Fakty i mity o ociepleniu

28-09-2009, 13:21

Fakty i mity o ociepleniu

Zobacz więcej w kategorii: Pogoda Waszymi oczami

Czy gdyby 800 tysięcy lat temu nie nastąpiło znaczne ocieplenie, to czy praczłowiek odważyłby się na największy wysiłek w dziejach ludzkości, opuszczenie domu rodzinnego na afrykańskich sawannach?

Bez udziału gazów cieplarnianych, w tym przede wszystkim pary wodnej, średnia temperatura na Ziemi wynosiłaby około minus 18 stopni (obecnie 14 stopni), czyli pojawiłaby się amplituda 32 stopni. Szacuje się, że w kriogenie (około 800-650 mln temu) gdy cała Ziemia została skuta lodem. Całkowite zamknięcie obiegu gazów cieplarnianych pod lodem spowodowało obniżenie średniej temperatury globu do poziomu minus 50 stopni. Który dodatkowo został wzmocniony przez efekt albedo pokrywy lodowej. O zbawiennym wpływie gazów cieplarnianych na ewolucję świadczą zmiany klimatyczne w kredzie (mezoik) i eocenie (kenozoik), kiedy temperatura była o 5-6 stopni (65-55 mln lat temu) wyższa niż obecnie. To wtedy prymat zaczęły stopniowo przejmować przodkowie ssaków i ptaków, rośliny, zaczęła się pojawiać bogata różnorodność roślinności, czyli jednym słowem nasz świat. Czy gdyby 800 tysięcy lat temu nie nastąpiło znaczne ocieplenie, to czy praczłowiek odważyłby się na największy wysiłek w dziejach ludzkości, opuszczenie domu rodzinnego na afrykańskich sawannach. Myślę, że to nie byłoby możliwe.

Czy byłoby możliwe powstanie znanej nam cywilizacji ludzkiej, kiedy to około 6-8 tysięcy lat temu, klimat na tyle był sprzyjający, że zaczęto uprawiać rolę, zakładać  miasta itp. Czy byłby wreszcie możliwy rozwój cywilizacji rzymskiej, którymi jesteśmy bezpośrednimi potomkami, gdyby  w czasach Chrystusa nie pojawiły się korzystne warunki do podboju świata. To dzięki temu, mamy nowoczesne prawo, administrację, otaczamy się dziełami sztuki itp. Czyżby przypadkiem jest rozwój państwowości polskiej w okresie tzw. średniowiecznego optimum klimatycznego (X-XIV wiek), kiedy na naszych terenach kwitło rolnictwo i handel. Ta krótka "wyliczanka" pokazuje, że ocieplenie klimatu jest zawsze błogosławieństwem dla ludzkości.

Dlaczego od roku 1999 obserwuje się stały spadek temperatury na naszym globie (dane z 1999 -2008), a IPCC nie informuje się o tym szeroko opinii publicznej.Niewygodne dane, czy obrona przed totalną kompromitacją. Skoro  wyznawcy GO są tak "wszechwiedzący" i przekonani o "wpływie cieplarnianym" CO 2), to dlaczego nie wyjaśnią pewnego fenomenu, związanego z CO 2, który kładzie się cieniem na TGO. Przecież około 550 milionów lat temu stężenie dwutlenku węgla było 23-krotnie niż w naszych czasach, a zdecydowana większość naszej planety była pokryta lodem. Czyżby  CO 2 jest na pewno efektywnym gazem cieplarnianym, bo jak pamiętam z zajęć z fizyki w LO, że takim gazem  jest  z całą pewnością metan, produkt rozkładu materii organicznej (ponad 20 krotnie większa akumulacja ciepła niż w przypadku sławetnego CO 2). w końcu CO2 to życiodajny gaz, niezmiernie ważny element  w procesie fotosyntezy, kluczowe ogniwo powstawania  materii białkowej. Trudno sobie wyobrazić życie organiczne bez udziału węgla, sami paleontolodzy podkreślają, że słynne eksplozje życia na Ziemi miały ścisły związek z wysokim stężeniem CO 2 (paleozoik i mezozoik).

Starałem się również uważać na zajęciach z geografii w LO (wspaniała pani profesor), i z tego co pamiętam o temperaturze na Ziemi decyduje przede wszystkim woda zawarta w dolnych partiach troposfery i oceanach, gdyby nie było wody na naszej planecie to zamiast średniej temperatury 14 stopni na naszej planecie, byłoby około -32 stopnie, nie wspominając już o gigantycznych amplitudach temperatury.  Brrr!! Ale zimno!!! Czyżby w takich ekstremalnych warunkach życie miało jakąkolwiek szansę na powstanie i rozwój..Nawet gimnazjaliści już to wiedzą, że woda ma ponad 20 krotną  zdolność pochłaniania ciepła z otoczenia w  porównaniu z  powietrzem atmosferycznym.Proste, podstawowe informacje, ale ludzie z niewiadomych względów przyjęli TGO jako jedyną prawdę objawioną.Nie mówi się o tym głośno, że Globalne Ocieplenie, to jedna wielka mistyfikacja, ponieważ pewne "proekologiczne" instytucje straciłyby olbrzymie dotacje, nie pisze się o   tym, bo pewne koncerny międzynarodowe straciłyby olbrzymie zyski, w związku z akcją "Globalne Ocieplenie". Czysta hipokryzja !!!

Grzegorz K.

Chcesz się podzielić swoim zdaniem na temat pogody? Napisz do nas: redakcja@twojapogoda.pl

zobacz więcej

Wiadomości

Złowieszcze chmury, które nas straszą

Złowieszcze chmury, które nas straszą

16-05-2012, 13:18

Niektóre chmury wyglądają jak baranki, urozmaicając tym samym krajobrazy. Są jednak obłoki, które potrafią nas wystraszyć. Właśnie takie zjawisko uwiecznił fotograf z amerykańskiego stanu Minnesota.
więcej
Zobacz, jak piorun uderza w samolot

Zobacz, jak piorun uderza w samolot

16-05-2012, 10:13

Pioruny uderzają w samoloty średnio raz na tysiąc godzin. Co się wtedy dzieje na pokładzie? Czy zawsze dochodzi do katastrofy lotniczej? Wyjaśnimy to na przykładzie zdarzenia, które miało miejsce w marcu nad Teksasem.
więcej
Na wschodzie leje, kiedy przestanie?

Na wschodzie leje, kiedy przestanie?

16-05-2012, 07:06

W większości regionów wschodniej Polski od wczorajszego popołudnia występują opady deszczu o charakterze ciągłym. Wśród najbardziej mokrych miast znajduje się Warszawa. Opady ustaną dopiero jutro.
więcej
Złamano kod dotyczący deszczu

Złamano kod dotyczący deszczu

16-05-2012, 04:33

Wszystko wokół nas jest zbiorem akcji i reakcji, które można określić odpowiednim wzorem matematycznym. Na tej właśnie podstawie naukowcom udało się złamać jeden z kodów natury, a mianowicie poznać wzór na deszcz.
więcej
Oto jak człowiek zazielenia pustynie

Oto jak człowiek zazielenia pustynie

15-05-2012, 13:16

Czy największe pustynie świata są skazane na wieczne opuszczenie? Nie, ponieważ technika idzie do przodu, więc pola uprawne możemy założyć dosłownie wszędzie, nawet tam, gdzie miesiącami nie pada deszcz.
więcej

Komentarze

Dodaj komentarz

A.Baranski | 2011-12-29, 21:55

Ocieplenie

Posadziłem winnicę i modlę się o ocieplenie Winnice w Polsce były 600-1000 lat temu na co wskazują nazwy miejscowości Winogrady Winnica itp Było wtedy cieplej anie było przemysłu

Gustlik | 2011-07-06, 00:42

Ocieplenie

Święte słowa, Grzesiu. Dowodem są coraz mroźniejsze zimy w ciągu ostatnich kilku lat i coraz chłodniejsze lata - coraz częściej latem mamy takie anomalia pogodowe, jak te z ostatnich dni. Tylko IPCC jakoś tego nie zauważa. Pozdrawiam.

Grzegorz Kruk | 2010-10-19, 16:22

Do Andrzeja

Wczoraj napisałem komentarz, który z niewiadomych względów nie został wyświetlony na łamach foru. Odwołałem się w nim do wyników badań rdzeni lodowych Antarktydy z ostatnich 400 tysięcy lat. Analiza rdzeni lodowych wykazała, że co najmniej kilka razy ( prawdpodobnie 4 razy) stężenie CO2 było porównywalne lub wyższe od obecnego stężenia. Z oczywistych względów trudno jest tutaj mówić o działalności człowieka, gdyż niejako nasz gatunek jeszcze wtedy nie istniał. Pewną odpowiedzią na zmiany klmatyczne w przeciagu tej epoki są prace Milinkovica ( tzw. Cykl Milinkovica), który w jednznaczny sposób uwidaccznia związek pomiezy panującym klimatem na Ziemi a zmianą jej precesji, ekliptyki i kształtu orbity. Nietrudno zauwazyć, że są to czynniki, na które nawet i obecnie ludzka cywilizacja nie ma najmniejszego wpływu. W tym komentarzu również opisałem przypadek paleoceńskiego- eoceńskiego ocieplenia, (65 -55 mln lat temu), kiedy to stężenie CO2 przekraczało ponad 1000 ppm, gdzie z oczywistych względów nie można mówić o wpływie ludzkość na zmiany stężenia CO2. Wracając już do czasów nam bardziej współczesnych, to należy zauważyć, że w optimum kilmatycznym sprzed 8-6 tys. lat temu średnie temperatury wzrosły o około 10-12 stopni w przeciągu zaledwie kilkuset lat, a same stężenie CO 2 również było wyższe od obecnego. Podobnie jak w poprzednich przypadkach trudno jest tutaj zauważyć chociaż minimalny wpływ na zmiany klimatyczne.Jak słusznie zauważyłeś stężenie CO 2 przez stulecia pozostawało na mniej więcej tym samym poziomie 200-300 ppm, to jak w takim razie wytłumaczyć fenomen średniowiecznego optimum kilmatycznego ( X-XVI w), kiedy to średnie temperatury były wyższe o 1-2 stopnie od obecnej temperatury. Mimo iż, stężenie Co2 pozostawało na poziomie około 300 ppm, to jednak nie przeszkodziło to pojawieniu się małej epoki lodowcowej w XVII wieku, ktora de facto z pewnymi przerwami trwała aż do początków XIX wieku. Wracając do średniowiecznego optium klimatycznego, według najnowszych badań dwutlenek węgla nie miał praktycznie żadnego wpływu na fazę ocieplenia na półkuli północnej, lecz zmiana kierunku Prądu Zatokowego z północno wschodniego na pólnocny. To właśnie dzięki temu szczęśliwemu zbiegowi okoliczności klimat Grenlandii był na tyle sprzyjający, że stał się środowiskiem życia dla ludów skandynawskich. Czy Grenlandia była wtedy mityczną "zieloną wyspą". Całkiem możliwe, skoro analogiczną sytuację mieliśmy w trakcie ostatniej zimy. Jednak byłbym bardzo ostrożny w stwierdzeniu, że napływ cieplejszych mas wodnych do obszaru arktycznego pociągnął za sobą ostatnio ostrą i śnieżną zimą na samym kontynencie europejskim, czy jak wolisz w średnich szerokościach geograficznych Europy,. Jeszcze byłbym bardziej ostrożny w wysuwaniu śmiałych hipotez, jakoby to prądy morskie przestały opływać średnie szerokości. bo w chili obecnej nie ma na to nawet najmniejszych dowodów naukowych. Muszę przyznac się, że przeraża mnie perspektywa " siarkowodorowej planety", tylko, że ani ja, ani Ty na pewno już nie doczekamy tych czasów. Niestety jest to całkiem realny scenariusz,, jeżeli w dalszym ciągu nie będzimy szanować naszego środowiska naturalnego. Jak pewnie wiesz, nic w przyrodzie nie pozostaje w próżni: każda nisza ekologiczna zostanie zajęta przez organizmy, które potrafią się dostosować się do panujących warunków. Skoro zanikną organizmy tlenowe, to na pewno na ich miejscu pojawią sie organizmy beztlenowe. Pozdrawiam :-)

Grzegorz kruk | 2010-10-20, 13:34

Uzupełnienie

Jeżli chodzi o Grenlandię, to tutaj uważam, że największy wpływ na sezon zimowy 2009/2010 w tym rejonie miał ujemny indeks NAO, albowiem po wschodniej strony Atlantyku napływało zimne, arktyczne powietrze (wyże), zaś po zachodniej - cieplejsze, pozdzwrotnikowe (niże). Dlatego też, przy jednoczesnej blokadzie strefowej za sprawą wyżów rosyjskich, w Europie odnotowaliśmy najbardziej mrożną i śnieżną zimą od conajmniej 200 5 roku. Jednym slowem , nie dostrzegam tutaj zmiany kierunku i natężenia energii Prądu Zatokowego, bo jest to proces cykliczny, mieszczący się w ramach statystycznych.

Grzegorz Kruk | 2010-10-19, 15:08

Do Andrzeja

Nie będę oceniał obiektywizmu portalu "Klimat na Ziemi", "Doskonale szare" bowiem każdy fakt można nagiąć do swojej teorii. Gwoli sprawiedliwości mogą to robić z powodzeniem zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy TGO. W przedostatnim komentarzu (2010 - 10-19, 11:29) zaznaczyłem wyrażnie, że równowaga w obiegu CO2 może zostac zakłócona, o ile w dalszym ciągu będzie zachodzić degradacja lasów (wycinka itp.) na naszej planecie. Tutaj na pewno muszę się z Tobą zgodzić, bo sprawy ochrony środowiska naprawdę są mi bliskie. Z redaktorskiego obowiązku muszę tutaj jeszcze wspomnieć, o zanieczyszczaniach wód lądowych (rzeki , jeziora itp), morskich i oceanicznych. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie ma najmniejszej wątpliwości, że ostatnie wydarzenia w Zatoce Meksykańskiej wpłynęły bardzo negatywnie na stan populacji organizmów wodnych i lądowych, oraz na to jest przedmiotem naszej dyskusji -obieg CO2 w wodach morskich i oceniacznych . W tej kwestii nie mam żadnych obiekcji i jedynie ubolewam nad tym , że po raz kolejny afera będzie "zamieciona pod dywan". Marne kilkadziesiąt mld dolarów na przeciwko niepowetowanych szkód ekologicznych i ekonomicznych - "obłędna" suma! Tylko panowie w nienagannie skrojonych garniturach nie chcą uzmysłowić sobie jednego oczywistego faktu, że Matka Natura nie bierze łapówek. Po prostu stało się i już nie ma odwrotu! W pewnym sensie sam sobie odpowiedziałeś na pytanie:świat roślinny -lądowy i fitoplankton nie jest w stanie "przerobić" już dodatkowych porcji CO2, gdyż nasza bezmyślna działalność gospodarcza bez najmniejszych skrupułów niszczy zasoby naturalne. Innymi słowy problem nie tkwi w globalnym ociepleniu, lecz daleko posuniętej degradacji środowiska naturalnego. Nie ulega najmniejszej wątpliowości, że problem zmian klimatycznych, który pojawił się na przestrzeni ostatnich dziesiącioleci jest w prostej lini powiązany z rabunkową działalnością człowieka. Nie wiem, gdzie mieszkasz i skąd pochodzisz, ale "marsjański widok" chyba nikogo nie napawa optymizmem. Jako biologowi z zamiłowania są oczywiście znane mi fakty, że w reakcji chemicznej CO2 z wodą powstaje kwas węglowy, który zmienia odczyn PH wody z obojętnego na kwaśny. Rzeczywiście, zdecydowana większość organizmów morskich toleruje odczyn obojetny wody, prócz pewnej grupy organizmów żyjących wokół kominów geotermalnych, wulkanów oceanicznych itp. Do chwili obecnej wielu naukowców zadaje sobie kardynalne pytanie, które brzmi: Czy obecne zmiany w populacji fitoplanktonu są spowodowane przez stopniową zmiana odczynu wody poprzez działalność naturalną (wybuchy wulkanów podwodnych, kominy geotermalne), czy też zanieczyszczenia pochodzenia ludzkiego. Jak do tej pory nikt nie udzielił wyczerpującej odpowiedzi., gdyż okazało się, że jest to proces bardzo złożony, nie dający się wyjaśnić w krótkiej perspektywie czasowej. Jednak jedno jest pewne, że fitoplankton i inne organizmy morskie są bardzo wrażliwe na wszelakie zmiany ich środowiska życia, które na pewno odbiją się "czkawką" na powierzchni ziemi. P.S.Mam do Ciebie pewną prośbę. Nie znoszę do bólu oficjalności, dlatego nie tytułuj mnie per "Grzegorz Kruk", lecz po prostu: Grzegorz, Grzesiek . Pozdrawiam serdecznie :-)

Grzegorz Kruk | 2010-10-19, 00:42

Do Andrzej

do Andrzej. Nie pomyliłem się, bo przecież nie podałem żadnych wielkości statystycznych. Podałem tylko anegdotę, związaną z erupcją wulkanu na Islandii, ale sam nawet nie wiem czy jest ona prawdziwa. Myślisz , ze od czasu do czasu nie zaglądam na blog " Doskonale szare" lub "Klimat dla Ziemi". Błąd. Muszę przyznać, że tak wyrafinowanego poziomu erystyki, to nawet sam zazdroszczę Autorom. Przyjmijmy, że wszystkie wulkany na świecie "produkują" rocznie około 300 mln ton CO2, co odpowiada rocznej "produkcji " CO2 przez polski przemysł i transport. Rzeczywiście, śmieszna ilość, skoro światowa "produkcja" CO2 wynosi podobno 28-31 mld ton rocznie, czyli około 16 procent całkowitej produkcji CO2 ( około 180 mld ton). Ale nie to jest najważniejsze. Dlaczego jedni autorzy (prof. Z. Jaworowski) podają, że człowiek "dostarcza do atmosfery tylko około 8 mld ton CO2 (4,4%), a ekolodzy i propagatorzy GO - około 30 mld ton (około 16%). Kilkukrotna różnica - błąd metodologiczny czy też celowa manipulacja faktami?

Andrzej | 2010-10-19, 11:29

Odp: Do Andrzej

Na stronie na która się powołuję (sądzę, że jest obiektywna i nie manipuluje faktami) podawana jest informacja, że człowiek jest odpowiedzialny za emisje nie 16%, nie nawet 4.4%, a zaledwie 3% emitowanego na Ziemi CO2. Problem w tym właśnie, że ta emisja nie jest zrównoważona w obiegu CO2 na naszej planecie - plankton i rośliny nie potrafią zagospodarować tych dodatkowych ilości dwutlenku węgla, więc odkłada się on w atmosferze. Można się zresztą spodziewać, że działalność człowieka jeszcze ograniczy możliwości przyrody w zakresie przetwarzania CO2 (wypalanie i wycinka lasów, wzrost kwasowości oceanów w wyniku wyższego stężenia kwasu węglowego - rozpuszczonego w wodzie dwutlenku węgla, a kwaśniejsze oceany mogą zmiejszyć ilość planktonu). Stąd właśnie obserwowany wzrost ilości CO2 od początku epoki industrialnej. Sądzę, że są to bezstronne fakty, o które nie ma się co spierać, tylko należy je uznać. A wyssane z palca dane, że wulkan emituje tyle CO2, co ludzkość przez 90 lat, są właśnie manipulacjami.

Andrzej | 2010-10-18, 12:05

do Grzegorz Kruk

Jeszcze @ Grzegorz Kruk Apropos tego wulkanu - chyba pomyliły ci się rzędy wielkości... "...obwiniane o emisję CO2 wulkany nie zasługują na tę reputację. Wulkany wyrzucają do atmosfery około 150 razy mniej CO2 niż ludzie. Inaczej mówiąc, 20 milionów samochodów (jakimi dysponuje ludzkość) wysyła do atmosfery w ciągu roku tyle samo CO2 co wszystkie wulkany świata." - można o tym przeczytać np tutaj: klimatdlaziemi.pl/index.php?lng=pl&id=174&idi=162 Polecam też ten artykuł: klimatdlaziemi.pl/index.php?id=171&lng=pl - są tu przedstawione manipulacje zarówno przeciwników jak i zwolenników teorii globalnego ocieplenia spowodowanego przez człowieka.

tobi | 2010-10-11, 18:36

khm

Czemu akurat miliardy lat temu a może tak ładnie po bibilijnemu 6000lat temu? bądź jak kto woli według masońskiego kalendarza czerpiącego ispirację z bibli który datuje dziś sobie 6010rok. Wielka masoneria wierzy w biblie ale dla ludzi ma wierzenie że to są miliardy lat wpuszczają to od szkół aż po każde większe media. Argumenty po ewolucji jak i kreacjonizmie bedą podobne - polegające głównie na wierze lecz logika i sens stoi po kreacjoniźmie może tak grzecznie by artykuły zaczynać w 2 wersjach być może 6tyś lat temu lub x miliard temu bla bla bla... skoro ewolucja jest teoria powinno być to zaznaczane

Grzegorz Kruk (Grzegorz K.) | 2010-10-11, 23:09

Odp: khm

Nie wiem do czego zmierzasz, ale już od dawna starano się dokonać mariażu ewolucjonizmu z kreacjonizmem ( o ile dobrze pamiętam ten kierunek jest reprezentowany między innymi przez tzw. Teorię Inteligentnego Projektu. W tej teorii kładzie się nacisk na fakt, że ewolucja nie jest procesem przypadkowym , lecz celowym - kontrolowanym przez siłę wyższą. Z oczywistych względów takie stwierdzenie pozostaje w sprzeczności z głównymi założeniami szkoły darwinowskiej, w której na każdym kroku podkreśla się, ze głównym motorem ewolucji jest adaptacja świata żywego do panujących warunków zewnętrznych ( tzw. zmienność otoczenia) oraz dobór naturalny w obrębie gatunku (selekcja optymalnego zestawu genów w trakcie mutacji kodu genetycznego). Jako potwierdzenie moich słów, przytoczę fakt, że czołowy "wyznawca" ewolucjonizmu Richard Dawkins w swojej słynnej już książce "Samolubne geny" , napisał że w interesie każdego gatunku jest przekazywanie optymalnego zestawu genów. Jest proces złożony i długotrwały , dopuszczający formy pośrednie pomiędzy określonymi gatunkami. Jeżeli do dalszych rozważań przyjmiemy tezę, że nasz Wszechświat powstał w trakcie Wielkiego Wybuchu (13, 8 mld lat temu), to należy zapytać ewolucjonistów i kreacjonistów, dlaczego niektóre stałe kosmologiczne zaprzeczają powstaniu inteligentnego życia, a w najlepszym przypadku określają prawdopodobieństwo powstania takiego życia na tak znikome, że wręcz jest równe zeru. I tutaj się pojawia pewien problem naukowy. Próba wyjaśnienia tego problemu jest związana z tzw. zasadą antropiczną. Zasada antropiczna zakłada, że niebywały zbieg pewnych parametrów fizycznych,np. grawitacja, określone cechy macierzystej gwiazdy, lokalizacja planety i cały wachlarz innych czynników pozwolił na powstanie organizmów żywych, które na wskutek różnych zmian ewolucyjnych stawały się coraz bardziej złożone, doprowadzając do powstania gatunku homo sapiens). O ile Teoria Inteligentrnego Projektu dopuszcza myśl istnienia siły wyższej - Boga- Stwórcy, to już zasada antropiczna nie określa konieczność istnienia Boskiej Istoty. Przyznam się do tego, że nigdy nie byłem całkowitym zwolennikiem ewolucjonizmu, gdyż zawsze tej teorii brakowało "kropki nad i" jednoznacznych argumentów na poparcie swoich tez.(np. terori koacerwatów) Niechaj za przykład posłuży tutaj znany eksperyment Millera, który miał udowodnić, że mieszaniana gazów wczesnej atmosfery (około 3,5 mld lat temu), wyładowania elektryczne itp., miały doprowadzić do samorzutnego powstania żywych form. Jak wszyscy Czytelnicy pamiętają, termu młodemu naukowcowi udało się jedynie "wyprodukować" najprostsze aminokwasy, które jak powszechnie wiadomo tworzą białka. Eksperyment ten powtarzano wielokrotnie w laboratoriach na całym świecie, ale nigdy nikomu nie udało się stworzyć organizmu biologicznego. Oznacza to, że życie niekoniecznie musi być powszechnym zjawiskiem we Wszechświecie. No i cóż z tego, że obecnie potrafimy modyfikować kod genetyczny, produkować syntetyczne białka, skoro nadal nie potrafimy stworzyć od samych podstaw nawet najprostszych organizmów jednokomórkowych, a ponoć posiadamy bardzo zaawansowaną technologię. Z tego punktu widzenia jest dla mnie obojętne, czy nasz świat postał około 4,5 mld lat temu, czy też zaledwie 6000, bo i tak nie zmienia to faktu, że gdyby nie było sprzyjających okoliczności ( w tym i oczywiście klimatycznych), to i tak człowiek nigdy nie pojawiłby się na Ziemi. Co do jednego nie mogę się z Tobą zgodzić, zarówno wiara w Boga jak i naukę nie pozostają ze sobą w sprzeczności, a wręcz w niektórych przypadakch uzupełniają się. A to już inna historia. Serdecznie pozdrawiam;-)

Grzedgorz Kruk (Grzegorz K.) | 2010-10-11, 13:03

Post scriputm do Nikona

Do Nikon. Masz okazję wykazać się tutaj zdobytą wiedzą i refleksjami, a nie propagowac frazesologię stosowaną. Chętnie zapraszam do dyskusji, bo w innym przypadku nie będę prowadził z Tobą polemiki. Nie potrzebuję wysłuchiwać pod swoim adresem epitetów ad personam, skoro nie masz nic innego ze swej strony do zaproponowania. Pozdrawiam :-)

Grzegorz Kruk (Grzegorz K.) | 2010-10-10, 23:44

Post scriptum do Andrzeja

Andrzej. Mógłbym tutaj jeszcze wspomnieć o jednym ważnym źródle CO2 w atmosferze, a mianowicie skałach wapiennych tj. margle , kreda, trawertyn itp , które zawierają w swojej strukturze chemicznej węglan wapnia. Wracając do głównego wątku, w naukach przyrodniczych nie istnieje pojęcie nadwyżki energii, o czy jednoznacznie mówi jedna z głównych zasad termochemicznych: " Podczas tworzenia się dowolnego związku chemicznego, zostaje wydzielona (pochłonięta) dokładnie taka sama ilość energii, jaka została pochłonięta (wydzielona) podczas jego rozkładu na składniki wyjściowe". Jezęli przyjmiemy, ze obieg CO2 na nszej planecie jest układem zamkniętym , to wtedy kluczowa dla naszych dalszych rozwazań jest zasada zachowania masy, która jednoznacznie wskazuje, że "Ogólna masa produktów powstających w dowolnej reakcji chemicznej jest równa masie substratów wziętych do reakcji, czyli innymi słowy masa układu zamkniętego, w którym przebiega reakcja chemiczna pozostaje stała".

Andrzej | 2010-10-18, 11:24

Odp: Post scriptum do Andrzeja

do Grzegorz Kruk Ja nie mówię o żadnej nadwyżce energii. Mówię o co2 produkowanym przez człowieka. Zgodne ze wszystkimi prawami fizyki jest to, że jak spalimy węgiel, powstanie dwutlenek węgla, czy temu też zaprzeczysz. Na naszej planecie jest ograniczona ilość roślin i planktonu w oceanach - które mogą ten dwutlenek węgla z powrotem rozłożyć w wyniku fotosyntezy na węgiel (uwięziony w cukrach produkowanych przez rośliny) i tlen, wypuszczany ponownie do atmosfery. Gdy ilość co2 w atmosferze jest większa niż zdolność żywych organizmów do zagospodarowania go, nadwyżka pozostaje w atmosferze. Nie jest to nic odkrywczego, bo wszystkie teorie dotyczące globalnego ocieplenia mówią o takim właśnie mechanizmie. Zgadza się to zresztą z obserwacjami - bo ilość co2 od początku industrializacji rośnie i to szybko - jak nigdy dotąd w historii Ziemi (obecnie skok o 10-15 jednostek na dekadę). Wcześniej tak duże zmiany stężenia co2 miały miejsce w czasie setek, tysięcy czy nawet dziesiątek tysięcy lat. Dziś dzieje się to z roku na rok. Szacuje się, że już za parę dziesięcioleci ilość co2 w atmosferze może wynieść 500 jednostek - obecnie dochodzimy do 400. Według badań rdzeni lodu z uwięzionymi bąbelkami powietrze wydobytych na Antarktydzie jest to ilość największa od co najmniej 800 tysięcy lat. Wcześniej ilość co2 oscylowała w granicach 200-320 jednostek. W erze preindustrialnej wynosiła 240. Trudno inaczej niż działalnością człowieka wytłumaczyć wzrost do prawie 400 jednostek obecnie i obserwowany dalszy ciągły wzrost ilości tego gazu w atmosferze. Takie fakty powodują u wielu ludzi dysonans poznawczy, który starają się usunąć nie przyjmując tego wszystkiego do wiadomości i wynajdując jakieś tłumaczenia mające podważyć teorię globalnego ocieplenia spowodowanego przez człowieka...

Grzegorz Kruk | 2010-10-19, 11:29

Odp: Post scriptum do Andrzeja

Do @Andrzej. Jest to, mówiąc językiem klasyka"oczywista oczywistość, że źródłem CO2 pochodzenia organicznego są procesy spalania i rozkładu, więc nie będę dalej tego wątku rozwijał. W końcu z codziennego życia chyba każdy zna proces fermentacji ( np. proces powstawania wina), kiedy to pod wpływem oddziaływania bakterii fermentacyjnych zostaje wydzielony Co2 (. W dalszej kolejności zakładasz, że dlatego stężenie Co2 gwałtownie rośnie, gdyż możliwości asymilacji CO2 przez rośliny i fitoplankton są ograniczone. Trzeba zaznaczyć, że istnieje pewna zasada, znana wszystkim botanikom, a mianowicie: większe stężenie CO2 w atmosferze pobudza rośliny do intensyfikacji procesów życiowych . Mogę zgodzić się z Tobą, że równowaga może zostać zachwiana, jeżeli w dalszym ciągu będzie prowadzona tak eskpansywna wycinka lasów we wszystkich szerokościach geograficznych, ale chyba to już nie jest tylko problem globalnegoocieplenia, ale przede wszystkim ochrony środowiska . Niestety, w ten sposób ginie bezpowrotnie wiele gatunków roślin i zwierząt.

Grzegorz Kruk (Grzegorz K.) | 2010-10-10, 20:50

Sprostowanie

Sprostowanie. Oczywiście chodzi o aktywność słoneczną, anie społeczną. No cóż, z wykształcenia jestem socjologiem :-)