01-11-2010, 00:01
Pozdrowienia z Grenlandii, rok 2063
Zobacz więcej w kategorii: Pogoda Waszymi oczami
Siedząc w altanie, patrzę na motyla, który przelatuje koło mnie i siada na pelargonii, która zawieszona jest w doniczce zaraz koło mojej głowy. Dziś mija już pięć lat jak wraz z żoną i synkiem, przylecieliśmy do Nuuk, stolicy Grenlandii. Pamiętam to jakby to było wczoraj.
Od kilku lat zacząłem się interesować kwestią globalnego ocieplenia klimatu. W jakimś stopniu ten fakt był związany z założeniem rodzinnej winnicy, co prawda małej - tylko 4 arowej, niemniej... Obecnie na Podkarpaciu, skąd pochodzę i wraz z rodziną mieszkam, powstaje coraz więcej winniczek i nawet prawdziwych winnic, szczególnie w okolicach Jasła, Krosna, Dębicy i Rzeszowa. W takim tempie za 50 lat będziemy mieli tutaj krajobraz Węgier czy Mołdawii, i to wszystko za sprawą postępującego ocieplenia klimatu.
Idąc tym tropem, czyli zmianami w środowisku i krajobrazie, spowodowanym przesuwaniem się stref klimatycznych, jako, że interesuje się szczególnie ocieplaniem się rejonów polarnych i biegunowych, pokusiłem się o się o napisanie poniższego tekstu - próby opisu jak może wyglądać Grenlandia za 50 lat, gdy przyjmiemy, że globalna temperatura wzrośnie do tego czasu o około 1°C, a w rejonach wysokich szerokości geograficznych o około 3°C. Dla Grenlandii i jej przyszłych mieszkańców to może optymistyczny scenariusz, ale dla innych...
Nuuk, 27 lipca 2063 roku
Siedząc w altanie, patrzę na motyla, który przelatuje koło mnie i siada na pelargonii, która zawieszona jest w doniczce zaraz koło mojej głowy. Dziś mija już pięć lat jak wraz z żoną i synkiem, przylecieliśmy do Nuuk, stolicy Grenlandii. Pamiętam to jakby to było wczoraj.
Do tamtego czasu prowadziliśmy gospodarstwo produkujące ekologiczną żywność w południowej Polsce. Jednak ponawiające się rok w rok susze i powodzie sprawiły, że stało się to bardzo trudne... Ostateczną przyczyną opuszczenia Polski było zniszczenie naszego gospodarstwa i większości upraw przez tornado 6 lat temu. Postanowiliśmy podjąć trudną decyzję i za pieniądze z polisy zdecydowaliśmy się przeprowadzić w nowe, bezpieczniejsze i bardziej "stabilne klimatycznie", jak to się teraz modnie mówi, miejsce.
Po przestudiowaniu kilku propozycji, m.in. Labradoru, zachodniej Alaski, Aleutów i Kamczatki wybór padł na Grenlandię. Nasza druga ojczyzna. Teraz, gdy czytam, że jeszcze 50 kilka lat temu miała ona zaledwie 60 tys. mieszkańców, a stolica Nuuk zaledwie 15 tys. to nie dowierzam tym danym. Obecnie Nuuk z liczbą ludności ponad 500 tys. jest najszybciej rozwijającym się miastem świata. Liczba jego mieszkańców rośnie rocznie o 40 tys., natomiast liczba imigrantów dla całej Grenlandii wynosi grubo ponad 100 tys. rocznie i z roku na rok rośnie. Pochodzą głównie z Europy, Ameryki Płn. i ... Chin, gdyż rząd Wyspy stara się prowadzić politykę imigracyjną na "modłę kanadyjską". Imigranci mają rodziny i dobre prace, pieniądze, jednak pragną zamieszkać w spokojnym miejscu, wolnym od huraganów, fal nieznośnych wielomiesięcznych upałów, susz, tornad, gradu i powodzi...I to właśnie ci ludzie, z pomysłami, umiejętnościami, talentami, zapałem do pracy są mocą sprawczą obecnego wielkiego sukcesu Grenlandii.
Oczywiście nie byłoby ich tutaj bez znacznego ocieplenia miejscowego klimatu - miejscami średniorocznie nawet powyżej 3°C w ciągu ostatnich 60 - 70 lat. Np. w Nuuk wzrosła ona z ok. - 1°C na początku obecnego wieku do pow. 2°C średniorocznie obecnie. Nie zdarzają się obecnie lata, gdzie średnia roczna spada poniżej 1,5°C. To pozwoliło na intensywny rozwój rolnictwa w całej południowo zachodniej części wyspy. Korzystam z tego także i ja, prowadząc, wraz z rodziną, ekologiczną farmę w okolicach Narsarsuaq na samym południu Grenlandii - u nas średnia roczna to już pow. 4,5°C. Mamy mnóstwo klientów, kupujących nasze wyroby - piekarnicze, mięsne i nabiałowe. Na początku wieku zaczęto uprawiać w tych okolicach jęczmień, następnie, żyto, aż w ostatnich latach zaczęła udawać się pszenica. Jednak większość z moich znajomych nie pracuje w rolnictwie, ale w usługach a także w przemyśle. Najszybciej obecnie rozwijającymi się gałęziami przemysłu Grenlandii to przemysł wyskokich technologii (biotechnologia, nanotechnologiczny), przetwórczy, wydobywczy i energetyka. Cofające się lodowce pozwoliły na poszukiwanie ropy naftowej, gazu, rud metali, i innych bogactw naturalnych - także i na pełnym morzu na północy Wyspy, gdyż tam od lat 40-ch lodu już nie ma - oczywiście w lecie. Obecnie szczególnie ropa naftowa jest w cenie, gdyż rabunkowa gospodarka z ubiegłego i początku obecnego wieku - znacznie podniosła jej ceny. Jak było można wtedy ją tak po prostu spalać... A teraz zaczyna jej brakować do wyrobu niezbędnych w codziennym życiu rzeczy. Echhh! Nigdy tego nie zrozumiem. Niektórzy ze znajomych pracują w energetyce - w ostatnich kilku dekadach Grenlandia stała się największym producentem energii elektrycznej na głowę i w pierwszej 10 na świece. Coraz więcej wody z topniejącego lądolodu napędza olbrzymie elektrownie wodne, które ostatnio sięgnęły łączną moc 45 GW. Energia wody wraz z energetyką wiatrową, która w ubiegłym roku osiągnęła 90 GW mocy, jest dźwignią do rozwoju gospodarki wyspy. 95 % energii jest eksportowane, a energia jest bardzo droga... A co roku stawiane są coraz to nowe wielkie morskie farmy wiatrowe w okolicach wyspy. Za pieniądze uzyskane z eksportu energii i częściowo produktów przemysłu przetwórczego, rząd stara się wspierać rozwój przemysłu wysokich technologii. Obecnie Grenlandia jest światowym liderem w branży informatycznej, notującym stały niedobór pracowników.
Ale po pracy trzeba też odpocząć. Część znajomych pracuje w turystyce. U ubiegłym roku przyjechało na Wyspę 4 mln turystów, spragnionych zimowego szaleństwa oraz zobaczenia znikającego w oczach lądolodu. Po upadku alpejskich kurortów w latach 40-tych i 50-tych to u nas powstały wielkie centra narciarstwa. Zjeżdża się do nas cała Europa i pół Ameryki. No i można jeździć przez cały, okrągły rok... Sam lubię jeździć np. w Kulusuk jednym z głównych kurortów narciarskich na Wyspie.
Osobiście nie lubię Nuuk czy Narsarsuaq, które ma już ponad 250 tys. mieszkańców i jest drugim co do wielkości miastem na Wyspie, po stolicy. Zamieniają się one powoli w miasta niczym nie różniące się od miast podobnej wielkości w Europie czy Ameryce. Wolę naszą farmę. W przyszłym roku, idąc za radą mojego sąsiada (pochodzącego z Ukrainy), posadzę drzewa owocowe i założę sad. On kilka lat temu założył i zasadził stare odmiany z Europy środkowej. W tamtym roku już owocowały i były bardzo smaczne. Takie jabłka to pamiętam z czasów dzieciństwa i z opowieści mojego dziadka - jak to kiedyś, na początku wieku było.
Ostatnio byłem u brata w Polsce. Tam znów była wiosenna wielka powódź, a teraz od miesiąca nie spadł deszcz, natomiast temperatura przekracza dzień w dzień 37°C. Dużo jego sąsiadów to obecnie Grecy i Włosi, którzy kupili tutaj swoje letnie domy i mówią, że się czują jak u siebie... kilkadziesiąt lat temu. Rzeczywiście, patrząc na pogodę to dziś w Rzymie 44°C w Atenach 46°C, a w Madrycie 48°C (i tak już od półtora miesiąca i jeszcze przynajmniej przez półtora) i nawet południowcom jest tam za gorąco. Natomiast brat zastanawia się nad przeniesieniem gdzieś na północ... Zapraszałem go do siebie. U mnie w altanie na Grenlandii przyjemne 25 stopni.
Andrzej Ożóg
Chcesz się podzielić swoim zdaniem na temat pogody? Napisz do nas: redakcja@twojapogoda.pl









Dodaj komentarz