FacebookTwitterYouTubeIstagramRSS

Najpotężniejszy rozbłysk na Słońcu od kilkunastu lat. Znów będą zorze?

Kompleks plam 2673 na powierzchni Słońca nie przestaje nas zadziwiać. Dopiero co wyemitował największy rozbłysk promieniowania rentgenowskiego w tym cyklu słonecznym, a już wczoraj doszło do kolejnego, być może jeszcze potężniejszego. Co to może oznaczać?

Fot. NASA.
Fot. NASA.

Rozbłyski na Słońcu nie są niczym nadzwyczajnym, jednak najczęściej dochodzi do nich w okresie maksymalnej aktywności słonecznej, co miało miejsce 3 lata temu. Wtedy jednak nasza dzienna gwiazda wykazywała się najmniejszą aktywnością niemal od stulecia. Teraz, gdy jej aktywność powinna szybko spadać, dzieje się coś zadziwiającego, zaczyna rosnąć, nie dość, że niespodziewanie, to jeszcze gwałtownie.

Za sprawą pojawienia się na powierzchni Słońca kilku olbrzymich kompleksów plam, wielokrotnie większych od rozmiarów Ziemi, doszło do kilkunastu rozbłysków promieniowania rentgenowskiego klasy M oraz kilku klasy X. Wśród nich tym najpotężniejszym był rozbłysk wyprodukowany przez plamę o numerze 2673, a odnotowany w minioną środę (6.09), który osiągnął klasę X9.3 i zapisał się jako najpotężniejszy od początku 24. cyklu słonecznego, który trwa od kilkunastu lat.

Ostatnio tak silne rozbłyski obserwowaliśmy w 2005 roku. Wyrzuty materii zaowocowały na Ziemi spektakularnymi zorzami polarnymi, które były przez dwie noce widoczne także nad Polską, choć dużo mniej okazale niż na dalekiej północy. Gdy już wydawało się, że to już koniec łabędziego śpiewu, wczoraj (10.09) późnym popołudniem w tym samym kompleksie plam doszło do kolejnego gigantycznego rozbłysku.

Rozbłysk klasy X8.2 na Słońcu w kompleksie plam nr 2673. Fot. NASA.

O godzinie 19:06 satelita meteorologiczny GOES-15 odnotował rozbłysk klasy M8.2. Zgodnie ze statystyką był on drugim najpotężniejszym w tym cyklu słonecznym, zaraz po rozbłysku ze środy (6.09). Jednak w tym czasie plama 2673 znajdowała się już za zachodnim skrajem widocznej z Ziemi strony słonecznej tarczy, a to oznacza, że satelita nie zdołał zmierzyć pełnego rozbłysku, który w rzeczywistości mógł być znacznie potężniejszy, niewykluczone, że miał klasę X10 lub nawet X15 i powinien zapisać się jako zdecydowanie największy w tym cyklu słonecznym.

Dane satelitarne wskazują, że doszło do koronalnego wyrzutu masy (CME), tzw. full halo, co świetnie widoczne jest na poniższej animacji. Poza strumieniem naładowanych cząstek wyrzucanych przez Słońce w postaci plazmy, widoczne są też intensywne zakłócenia. Nastąpiły kilkuminutowe silne blackouty radiowe fal HF klasy R3 oraz silna burza radiacyjna klasy S3. Problemy z łącznością radiową i satelitarną wystąpiły głównie w obu Amerykach oraz w części Oceanu Atlantyckiego, ponieważ ta część naszej planety była wtedy skierowana bezpośrednio w stronę Słońca.


Wyrzut materii po rozbłysku klasy X8.2 na Słońcu w kompleksie plam nr 2673. Fot. NASA.

To mogło oznaczać, że pomimo tego, iż plama nie była skierowana w stronę Ziemi, to jednak wybuch był na tyle rozproszony, aby część plamy jednak dotarła do Ziemi. Zdjęcia z sond kosmicznych ujawniły, że tak właśnie może się stać. Dlatego też prognozy NASA zostały skorygowane i wskazują na silną burzę geomagnetyczną klasy G2 (Kp=6), która miałaby szaleć w środę (13.09) i w nocy ze środy na czwartek (13/14.09).

Jeśli sprawdziłaby się prognoza, to intensywność burzy geomagnetycznej nie pozwalałaby na dostrzeżenie zorzy polarnej przynajmniej z północnej Polski, jednak zawsze jest nadzieja, że burza będzie silniejsza i wówczas zorzę zobaczymy w całym kraju.

Kompleks plam 2673, odpowiedzialny za dwa potężne rozbłyski, i to w odstępie zaledwie 4 dni, może do nas powrócić, o ile przetrwa jeden pełen obrót Słońca wokół własnej osi. Jeśli tak się stanie, zobaczymy go powtórnie pod koniec września, a naprzeciwko Ziemi znajdzie się w pierwszych dniach października.

Możliwe też, że w międzyczasie narodzą się inne potężne kompleksy plam. Obiecująco prezentuje się ten o numerze 2680, który pojawił się właśnie na skraju wschodniej części słonecznej tarczy. Póki co jego aktywność jest bardzo niewielka, ale może jeszcze wzrośnie. Za niecały tydzień znajdzie się on naprzeciw Ziemi. Czy dojdzie w nim do olbrzymich wybuchów? O tym przekonamy się już wkrótce. Bezsprzecznie znajdujemy się w bardzo ekscytującym momencie cyklu słonecznego, pełnego niespodzianek.

Źródło: TwojaPogoda.pl

prognoza polsat news