do morza mógłby spowodować wyzwolenie olbrzymiego tsunami, które mogłoby zagrażać mieszkańcom wybrzeży nie tylko Papui-Nowej Gwinei, ale też Indonezji, a w dalszej perspektywie Wysp Salomona, Australii czy Filipin.

O tym, jak niebezpieczne jest rozsadzenie ścian wulkanu podczas gwałtownej erupcji, przekonali się mieszkańcy indonezyjskiej wyspy Krakatau i jej okolic w 1883 roku. Erupcja wulkanu spowodowała powstanie fal o wysokości 10-piętrowego wieżowca, które z prędkością 800 kilometrów na godzinę rozeszły się po wszystkich oceanach, przy tym zmywając wiele wysp i pozbawiając życia 40 tysięcy osób.

Jak wysokie może być tsunami? Największe w historii zanotowano w Lituya Bay na Alasce. Fala ta miała wysokość do 524 metrów. 9 czerwca 1958 roku w pobliżu wybrzeży Alaski wystąpiło bardzo silne trzęsienie ziemi. Spowodowało ono odklejenie się od podłoża mas zwietrzeliny skalnej i jej gwałtowne ześlizgnięcie się po bardzo stromym stoku do wód głębokiego na około 130 metrów fiordu. Spowodowało to "wypchnięcie" mas wody we wszystkich kierunkach, najsilniejsze na przeciwległy stok fiordu, gdzie zasięg pionowy fali był najwyższy.

Wulkan Agung równie groźny

Jednak nie tylko wulkan Kadovar grozi erupcją. Od kilku tygodni napięta sytuacja panuje też na sąsiedniej Indonezji, gdzie wybucha wulkan Agung. Popularną wśród turystów wyspę Bali, nad którą ten wulkan góruje, opuściło już kilkaset tysięcy mieszkańców.

Agung nie jest zwyczajnym wulkanem, ponieważ odpowiada on za jedną z największych erupcji wulkanicznych w dwudziestym wieku. Doszło do niej w latach 1963-64 i była ona równie silna, co wybuch wulkanu St. Helens (1980 rok) czy Wezuwiusza (79 rok). Indeks Eksplozywności Wulkanicznej osiągnął wówczas poziom 5. To był największy kataklizm naturalny w historii Indonezji. Potoki lawy i opadające gorące popioły zabiły przeszło 1,5 tysiąca osób.

Naukowcy twierdzą, że jeśli erupcja nasili się wulkan może wyemitować do atmosfery nie tylko olbrzymie ilości popiołów, ale także dwutlenku siarki, które mogą spowodować ochłodzenie klimatu, w zależności od długotrwałości wybuchu, na miesiące, a nawet lata.

Jeśli erupcja będzie silna, to wyspa może zostać zasypana popiołami, a potoki lawy i lahary mogą potęgować zniszczenia. Agung stanowi obecnie jedno z najpoważniejszych zagrożeń ze strony wulkanów w skali globalnej.

Mieszanka wybuchowa

Od kilku dni podwyższoną aktywność wykazuje wulkan Nevados de Chillán w Chile w Ameryce Południowej, w rejonie którego notuje się całe serie trzęsień ziemi. Z krateru wydobywają się kłęby dymu i popiołów. Jak informuje chilijska Narodowa Służba Geologiczno-Górnicza (SERNAGEOMIN), wytyczono strefę zakazu wstępu w promieniu do 3 kilometrów od wulkanicznego krateru.

Kolejna seria trzęsień nawiedziła też rejon wulkanu St. Helens w amerykańskim stanie Waszyngton. Według danych Służby Geologicznej Stanów Zjednoczonych (USGS) najsilniejszy wstrząs miał magnitudę niemal M4.0. Badania wykazują, że komora magmowa na odcinku od 5 do 8 kilometrów pod powierzchnią ziemi, systematycznie wypełnia się nowym materiałem, a ciśnienie w niej rośnie.

Jakby tego było mało, to jeszcze geolodzy rejestrują niewielkie przesunięcia ziemi o około 1-2 centymetry. Zarówno wstrząsy, jak i przesunięcia ziemi są dla naukowców jednoznaczną wskazówką, że wulkan zaczyna się budzić. Nie wiadomo jednak, kiedy magma zacznie przesuwać się ku kraterowi wulkanu, co ostatecznie skończyłoby się erupcją. Może to nastąpić lada dzień, ale może też za kilka lub kilkadziesiąt lat.

St. Helens jest odpowiedzialny za jedną z największych erupcji wulkanicznych w nowoczesnej historii. 18 maja 1980 roku na skutek wybuchu osunęła się cała północna część wulkanu. Było to jedno z największych znanych ludzkości osunięć ziemi.

Chmura popiołu, gazów i pyłów w oka mgnieniu zrównała z ziemią setki kilometrów kwadratowych lasu. Zginęło 57 osób. Zniszczeniu wówczas uległo 200-300 metrów wierzchołka, a na wysokości około 2500 metrów powstał nowy krater. Krajobraz wyglądał jak księżycowy, ponieważ wszystko wokół wulkanu było pokryte kilkumetrową warstwą szarego popiołu.

Według naukowców jeszcze co najmniej 5 innych wulkanów może w tym roku dać o sobie znać. Poza tymi wciąż aktywnymi, czyli np. Kilauea na Hawajach, wybuchnąć może także m.in. wulkan Shinmoedake w Japonii, Merapi na Indonezji czy Öræfajökull na Islandii.

Każdy z nich ma na swoim koncie wiele ludzkich istnień. Naukowcy podkreślają, że erupcje wulkaniczne obok trzęsień ziemi są najbardziej niszczycielskimi kataklizmami naturalnymi. W odległości zaledwie 10 kilometrów od wulkanów mogących się niespodziewanie uaktywnić żyje aż 30 milionów ludzi, zaś w promieniu 100 kilometrów nawet 300 milionów.

W strefie występowania trzęsień ziemi żyje jeszcze więcej ludzi. Obecnie najbardziej zagrożone są takie regiony, jak Japonia, Chiny, Ziemia Święta, Turcja, Bałkany i Stany Zjednoczone oraz metropolie, jak Tokio, Nowe Delhi, Stambuł, Los Angeles i San Francisco.

Źródło: TwojaPogoda.pl / Samaritan Aviation / USGS / SERNAGEOMIN / Smithsonian Institution.

prognoza polsat news