1,5 tysiąca lat przed naszą erą doszło do wydarzenia, które nadal pozostaje zagadką. Nastąpiła gigantyczna erupcja wulkanu na greckich wyspach, która najprawdopodobniej stała się przyczyną zagłady ...
1,5 tysiąca lat przed naszą erą doszło do wydarzenia, które nadal pozostaje zagadką. Nastąpiła gigantyczna erupcja wulkanu na greckich wyspach, która najprawdopodobniej stała się przyczyną zagłady mitycznej Atlantydy. Wulkanolodzy od zawsze zastanawiali się jak silna mogła być erupcja wulkanu na wyspie Thera na Morzu Egejskim, który dzisiaj nazywany jest wulkanem Santoryn. Historyczne teksty pochodzące zarówno z rejonu dzisiejszej Grecji jak i Egiptu rzucają nowe światło na najnowsze hipotezy. Okazuje się, że w Delcie Nilu w Egipcie mniej więcej w czasie potencjalnej erupcji wulkanu, doszło do masowej powodzi. Wysokie fale wdarły się w głąb lądu i zatopiły wszystko co stanęło im na drodze. Opisy kronikarzy są bardzo lakoniczne, ale mówią również o ciemnych chmurach, które dotarły znad morza i przyniosły ulewne deszcze jakich nigdy wcześniej nie widziano. Potwierdza to jednoznacznie wystąpienie erupcji wulkanu, który wyemitował do atmosfery gigantyczne ilości siarki i popiołu. Niebo było tak zanieczyszczone, że zapadły ciemności. Gorące gazy podgrzały powietrze, zaczęły się tworzyć znacznych rozmiarów chmury burzowe, które wędrując nad wschodnią częścią Morza Śródziemnego przyniosły wyładowania atmosferyczne i ulewy. Część z nich dotarła nad Egipt. Erupcja wulkanu datowana na 1638 rok przed naszą erą, spowodowała serię trzęsień ziemi i wyzwolenie fal tsunami. Według najnowszych badań naukowych najwyższe fale mogły mieć wysokość kilkudziesięciu metrów. Tsunami dotarło do północnego Egiptu i weszło w głąb lądu poprzez Deltę Nilu. Nigdy wcześniej ludzkość nie miała możliwości przeżycia tak wielkiej erupcji wulkanicznej, która odcisnęła trwałe piętno na całej ówczesnej cywilizacji, piętrząc mity aż po dzisiejsze czasy.
Dodaj komentarz