26-08-2010, 01:00
Wojna libańska
Zobacz więcej w kategorii: Pogoda na czołówce
W lipcu 2006 roku nasilający się konflikt pomiędzy Izraelem i ugrupowaniem Hezbollahu w Libanie doprowadził do wzajemnego ostrzeliwania lotnisk, gdzie jak wiemy znajdują się posterunki meteorologiczne.
Meteorolodzy mimo, że ich życie znajdowało się w niebezpieczeństwie, musieli dokonywać na bieżąco pomiarów składników pogody. Skutki działań wojennych był widoczne w danych pochodzących z tych stacji. Na przykład stacja meteorologiczna umiejscowiona na ostrzeliwanym przez wojsko izraelskie lotnisku w stolicy Libanu, mieście Bejrut, obok pochmurnego nieba notowała pojawienie się dymu. Chociaż z całą pewnością nie był on pochodzenia naturalnego, a wyłaniał się z bombardowanych obiektów, to jednak jak przystało na standardy meteorologiczne, musiało być zamieszczane w depeszach meteo. Na zdjęciach satelitarnych widoczne były gigantyczne kłęby czarnego dymu, które spowijały cały północy Izrael i południowy Liban. Mieszkańcy regionu zmuszeni byli wtłaczać w swe płuca bardzo groźne substancje chemiczne. Powietrze w tej części Bliskiego Wschodu było nimi dosłownie przesiąknięte. W samym środku lata niebo nad Izraelem i Libanem normalnie powinno było być zupełnie czyste, ale latem 2006 roku było inaczej. Szare chmury płynęły bardzo nisko nad powierzchnią ziemi. Napięta sytuacja podgrzewana była przez upalne powietrze. Codziennie na granicy Izraela i Libanu temperatura w cieniu dochodziła do 31 stopni, tak było zarówno w Bejrucie jak i Hajfie. Temperatura wody w Morzu Śródziemnym wynosiła aż 27 stopni. www.twojapogoda.pl








Dodaj komentarz