28-09-2009, 12:00
Postępujące zmiany klimatyczne w Polsce
Zobacz więcej w kategorii: Pogoda Waszymi oczami
Mieszkam na Dolnym Śląsku. Od 20 lat wg mnie w Polsce już nastąpiło znaczne ocieplenie klimatu. W latach 80-tych XX wieku, gdy jeszcze chodziłem do szkoły, 1 września - na rozpoczęcie roku szkolnego trzeba było już zakładać kurtkę, pierwsze oznaki jesieni były już około połowy sierpnia, a teraz przez cały wrzesień często można chodzić jeszcze w letnim stroju, temperatury coraz częściej dochodzą nawet do 30 stopni.
Mieszkam na Dolnym Śląsku. Od 20 lat wg mnie w Polsce już nastąpiło znaczne ocieplenie klimatu. W latach 80-tych XX wieku, gdy jeszcze chodziłem do szkoły, 1 września - na rozpoczęcie roku szkolnego trzeba było już zakładać kurtkę, pierwsze oznaki jesieni były już około połowy sierpnia, a teraz przez cały wrzesień często można chodzić jeszcze w letnim stroju, temperatury coraz częściej dochodzą nawet do 30 stopni. Co do zim,
zazwyczaj od około 15 listopada do końca lutego oglądało się wtedy białe krajobrazy, temperatury sięgające minus 15 stopni w dzień i minus 20 stopni w nocy w takich miesiącach jak grudzień styczeń i luty nie były niczym nadzwyczajnym, sam pamiętam zimę 1984/85, kiedy temperatury spadały nocą nawet do minus 30 stopni. Dzisiaj minus 20 stopni to już sensacja, zdarzająca się coraz rzadziej. Od końca lat 80-tych obserwuję coraz łagodniejsze zimy i coraz cieplejsze lata. A ostatnia zima była po prostu mieszanką jesieni z akcentami wiosny, tak ciepłej zimy nie pamiętam. W grudniu temperatury przekraczały nawet plus 10 stopni, w Wigilię pogoda przypominała raczej Wielkanoc niż Boże Narodzenie. Już w styczniu u mnie na trawniku zaczęły kwitnąć stokrotki, które normalnie kwitną w kwietniu, a rano śpiewały ptaki. Trawa zaczęła się zielenić już w lutym. Jedynie trzy razy były u mnie krótkie powiewy zimy - pierwszy na początku listopada, trwał zaledwie 2 dni, drugi - również dwudniowy - tuż przed Sylwestrem, trzeci nieco dłuższy - pod koniec stycznia. W lutym przez cały czas panowała jesienna, listopadowa szaruga, praktycznie nie było nawet porannych przymrozków. Nawet w tych dniach, gdy na Podlasiu powiało srogim mrozem, na Dolnym Śląsku była jesień. Teraz mamy początek marca, a dzisiaj, tj. 7.03 pogoda przypominała raczej drugą połowę kwietnia - słoneczko i temperatura kilkanaście stopni na plusie, można było chodzić bez kurtki. Wygląda to tak, jakby ocieplenie klimatu przybierało na sile. Dodatkowymi anomaliami były intensywne burze z wyładowaniami w okresie jesienno-zimowym, które wcześniej rzadko się zdarzały o tej porze. Pierwsza z nich przeszła nad Kłodzkiem pod koniec października, tuż przed świętem Wszystkich Świętych, a druga - niemal w środku kalendarzowej zimy - podczas styczniowego orkanu "Cyryl". Obie miały taki sam przebieg jak te występujące w lecie podczas upałów. W dodatku tej drugiej towarzyszyło - oczywiście oprócz wichury - gradobicie i ulewa jak podczas oberwania chmury. Takie zjawisko poprzedni raz widziałem w lipcu 1997 roku tuż przed pamiętną powodzią stulecia, a więc w lecie, ale nigdy w zimie. Obserwowałem w dodatku te burze nie tylko na własne oczy, ale także na stronach z radarami burz - takie obrazy na mapach burzowych w miesiącach letnich nie byłyby niczym nadzwyczajnym, ale w październiku, a tym bardziej w styczniu wcześniej czegoś takiego nie obserwowałem. W obu przypadkach były to silne i rozległe fronty burzowe obejmujące zasięgiem znaczną część Polski, głównie południową.
Robert Róg, 38 lat
Kłodzko, Dolnośląskie








Dodaj komentarz