28-09-2009, 13:12
Jak w filmie katastroficznym
Zobacz więcej w kategorii: Pogoda Waszymi oczami
Pamiętam dokładnie dzień 5 lipca 2008 roku. Wtedy to nad naszym krajem przetoczyła się fala burz. W moim regionie, czyli w województwie warmińsko-mazurskim, burze zaczęły się około 10:20.
Pamiętam dokładnie dzień 5 lipca 2008 roku. Wtedy to nad naszym krajem przetoczyła się fala burz. W moim regionie, czyli w województwie warmińsko-mazurskim, burze zaczęły się około 10:20. Wtedy to rozpoczęła się pierwsza burza, która trwała około godziny. Następnie była chwila przerwy, próbowałam włączyć komputer, jednak zrezygnowałam, gdyż znów nadchodziła burzowa chmura, zaczynało grzmieć. Ta burza była trochę dłuższa od poprzedniej. Następnie, tak co około pół godziny, pojawiały się kolejne burze. Ostatnia burza rozpoczęła się około godziny 20:00. To była najdłuższa burza, trwała około 2 godzin, przynajmniej tak zapamiętałam ten dzień.
Kolejnym dniem był dzień wczorajszy, czyli 3 września 2009 roku. Dzień zapowiadał się słonecznie i ciepło. Jednak, po południu zaczęło robić się parno. Jednak nie sądziłam, że pojawi się burza. Zjawisko było dość nagłe. Burza zaczęła się po 19:00. Zaczęło grzmieć, więc wyszłam na dwór, aby popatrzeć na błyskawice. Deszcz dość szybko zaczął padać. Niebo w szybkim tempie pociemniało. chmury szybko płynęły, wiatr był dość mocny. Może w porywach osiągał nawet do 60 km/h. Gdy burza rozpoczęła się na dobre padał gruby i intensywny deszcz, błyskawice przeszywały niebo dość często, w niektórych momentach nawet do kilku razy na minutę. Pioruny rozświetlały niebo, było tak jasno jak w dzień. Natomiast grzmoty były głośne. Wszystko wskazywało na to, iż były dwie chmury burzowe.
Dlaczego więc porównuję te dni do filmów katastroficznych? Ponieważ, te zjawiska pojawiają się coraz częściej i są coraz bardziej gwałtowne. Podczas przebiegu niektórych z nich giną ludzie, występują tornada (w Polsce nazywane trąbami powietrznymi). Od lat pasjonuję się zjawiskami atmosferycznymi, jednak trochę martwi mnie fakt, że dość rzadko na terenie mojego miejsca zamieszkania mają miejsce burze. Tak jak w filmach katastroficznych i ja mam swoją teorię na ten temat. Uważam, że to skutek globalnego ocieplenia. Jak większość z nas za pewne zauważyła, gwałtowniejsze zjawiska są rejestrowane w okolicach dużych miast, czyli ośrodków z których najwięcej emituje szkodliwych gazów i pyłów do atmosfery. Stąd też uważam, że to nie woda przyciąga chmury burzowe, jak niegdyś mówiono, a właśnie te ośrodki miejskie. Aby, zminimalizować skutki tych błędów, należy zmniejszyć emisję tych gazów. Może wtedy, chociaż część świata nie będzie terroryzowana przez kataklizmy.
Ola, 17 lat
Pasłęk, Warmińsko-Mazurskie








Dodaj komentarz