Pozdrowienia z Grenlandii, rok 2063

01-11-2010, 00:01

Pozdrowienia z Grenlandii, rok 2063

Zobacz więcej w kategorii: Pogoda Waszymi oczami

Siedząc w altanie, patrzę na motyla, który przelatuje koło mnie i siada na pelargonii, która zawieszona jest w doniczce zaraz koło mojej głowy. Dziś mija już pięć lat jak wraz z żoną i synkiem, przylecieliśmy do Nuuk, stolicy Grenlandii. Pamiętam to jakby to było wczoraj.

Od kilku lat zacząłem się interesować kwestią globalnego ocieplenia klimatu. W jakimś stopniu ten fakt był związany z założeniem rodzinnej winnicy, co prawda małej - tylko 4 arowej, niemniej... Obecnie na Podkarpaciu, skąd pochodzę i wraz z rodziną mieszkam, powstaje coraz więcej winniczek i nawet prawdziwych winnic, szczególnie w okolicach Jasła, Krosna, Dębicy i Rzeszowa. W takim tempie za 50 lat będziemy mieli tutaj krajobraz Węgier czy Mołdawii, i to wszystko za sprawą postępującego ocieplenia klimatu.

Idąc tym tropem, czyli zmianami w środowisku i krajobrazie, spowodowanym przesuwaniem się stref klimatycznych, jako, że interesuje się szczególnie ocieplaniem się rejonów polarnych i biegunowych, pokusiłem się o się o napisanie poniższego tekstu - próby opisu jak może wyglądać Grenlandia za 50 lat, gdy przyjmiemy, że globalna temperatura wzrośnie do tego czasu o około 1°C, a w rejonach wysokich szerokości geograficznych o około 3°C. Dla Grenlandii i jej przyszłych mieszkańców to może optymistyczny scenariusz, ale dla innych...

Nuuk, 27 lipca 2063 roku

Siedząc w altanie, patrzę na motyla, który przelatuje koło mnie i siada na pelargonii, która zawieszona jest w doniczce zaraz koło mojej głowy. Dziś mija już pięć lat jak wraz z żoną i synkiem, przylecieliśmy do Nuuk, stolicy Grenlandii. Pamiętam to jakby to było wczoraj.

Do tamtego czasu prowadziliśmy gospodarstwo produkujące ekologiczną żywność w południowej Polsce. Jednak ponawiające się rok w rok susze i powodzie sprawiły, że stało się to bardzo trudne... Ostateczną przyczyną opuszczenia Polski było zniszczenie naszego gospodarstwa i większości upraw przez tornado 6 lat temu. Postanowiliśmy podjąć trudną decyzję i za pieniądze z polisy zdecydowaliśmy się przeprowadzić w nowe, bezpieczniejsze i bardziej "stabilne klimatycznie", jak to się teraz modnie mówi, miejsce.

Po przestudiowaniu kilku propozycji, m.in. Labradoru, zachodniej Alaski, Aleutów i  Kamczatki wybór padł na Grenlandię. Nasza druga ojczyzna. Teraz, gdy czytam, że jeszcze 50 kilka lat temu miała ona zaledwie 60 tys. mieszkańców, a stolica Nuuk zaledwie 15 tys. to nie dowierzam tym danym. Obecnie Nuuk z liczbą ludności ponad 500 tys. jest najszybciej rozwijającym się miastem świata. Liczba jego mieszkańców rośnie rocznie o 40 tys., natomiast liczba imigrantów dla całej Grenlandii wynosi grubo ponad 100 tys. rocznie i z roku na rok rośnie. Pochodzą głównie z Europy, Ameryki Płn. i ... Chin, gdyż rząd Wyspy stara się prowadzić politykę imigracyjną na "modłę kanadyjską". Imigranci mają rodziny i dobre prace, pieniądze, jednak pragną zamieszkać w spokojnym miejscu, wolnym od huraganów, fal nieznośnych wielomiesięcznych upałów, susz, tornad, gradu i powodzi...I to właśnie ci ludzie, z pomysłami, umiejętnościami, talentami, zapałem do pracy są mocą sprawczą obecnego wielkiego sukcesu Grenlandii.

Oczywiście nie byłoby ich tutaj bez znacznego ocieplenia miejscowego klimatu - miejscami średniorocznie nawet powyżej 3°C w ciągu ostatnich 60 - 70 lat. Np. w Nuuk wzrosła ona z ok. - 1°C na początku obecnego wieku do pow. 2°C średniorocznie obecnie. Nie zdarzają się obecnie lata, gdzie średnia roczna spada poniżej 1,5°C. To pozwoliło na intensywny rozwój rolnictwa w całej południowo zachodniej części wyspy. Korzystam z tego także i ja, prowadząc, wraz z rodziną, ekologiczną farmę w okolicach Narsarsuaq na samym południu Grenlandii - u nas średnia roczna to już pow. 4,5°C. Mamy mnóstwo klientów, kupujących nasze wyroby - piekarnicze, mięsne i nabiałowe. Na początku wieku zaczęto uprawiać w tych okolicach jęczmień, następnie, żyto, aż w ostatnich latach zaczęła udawać się pszenica. Jednak większość z moich znajomych nie pracuje w rolnictwie, ale w usługach a także w przemyśle. Najszybciej obecnie rozwijającymi się gałęziami przemysłu Grenlandii to przemysł wyskokich technologii (biotechnologia, nanotechnologiczny), przetwórczy, wydobywczy i energetyka. Cofające się lodowce pozwoliły na poszukiwanie ropy naftowej, gazu, rud metali, i innych bogactw naturalnych - także i na pełnym morzu na północy Wyspy, gdyż tam od lat 40-ch lodu już nie ma - oczywiście w lecie. Obecnie szczególnie ropa naftowa jest w cenie, gdyż rabunkowa gospodarka z ubiegłego i początku obecnego wieku - znacznie podniosła jej ceny. Jak było można wtedy ją tak po prostu spalać... A teraz zaczyna jej brakować do wyrobu niezbędnych w codziennym życiu rzeczy. Echhh!  Nigdy tego nie zrozumiem. Niektórzy ze znajomych pracują w energetyce - w ostatnich kilku dekadach Grenlandia stała się największym producentem energii elektrycznej na głowę i w pierwszej 10 na świece. Coraz więcej wody z topniejącego lądolodu napędza olbrzymie elektrownie wodne, które ostatnio sięgnęły łączną moc 45 GW. Energia wody wraz z energetyką wiatrową, która w ubiegłym roku osiągnęła 90 GW mocy, jest dźwignią do rozwoju gospodarki wyspy. 95 % energii jest eksportowane, a energia jest bardzo droga... A co roku stawiane są coraz to nowe wielkie morskie farmy wiatrowe w okolicach wyspy. Za pieniądze uzyskane z eksportu energii i częściowo produktów przemysłu przetwórczego, rząd stara się wspierać rozwój przemysłu wysokich technologii. Obecnie Grenlandia jest światowym liderem w branży informatycznej, notującym stały niedobór pracowników.

Ale po pracy trzeba też odpocząć. Część znajomych pracuje w turystyce. U ubiegłym roku przyjechało na Wyspę 4 mln turystów, spragnionych zimowego szaleństwa oraz zobaczenia znikającego w oczach lądolodu. Po upadku alpejskich kurortów w latach 40-tych i 50-tych to u nas powstały wielkie centra narciarstwa. Zjeżdża się do nas cała Europa i pół Ameryki. No i można jeździć przez cały, okrągły rok... Sam lubię jeździć np. w Kulusuk jednym z głównych kurortów narciarskich na Wyspie.

Osobiście nie lubię Nuuk czy Narsarsuaq, które ma już ponad 250 tys. mieszkańców i jest drugim co do wielkości miastem na Wyspie, po stolicy. Zamieniają się one powoli w miasta niczym nie różniące się od miast podobnej wielkości w Europie czy Ameryce. Wolę naszą farmę. W przyszłym roku, idąc za radą mojego sąsiada (pochodzącego z Ukrainy), posadzę drzewa owocowe i założę sad. On kilka lat temu założył i zasadził stare odmiany z Europy środkowej. W tamtym roku już owocowały i były bardzo smaczne. Takie jabłka to pamiętam z czasów dzieciństwa i z opowieści mojego dziadka - jak to kiedyś, na początku wieku było.

Ostatnio byłem u brata w Polsce. Tam znów była wiosenna wielka powódź, a teraz od miesiąca nie spadł deszcz, natomiast temperatura przekracza dzień w dzień 37°C. Dużo jego sąsiadów to obecnie Grecy i Włosi, którzy kupili tutaj swoje letnie domy i mówią, że się czują jak u siebie... kilkadziesiąt lat temu. Rzeczywiście, patrząc na pogodę to dziś w Rzymie 44°C w Atenach 46°C, a w Madrycie 48°C (i tak już od półtora miesiąca i jeszcze przynajmniej przez półtora) i nawet południowcom jest tam za gorąco. Natomiast brat zastanawia się nad przeniesieniem gdzieś na północ... Zapraszałem go do siebie. U mnie w altanie na Grenlandii przyjemne 25 stopni.

Andrzej Ożóg

Chcesz się podzielić swoim zdaniem na temat pogody? Napisz do nas: redakcja@twojapogoda.pl

zobacz więcej

Wiadomości

Złowieszcze chmury, które nas straszą

Złowieszcze chmury, które nas straszą

16-05-2012, 13:18

Niektóre chmury wyglądają jak baranki, urozmaicając tym samym krajobrazy. Są jednak obłoki, które potrafią nas wystraszyć. Właśnie takie zjawisko uwiecznił fotograf z amerykańskiego stanu Minnesota.
więcej
Zobacz, jak piorun uderza w samolot

Zobacz, jak piorun uderza w samolot

16-05-2012, 10:13

Pioruny uderzają w samoloty średnio raz na tysiąc godzin. Co się wtedy dzieje na pokładzie? Czy zawsze dochodzi do katastrofy lotniczej? Wyjaśnimy to na przykładzie zdarzenia, które miało miejsce w marcu nad Teksasem.
więcej
Na wschodzie leje, kiedy przestanie?

Na wschodzie leje, kiedy przestanie?

16-05-2012, 07:06

W większości regionów wschodniej Polski od wczorajszego popołudnia występują opady deszczu o charakterze ciągłym. Wśród najbardziej mokrych miast znajduje się Warszawa. Opady ustaną dopiero jutro.
więcej
Złamano kod dotyczący deszczu

Złamano kod dotyczący deszczu

16-05-2012, 04:33

Wszystko wokół nas jest zbiorem akcji i reakcji, które można określić odpowiednim wzorem matematycznym. Na tej właśnie podstawie naukowcom udało się złamać jeden z kodów natury, a mianowicie poznać wzór na deszcz.
więcej
Oto jak człowiek zazielenia pustynie

Oto jak człowiek zazielenia pustynie

15-05-2012, 13:16

Czy największe pustynie świata są skazane na wieczne opuszczenie? Nie, ponieważ technika idzie do przodu, więc pola uprawne możemy założyć dosłownie wszędzie, nawet tam, gdzie miesiącami nie pada deszcz.
więcej

Komentarze

Dodaj komentarz

Królowa śniegu | 2011-12-10, 22:56

Zima

Boże! Jakby tak miało być w przyszłości to bym chyba samobója strzeliła, dla mnie 30 stopni to męka, a co dopiero 37. Wtedy to na Antarktydę bym się wyprowadziła, może zostałoby trochę śniegu tam, bo zima to najpiękniejsza pora roku niedoceniana bardzo przez ludzi, ale nadejdzie taki czas, że wszyscy będą tęsknić za zimą ;)

Gustlik | 2011-08-30, 20:17

Ocieplenie

Szczerze mówiąc marzę o czyms takim, zeby w Polsce było dzien w dzień 37 st. Dla mnie to jeszcze znośna temperatura, a przynajmniiej szlag trafiłby wreszcie zimę i jesień.

Dariusz | 2010-11-14, 18:36

prawdziwy powód

Studiowałem ochronę środowiska przez 5 lat. Dochodzę do wniosku, że wpływ cywilizacyjny na klimat jest inny, niż się zdaje. Wystarczy popatrzeć na upadłe cywilizacje. Najpierw rozkwit w bujnie wyglądających stronach, porosłych lasem, a potem po wiekach rabunkowej działalności susze. Chodzi o bilans energetyczny lasu i terenu bezleśnego. Ogrzanie się klimatu ja wiążę z wylesieniami, które posuwają się wraz z człowiekiem sukcesywnie od tysięcy lat. Za 50 lat rejony, gdzie był lądolód nie będą pokryte lasem, bo człowiek wytnie wszystko i wszędzie, jeżeli nie spłonie. Czeka nas nieunikniony armagedon, będzie piekiełko.

Grzegorz Kruk | 2010-11-15, 18:55

Odp: prawdziwy powód

Co prawda nie studiowałem ochrony środowiska, lecz socjologię, to faktycznie zauważyłem, ze każda cywilizacja dochodziła do swego kresu z chwila nadwyrężenia zasobów naturalnych. Najlepszym przykładem, niech tutaj będzie upadek tajemniczej kultury Nazca, znanej z gigantycznych "obrazów" na pustynii Atacama. Wszystko wskazuje na to, że poprzez nadmierną irygację pól uprawnych Nazca doprowadzili do katastrofalnej suszy, która w ostatecznym rozrachunku doprowadziła do kresu tej wysoko rozwiniętej cywilizacji.

Grzegorz Kruk | 2010-11-15, 19:13

Odp: prawdziwy powód

Sprostowanie. Kultura Nazca mieszkała na terenie obecnego Peru na Płaskowyżu Nazca, a nie pustynii Atacama (Chile). "Jak udowodnili uczeni "linie z Nazca" nie są przypadkowe, ponieważ wskazują na duży zasób wiedzy astronomicznej i matematycznej kultury Nazca.

marcin wacnik | 2010-11-08, 15:20

Golfstrom

Jakiś czas temu czytałem, że ostatnie badania naukowców wskazują że duże zmiany klimatu niekoniecznie zachodzą na przestrzeni setek czy tysięcy lat ,lecz np. 10 (lat). Podobno dowodzą tego odczyty z odwiertów lodowych Grenlandii czy Antarktydy. Także teoretycznie jest możliwe że np. za 20 lat będziemy mieli klimat jak w 17 wieku. Przewidywanie jak będzie wyglądał klimat za 100 lat to zgadywanka. Na razie nie możemy przewidzieć co będzie za miesiąc, a co dopiero za 100 lat. Na klimat składa się taka masa czynników, że jego przewidywalność jest znikoma. Tak czy inaczej ciekawy artykuł. Pozdrawiam :)

Serafin | 2010-11-07, 17:36

Globalne ocieplenie=globalne otumanianie...

W 2063 jedynymi motylami na Grenlandii będą te w przedśmiertnych wizjach nierozważnych turystów ulegających hipotermii.Człowiek ma taki wpływ na klimat jak źdźbło trawy na całą łąkę.

pyton1990 | 2010-11-02, 16:19

korzyści z ocieplenia

10 miesięcy zimy to trochę przesada, ale powiedziałbym że 8 miesięcy w Polsce jest zimna, z krótkimi okresami ciepła, a 4 miesiące są w miarę ciepłe. Osobiście najbardziej by mi odpowiadał klimat śródziemnomorski z gorącymi i suchymi latami i łagodnymi, deszczowymi zimami, bez śniegu i mrozu. Niestety za dużo rzeczy mnie trzyma tutaj, no i za bardzo się przywiązałem do tego kraju, więc wolałbym żeby to ocieplenie przyszło do nas. Nie w takim stopniu, żeby palmy rosły, bo to zaburzyłoby równowagę w przyrodzie, ale 2-3 stopni cieplej to już czyniłoby nasz klimat całkiem przyjazny, pod warunkiem że nie nasilą się powodzie, tornada i huragany. A jeśli chodzi o ograniczanie Co2 w powietrzu to moim zdaniem te wszystkie konferencje i gadki o globalnym ociepleniu to mydlenie ludziom oczu i strata czasu. Należy dbać o środowisko, ograniczyć emisję gazów, przerzucić się na energetykę jądrową, sadzić nowe lasy, rozdawać prezerwatywy chińczykom i arabom żeby się nie mnożyli zbytnio (duży przyrost naturalny nadwyręża zasoby planety), ale nie kosztem gospodarki. Zamiast chrzanić i straszyć ludzi ciepłymi zimami, powinno się mówić o korzyściach płynących z rozwoju nowych technologii, bardziej przyjaznych środowisku.

kamila | 2010-11-02, 14:27

globalne oglupienie

chcialbym zeby w polsce co rku w lecie bylo 37 stopni,tylko spojrzcie jaka mielismy zime i jaka po lecie przyszla zima,bilans wyszedl na minus bo tylko w lecie bylo troche ciepla a tak to 10 miesiecy twra w polsce zima

Maciek | 2010-11-01, 23:47

golfsztrom

widocznie inteligentny masz małe pojęcia jak wpływa na klimat Europy golfsztrom. Ma on głównie wpływ na klimat Anglii, Norwegii i okolic. Na Europę środkową jeśli chodzi o temperaturę to już nie za bardzo. Tym bardziej jeśli chodzi o Włochy czy Grecje. Na dodatek jak kolega wyżej napisał ewentualne słabnięcie tego prądu nie potrwa chwilę, tylko raczej setki, tysiące lat, co przy obecnym tempie wzrostu temperatury zdecyodwanie tylko lekko zachamuje trend wzrostu ktory i tak sie utrzyma jesli do zaniku tego pradu dojdzie.

kastor | 2010-11-22, 23:26

Odp: golfsztrom

Kolega zajeżdża tu tanim mitem ocieplenia...ten wzrost temperatury...Jaki wzrost się pytam?Co upoważnia kolegę do tak śmiałych wniosków??Czyżby ten krótkotrwały trend...No i znikomy wpływ Golfsztromu na Europę Środkową...hehehe.Jaki ma wpływ to się dowiemy gdy zaniknie :)Bo tak naprawdę to o ewentualnych skutkach g. wiemy.

pyton1990 | 2010-11-01, 18:32

ocieplenie, inne spojrzenie

ja tam bym się cieszył, gdyby się klimat ocieplił, na tyle aby się u nas dawało uprawiać winorośl na szeroką skalę. Autora trochę poniosło, bo wątpliwe jest żeby Nuuk i Narsarsuaq rozrosły się tak bardzo w ciągu 50 lat, no i żeby klimat aż tak bardzo się ocieplił żeby możliwa była uprawa roli na szeroką skalę. Trzeba dodać, że obecnie średnia temperatura lipca na zachodnim wybrzeżu Grenlandii to jakieś 7-11 stopni. Załóżmy że klimat ociepliłby się o 3 stopnie, ale to i tak byłoby za mało aby na Grenlandii mogła się udawać pszenica czy jabłonie. Klimat tej wyspy upodobniłby się do Islandii czy Lofotów w Norwegii. To oznacza że rolnictwo miałoby na pewno lepsze warunki do rozwoju (już teraz jest możliwe, ale na niewielka skalę) i dawałoby się hodować owce czy bydło. W Polsce według założeń autora byłoby o mniejsze, załóżmy 2 stopnie więcej. Uważam że Polska stałaby się o wiele bardziej przyjaznym miejscem do życia pod względem klimatu, mniej śnieżne zimy (mniejszy problem z bezdomnymi, mniejsze zużycie energii, oszczędność w budownictwie, lepsze warunki do uprawy roli). Nareszcie choć trochę opłacałoby się jeździć nad Bałtyk na wakacje, bo jak na razie jest to lodowate morze, a pogoda do opalania bardzo niepewna). Na południu Europy to ocieplenie byłoby stosunkowo niewielkie i z pewnością by się nie przysłużyło mieszkańcom tego rejonu, choć wielkich szkód też nie powinno uczynić. Im bardziej na północ, tym większe zmiany klimatyczne. Szczerze mówiąc, to chciałbym żeby klimat ocieplił się do tego stopnie. Należy wspomnieć o tzw. ociepleniu holoceńskim (7000-3000 lat p.n.e.), kiedy temperatury w środkowej i północnej Europie były o 2-3 wyższe niż obecnie, a klimat był bardziej wilgotny. Wówczas sahara była zielona i nadawała się do wypasu bydła, a strefa lasów liściastych kończyła się na kole podbiegunowym. Był to okres intensywnego rozprzestrzeniania się rolnictwa i tworzenia się zalążków pierwszych cywilizacji. Inny przykład: w średniowieczu ocieplenie klimatu przyczyniło się do kolonizacji Islandii i Grenlandii przez wikingów, w Polsce uprawiano winorośl, melony i morele, a ludy zamieszkujące obszary nadbałtyckie przezywały swoja świetność. Podsumowując swoja wypowiedź: dlaczego do cholery straszycie nas globalnym ociepleniem? Jak można udowodnić wpływ człowieka na ocieplenie klimatu? Klimat posiada taka cechę, że podlega zmianom w czasie i wpływa na to wiele czynników naturalnym, a człowiek może mieć tylko w tym częściowy udział. Uważam, że naprawdę przesrane mielibyśmy, gdyby klimat się teraz ochładzał zamiast ocieplać. Chciałbym dożyć czasów, że przez kilka lat z rzędu w Polsce nie będę musiał oglądać białego syfu, który szpeci krajobraz i stanowi zmorę drogowców.

AndOzog | 2010-11-01, 22:02

Odp: ocieplenie, inne spojrzenie

Rzeczywiście w artykule przyjąłem nieco krótką perspektywę czasową i dość umiarkowaną prognozę wzrostu średniej temperatury. Niektóre szacunki i scenariusze IPCC mówią wzroście średniej globalnej temp. O nawet 6ºC, a rejonach polarnych znacznie więcej. Ja uważam takie scenariusze za dość mało prawdopodobne, dlatego też przyjąłem dosyć umiarkowany scenariusz firmowany przez IPCC (wzrost o ok. 1,1º C – 1,5º C do końca XXI wieku). Patrząc na obecne średnie temp. w okolicach np. Narsarsuaq, ich wzrost o ok. 3º C spowodowałby powstanie średnich rocznych nawet na poziomie na poziomie powyżej 6º C – czyli tyle co np. w naszych Suwałkach, a to już chyba wystarcza na uprawę pewnych odmian jabłek czy zbóż. Link do średniej temp. O okolicach Narsarsuaq data.giss.nasa.gov/cgi-bin/gistemp/gistemp_station.py?id=431043900003&data_set=1&num_neighbors=1 , a tu link do średniej w Suwałkach data.giss.nasa.gov/cgi-bin/gistemp/gistemp_station.py?id=635121950000&data_set=1&num_neighbors=1 , jakby nie było jakieś 3º-4º C dzieli te miejscowości w ostatnich latach, pozdrawiam wszystkich mieszkańców Suwałk  Link dla całej strony gdzie możesz sprawdzić średnie z całego świata data.giss.nasa.gov/gistemp/station_data/ Rzeczywiście, zgodzę się z Tobą, że pszenicy być może jeszcze by nie uprawiano na szeroką skalę (za długi okres z przymrozkami, za chłodne lato), ale przy dalszym wzroście średniej temp. do końca wieku z pewnością zaistniałaby taka możliwość (nie mówię tu o genetycznie modyfikowanej pszenicy, bardziej odpornej na warunki atmosferyczne i termiczne, która z pewnością do tego czasu powstanie). Oczywiście umiarkowany wzrost średniej temp. dla Polski, jak napisałeś w swoim poście, miałby pozytywny wpływ. Ale zaznaczam umiarkowany o ok. 1º C do 2º C. Większy wzrost temp. Powiedzmy o 3-4º C, według mnie, spowodowałby przewagę negatywnych skutków – intensyfikację skrajnych zjawisk pogodowych jak susze powodzie czy fale upałów, które pojawiają się u nas coraz częściej już dzisiaj. Posiadam małą winniczkę i oczywiście cieszyłbym się z cieplejszych okresów letnich oraz z bezśnieżnych i ciepłych zim. Odpadłoby ryzyko zniszczenia winnicy przez mróz - jednak pojawiłoby się nowe ryzyko zniszczenia jej przez zintensyfikowaną suszę, grad, czy wichurę. To fakt cieplej to lepiej – byleby nie za bardzo. Pozdrawiam

AndOzog | 2010-11-01, 16:27

Greenland

Powyższy tekst został napisany z perspektywy osoby mieszkającej w roku 2063 i przedstawia możliwy, a nie pewny scenariusz zmian klimatycznych na Ziemi. Nie twierdzę, że obecnie, w 2010 roku, Grecy i Hiszpanie wykupują domy na Podkarpaciu - stwierdziłem tylko, że z powodu ewentualnych zmian klimatu, taki proces może wystąpić w połowie obecnego wieku. Oczywiście obecnie z perspektywy Południowców Polska to zimny i wilgotny kraj, jednak możliwe jest, że się to w przyszłości zmieni. Jak stwierdził inteligentny16 możliwe jest osłabnięcie Golfsztromu, a co za tym idzie także Prądu Północnoatlantyckiego i Norweskiego – a przez to znaczne ochłodzenie większej części Europy. Osobiście uważam to za mało prawdopodobne - proces słabnięcia Golfsztromu trwałby kilkaset, a nawet kulka tysięcy lat, głównie za przyczyną zmiany zasolenia i gęstości wody w północnej części Atlantyku spowodowanego przez topnienie lądolodu Grenlandzkiego. Polecam stronkę: ocean.dmi.dk/satellite/index.uk.php gdzie można śledzić zmiany temperatury wody i jej anomalie, m.in. na północnym Atlantyku. Patrząc na tamte dane Golfsztrom jak na razie ma się całkiem dobrze – ba, jego moc nawet wzrasta (dodatnia anomalia tem. na poziomie 2 a nawet 3 stopni). Z Podkarpaciem nie jest chyba tak źle – jest co zobaczyć poza Bieszczadami i Soliną ;] Oczywiście, mógłbym napisać tekst o możliwym ochłodzeniu klimatu w Europie, a tym samym w Polsce. Napisałem jednak o ewentualnym ociepleniu i jego skutkach, gdyż uważam taki scenariusz za bardziej prawdopodobny, (choć nie za pewny). W żadnym razie nie uważam mojego tekstu za sianie ekopropagandy. Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji.

Grzegorz Kruk | 2010-11-01, 19:41

Odp: Greenland

Jako i patriota lokalny nigdy nie twierdziłem, ze nie mieszkamy w pięknym zakątku Polski. Niestety, muszę z przykrością stwierdzić, że po moich licznych wojażach zagranicznych nasz region Polski nie jest w ogóle rozpoznawalny na mapie Europy. ... Kraków, Oświęcim, ( Auschwitz), Wrocław, Gdańsk, Warszawa - to jedyne miejsca, które potrafią bez większego problemu wymienić obcokrajowcy. Problem nie polega na pewno na tym, że nasze lokalne władze nie potrafią skutecznie wypromować piękna naszego regionu na arenie międzynarodowej, ale i również wśród naszych rodaków. Na przykład, Łańcut, Przemyśl, Baranów Sandomierski - to przecież piękne i zabytkowe miasta, a ilu z Czytelników tam było i podziwiało ich piękno. Nie ma tutaj wystarczającego miejsca, ażeby wymienić wszystkie atrakcje turystyczne w naszym regionie.